Z takimi rywalami nigdy nie gra się łatwo. Górnik bowiem musi coś zmienić w grze, więc wszelkie analizy i schematy mogą okazać nieaktualne i na wydarzenia boiskowe trzeba będzie reagować na bieżąco.
Górnik będzie (i jest) bardzo mocno zmotywowany. Walka o przeczołganie się do grupy gwarantującej utrzymanie trwa, a po jutrzejszym meczu do końca rundy zasadniczej będzie tylko 180 minut.
W Górniku trzeba uważać na kilku zawodników. Tomasz Nowak, choć nieco obniżył loty, to ciągle solidny środkowy pomocnik, z dobrą wizją gry i umiejętnością dogrania dobrej piłki na skrzydło, która napędza akcję. Na skrzydle czai się Grzegorz Bonin, który jest bardzo chimerycznym zawodnikiem, ale gdy ma tzw. dzień konia, to jest nie do zatrzymania. W ataku groźny jest Jakub Świerczok, który zdążył w tej rundzie ustrzelić hattricka w meczu z Koroną.
Nie będziemy szafować kurtuazją i nie powiemy, że Górnik Łęczna gra piłkę, którą można pokazywać młodym piłkarzom. To futbol polegający na wybieganiu, walce i sile. Na papierze i nie tylko jesteśmy zdecydowanym faworytem. Jeśli Zagłębie jutro będzie Zagłębiem z trzech ostatnich kolejek to wynik tej konfrontacji będzie oczywisty.
W Łęcznej nie ma większych problemów kadrowych. Pod znakiem zapytania stoi występ Grzegorza Piesio, kontuzjowany jest Adrian Basta. U nas nic się nie zmienia i do gry nie jest gotowy tylko Jan Vlasko.
Jutrzejsze zwycięstwo praktycznie wprowadzi nas do grupy mistrzowskiej, co będzie zrealizowaniem planu na ten sezon. Pozwoli w spokoju i bez niepotrzebnych nerwów kreślić plany na przyszłość.
Tylko zwycięstwo!