O co tak naprawdę chodziło trenerowi Lenczykowi w momencie, gdy ściągał Filipa? Ciężko nam naprawdę znaleźć argumenty. Najłatwiej było skasować 16-letniego Jagiełłę po pół godzinie gry i pośrednio wskazać winowajcę kiepskiej dyspozycji drużyny.

 

Szkoda, że Jagiełło dostał przysłowiowego liścia, bo prawdą jest, że od początku z Ruchem wyjść nie powinien - przynajmniej nie na takiej pozycji. Orest Lenczyk mógł wcześniej i spokojniej wprowadzać młodego piłkarza do gry, wpuszczając go choćby na ostatnie minuty w poprzednich spotkaniach. Ale po co? Fory u Lenczyka ma Arek Woźniak, który od kilkunastu miesięcy nie daje temu zespołowi NIC, a i tak ma z marszu praktycznie co mecz wejście z ławki. Wydaje nam się, że Filip na pewno w końcówkach zagrałby na większym luzie, niż w spotkaniu z "Niebieskimi", gdy wyszedł od pierwszej minuty, a po chwili jego koledzy z obrony spowodowali, że trzeba było gonić wynik.

Z całym szacunkiem, ale przez znaczną część rundy jesiennej z reżyserowaniem gry miał problem nawet Aleksander Kwiek, czyli piłkarz bardzo doświadczony. Trzeba być naprawdę krótkowzrocznym, by tak spalić zawodnika, który w najbliższych latach może być wiodącą postacią w Zagłębiu Lubin.

Dziwicie się wszyscy, że młodzi piłkarze z Polski (nie tyczy się to tylko Zagłębia) uciekają za granicę. Macie dowód dlaczego - na zachodzie nie lekceważy się NIKOGO, nawet pań sprzątających klubowe toalety i szatnie.

 

źródło:

KONKURS TYPERA

mkszaglebie.pl
Sprawdź swoje umiejętności i typuj z MKSZaglebie.pl. Wygrywaj nagrody!

DODAJ KOMENTARZ (NIEZALOGOWANY)

Możliwość dodawania komentarzy została wyłączona!
 

KOMENTARZE (0)