Mirosław Hajdo: - Wszyscy zdawaliśmy sobie sprawę z wagi tego meczu. Nie oddaliśmy pola, a świadczy o tym wynik. Były jednak słabsze momenty. Zaczęliśmy nieźle, ale potem do głosu doszło Zagłębie. W drugiej połowie wydawało się, że kwestią czasu jest, kiedy strzeli gola. Udało mu się to, a później uratował nas jeszcze Adam Marciniak. My jednak też mieliśmy szanse.
Piotr Stokowiec: - Mecz nie potoczył się tak, jak chcieliśmy. Zaczęliśmy bojaźliwie i chyba nie udźwignęliśmy ciężaru psychologicznego tego spotkania. W naszej grze w pierwszej połowie było za mało spokoju. W drugiej bez przerwy dążyliśmy do zwycięstwa. Po strzelonej bramce wydawało się, że zaraz padną kolejne. Niestety, prosty błąd przy wybiciu piłki zadecydował o porażce.