I w tym meczu bukmacherzy są raczej zgodni. Faworytem tego spotkania jest Legia. Każdą postawioną złotówkę na „Wojskowych” w przybliżeniu możemy podwoić. To w sumie nie może dziwić. Stadion Zagłębia jakąś twierdzą nie do zdobycia nie jest, a Legia pod wodzą Czerczesowa bardzo rzadko gubi punkty w lidze. Na wyjazdach idzie im nawet lepiej niż w meczach przed własną publicznością. A biorąc pod uwagę fakt, że ostatnio wygrali u siebie 4:0, wydaje się, że również w niedzielne popołudnie powinni zdobyć 3 punkty. Jeżeli chodzi o szanse Zagłębia to są one zdecydowanie mniejsze. Za każdą postawioną złotówkę na Zagłębie można wygrać troszkę ponad 4 złote. Remis to około 3,50 zł zysku. Oczywiście nie ma co z góry skreślać Zagłębia, bo w Chorzowie „Miedziowi” zaprezentowali się bardzo solidnie. Pokazali też nie raz, że potrafią zaskakiwać faworytów. Wystarczy przytoczyć choćby pierwszy mecz między tymi drużynami, gdzie po pierwszej połowie to Zagłębie prowadziło przy Łazienkowskiej 2:0, by ostatecznie zremisować 2:2. U siebie podopieczni Stokowca potrafili między innymi rozbić Cracovię 4:2, a jak pokazują obecne rozgrywki, to wcale nie jest taka prosta sprawa.
W pierwszej kolejce po zimowej przerwie obie drużyny zagrały dość podobnie. Obie wysoko wychodziły pressingiem. I o ile takiej postawy Legii w Chorzowie można się było spodziewać, o tyle postawa Zagłębia w Chorzowie zaskoczyła in plus. Co w związku z tym? Wydaje się, że w tym meczu decydował będzie nie pressing, ale wyjście spod pressingu. I z tym wiążą się dwie rzeczy. Szybko odebrana piłka na połowie rywala daje szanse na błyskawiczne kontry, a co za tym idzie, na gole. Jeżeli zdecydujemy się zagrać, że jednak kilka tych goli padnie (powyżej 2.5), to będzie można zarobić podobnie jak w przypadku zwycięstwa Legii (2 zł za każdą postawioną złotówkę). Druga sprawa, jeżeli będą straty na własnej połowie, to pewnie będą i faule. A takie faule najczęściej karane są żółtymi kartkami. Niegłupim pomysłem wydaje się więc zagranie na liczbę kartek w tym meczu. Linie z reguły są ustawione na poziomie 4,5 żółtej kartki. Za każde 5 i więcej kartek będzie można podwoić stawkę. Czerwona kartka zaś wyceniana jest na około 3,50.
Jeżeli zaś chodzi o strzelców, tutaj faworyt jest jeden. Maszyna do strzelania goli, czyli Nemanja Nikolic. Każdy gol węgierskiego napastnika to podwojenie wkładu. Kto jeszcze? W Legii w dobrej formie wydaje się być Prijovic. Za jego bramkę możemy potroić stawkę. Kto w Zagłębiu? Ogólnie jest problem ze strzelaniem goli. Problem też jest z wytypowaniem składu. Ale bardzo ciekawie wyglądają dwie opcje. Gol strzelony przez Arka Woźniaka to kursy rzędu 10 (a być może to właśnie „Wąski” wyjdzie na szpicy). Nie byłbym sobą, gdybym nie spojrzał jak to wygląda w przypadku Krzysztofa Janusa. A tutaj też czekają całkiem spore kursy. Za każdego gola „Janisa” można pomnożyć swoją stawkę razy 8.
A jak to wszystko się skończy, dowiemy się jutro około 17:30.
Zapraszamy na mecz!