Szkoleniowiec Zagłębia Pavel Hapal opowiadał portalowi "sport.pl" o przygotowaniach zespołu i planach na rundę wiosenną. - Jeśli nie przydarzy nam się jakaś katastrofa ze zdrowiem zawodników, a nie zakładam tego, to wiosną nie będzie powtórki z jesieni - mówił czeski szkoleniowiec.

 

Grzegorz Szczepaniak: Po rozpoczęciu treningów ćwiczyliście na sztucznej murawie, w siłowni i w terenie. Po obejrzeniu zajęć na boisku nie zazdroszczę piłkarzom wysiłku. 

Pavel Hapal: To jest taki czas, że trzeba mocno popracować fizycznie. Mam swoje sprawdzone metody, które przynoszą potem dobre efekty. Łatwo nie jest, ale jakoś nikt nie narzeka. I to pierwszy powód do zadowolenia.

Kibice i działacze liczą na tak udaną wiosnę jak przed rokiem. A co, jeśli Zagłębie zagra na wzór rundy jesiennej, czyli dobrze dopiero w końcówce? 

- Ale myśmy wcale nie grali źle jesienią. Powtarzałem to wielokrotnie: zawaliliśmy jeden mecz, ten w Szczecinie. Potem nasze pojedynki nie wyglądały jakoś bardzo źle. Oczywiście, że były słabsze momenty, ale tak naprawdę brakowało nam goli, zawodziliśmy w ataku. Jeśli nie przydarzy nam się jakaś katastrofa ze zdrowiem zawodników, a nie zakładam tego, to wiosną nie będzie powtórki z jesieni.

Cel, jaki przed zespołem stawia prezes Marek Bestrzyński, jest do zrealizowania? Wasz szef oczekuje pogoni za czołówką i próby szturmu na miejsca gwarantujące udział w pucharach. 

- O pucharach nie będę rozmawiać. Nie będę składał tego typu deklaracji w sytuacji, kiedy jeszcze pięć kolejek wstecz byliśmy bardzo blisko dna tabeli i jedynym celem była walka o utrzymanie. W Lubinie nie mamy złego zespołu, ale potrzeba czasu na jego przebudowę, skonstruowanie go w ten sposób, aby mógł włączyć się skutecznie do walki o czołowe miejsca. Proszę nie zapominać, że w ostatnich latach zespół grał o utrzymanie i nic więcej. Wiele zostało już zrobione, dużo trzeba jeszcze zrobić.

Według prezesa jesienią nieszczęście Zagłębia wzięło się z kontuzji Csaby Horvatha i Adama Banasia już w pierwszym meczu. 

- Dużo w tym racji, ale powodów słabszych wyników było znacznie więcej. Musiałem sporo kombinować z obroną, żonglować pozycjami dla zawodników. Szczęście, że udało nam się pozyskać Aleksandra Tuncheva, który okazał się dużym wzmocnieniem, ustabilizował grę defensywy. Proszę pamiętać jednak, że Michał Gliwa zmienił zespół i potrzebował czasu na zgranie, Robert Jeż przyszedł do nas po kontuzji i operacji, to samo Michal Papadopulos. Kiedy zawodnicy doszli do siebie i wyleczyli kontuzje, mogli grać wreszcie na swoim normalnym poziomie, to okazało się, że wygrywamy.

Mocno przewietrzyliście szatnię. Ilu chce pan kupić zimą piłkarzy, by drużyna nie straciła na jakości? 

- Maksymalnie dwóch, ale gwarantujących właśnie dobrą jakość. Więcej nie trzeba, bo mamy naprawdę utalentowaną młodzież i będę po tych zawodników sięgał. Wszystkich naszych potrzeb oni jednak nie rozwiążą od razu. Trzeba cierpliwości i czasu. Tymczasem już potrzebujemy środkowego obrońcy. Po odejściu Sergia Reiny i przy przedłużającym się powrocie do zdrowia Horvatha to jest konieczność. Oczywiście wciąż możemy żonglować niektórymi graczami, przesuwać ich między pozycjami, ale ważniejsza jest pewna stabilizacja. Druga sprawa to kreatywny pomocnik.

Kto zastąpi Szymona Pawłowskiego? 

- Dzisiaj Szymka mam w zespole i wierzę, że z nami pozostanie przynajmniej do lata. To dla nas bardzo ważny piłkarz, miał świetny cały miniony rok. Mamy jednak wariant alternatywny. Jest David Abwo, jest Adrian Błąd. Najbardziej potrzebuję kreatora, gracza, który byłby alternatywą dla Jeża. Czasami także jego uzupełnieniem na boisku.

Pawłowski nie kryje, że chce kontynuować karierę poza Polską, skąd więc przekonanie, że pozostanie w Lubinie? 

- Szymon bardzo wiele znaczy dla naszego ataku, to czołowa postać ligi. Chyba wszyscy trenerzy chcieliby go mieć w zespole. Piłkarz też ma swoje cele i marzenia. Może uda się je spełnić w Zagłębiu? Ma obowiązujący jeszcze pół roku kontrakt, dostał propozycję nowego. Liczę na niego. To jednak on musi podjąć ostateczną decyzję.

Czy w miejsce Darvydasa Sernasa też będzie pan chciał sprowadzić kolejnego napastnika? 

- Nie, wydaje mi się, że wśród napastników mamy spokój. Jest Papadopulos, jest Arek Woźniak i młody, ale bardzo zdolny i dobrze rokujący Damian Kowalczyk.

Czego oczekiwać po was wiosną? 

- Dobrej gry i stabilizacji formy. To podstawa. Jeśli się to uda, będzie postęp. Pójdą też za tym wyniki.

źródło:

KONKURS TYPERA

mkszaglebie.pl
Sprawdź swoje umiejętności i typuj z MKSZaglebie.pl. Wygrywaj nagrody!

DODAJ KOMENTARZ (NIEZALOGOWANY)

Możliwość dodawania komentarzy została wyłączona!
 

KOMENTARZE (0)