Kto lepiej poradzi sobie z presją?
Ten mecz może rozstrzygnąć się jeszcze w szatni. Stawka jest ogromna. Piast to wicelider Ekstraklasy. Gliwiczanie wciąż mają realną szansę na tytuł w tym sezonie. Warunek jest jeden. Piast w tej kolejce musi zdobyć więcej punktów niż Legia, która u siebie podejmie Pogoń. Przez większą część tego sezonu podopieczni Radoslava Latala grali bez presji. Wszyscy jakoś lekceważyli tego Piasta. Prawdziwa presja pojawiła się podczas meczu 35. kolejki z Legią. Według mnie Piast nie udźwignął tamtego meczu. Niedzielne starcie dla gliwiczan będzie podobne.
Jak to wygląda, jeżeli chodzi o Zagłębie? W przypadku lubinian mamy do czynienia raczej z czymś pozytywnym. Nie ma co się czarować. W tym sezonie Zagłębie wykręciło już wynik, o jakim przed sezonem nie marzył nikt. Awans do europejskich pucharów to bez dwóch zdań sukces tej drużyny. Ale mam wrażenie, że z każdym meczem naszym zawodnikom jest mało. Czegoś takiego nie widzę w ekipie z Gliwic.
Medalowa szansa
Tak jak wspomniałem w tytule, ten mecz może zapewnić Zagłębiu brązowy medal mistrzostw Polski. Jest kilka możliwych scenariuszy abyśmy sezon zakończyli na podium. Co zatem musi się wydarzyć? Zagłębie ma wszystko w swoich nogach. Na chwilę obecną mamy dwa punkty przewagi nad Cracovią i aby zapewnić sobie trzecie miejsca na koniec sezonu, w meczu z Piastem Gliwice wystarczy nam remis. Zawodnicy Zagłębia to jednak ambitna grupa ludzi. Tuż po meczu z Lechem Poznań Konrad Forenc stwierdził jasno: "W Gliwicach nie interesuje nas remis. Jedziemy tam żeby wygrać!". A co w przypadku, jeżeli to Piast będzie górą? Wtedy musimy się spoglądać w kierunku oddalonego o około 100 kilometrów od Gliwic Krakowa. Tam Cracovia podejmowała będzie Lechię Gdańsk. Zagłębie utrzyma trzecie miejsce, jeżeli Cracovia tego meczu nie wygra. Nie ma jednak co się oglądać na rywali. Trzeba wyjść na boisko i zrobić swoje. Tym bardziej, że Zagłębie jest „w gazie”.
Runda finałowa
Zagłębie w grupę mistrzowską weszło pechowo. Na początek dwie dość pechowe porażki i wydawało się, że dla Zagłębia sezon powoli dobiega końca. Kolejne cztery mecze to jednak koncert lubinian. 12 zdobytych punktów, 12 strzelonych goli i tylko 2 gole stracone. W pokonanym polu pozostawiony mistrz i wicemistrz Polski. To musi robić wrażenie.
Naszym rywalom w rundzie finałowej również wiedzie się bardzo dobrze. Poza wspomnianym meczem z Legią (przegranym 0:4) Piast wygrał trzy spotkania i dwukrotnie dzielił się punktami. Trzeba dodać, że w co najmniej dwóch meczach dopisało Piastowi szczęście. Najpierw Lech nie potrafił wykorzystać prowadzenia 2:0. W efekcie mecz zakończył się wynikiem 2:2, mimo że Piast przez ponad 20 minut grał w dziesiątkę po czerwonej kartce dla Vacka. Drugim takim dość szczęśliwym meczem było starcie z Lechią Gdańsk. Gdańszczanie nie wykorzystali rzutu karnego przy stanie 0:1 w końcówce meczu.
Absencje
Obie drużyny mają swoje problemy. W Zagłębiu tradycyjnie nie zagra Jan Vlasko, który do gry wróci w przyszłym sezonie. Ostatnio też z drobnym urazem zmagał się Dorde Cotra. „Dżordż” ostatni raz zagrał przeciwko Cracovii. Mówiło się, że już może być gotowy na starcie z Lechem Poznań. Teraz jest podobnie. Czy zagra okaże się zapewne w dniu meczu. Nawet jeżeli Cotra będzie zdrowy, to nie wiadomo czy wystąpi w tym meczu. Powód jest prosty. Swoją dobrą grą w ostatnich meczach zaimponował Jakub Tosik. Za kartki pauzuje natomiast Lubomir Guldan. To będzie niewątpliwie spora strata dla bloku defensywnego Zagłębia. Ale nie zapominajmy, że jest Jarosław Jach, który czeka na swoją szansę. W tym sezonie już nie raz udowodnił, że potrafi zastąpić bardziej doświadczonych kolegów.
Jeżeli chodzi o ekipę Piasta, największym problemem wydaje się stan zdrowia kapitana, Radosława Murawskiego. Już w meczu z Ruchem młodzieżowy reprezentant Polski zagrał na własne życzenie. "Murawski faktycznie nie był w stu procentach zdrowy. Przed meczem z nim rozmawiałem i Radek zadecydował, że chce zagrać. Ja mu na to pozwoliłem. Było tylko pytanie jak długo wytrzyma." - powiedział na konferencji przedmeczowej Latal (za www.piast-gliwice.eu). Do gry po zawieszeniu za kartki wraca za to Kamil Vacek. Nie ma co ukrywać, że jest to bardzo ważny zawodnik dla „Piastunek”. Ale co ciekawe, w rundzie finałowej Piast grał bez Vacka trzy mecze i wszystkie wygrał.
Historycznie
Wszyscy mamy w pamięci nasz ostatni mecz z Piastem. W Lubinie pewnie wygraliśmy 4:1 oddając rywalowi inicjatywę zaledwie na 15 minut. Z Piastem jednak nie zawsze wiodło nam się tak kolorowo. Do tej pory rozegraliśmy 12 oficjalnych spotkań z gliwiczanami. Bilans tych spotkań to 5 zwycięstw „Miedziowych”, 2 remisy i 5 zwycięstw Piasta. W Gliwicach ostatnie ligowe zwycięstwo odnieśliśmy we wrześniu 2003 roku, kiedy to wygraliśmy 2:0 po golach Rafała Hübschera i Andrzeja Szczypkowskiego. Od tego czasu w Gliwicach graliśmy 5 spotkań i zaledwie raz udało się zremisować. Nie liczę tutaj meczu Pucharu Polski z roku 2013, kiedy to udało się awansować po serii rzutów karnych. Także bez dwóch zdań musimy się nastawić na trudne spotkanie.
Ostatni mecz
To już ostatni mecz w tym sezonie. Sezonie, który dla Zagłębia jest bardzo udany. Dzieli nas 90 minut od zakończenia kampanii 2015/2016 na podium. Ostatni raz medalowe emocje mogliśmy przeżywać 9 lat temu. O jedno możemy być spokojni. Nikt w Zagłębiu nie będzie się tutaj oszczędzał. Z obecnej kadry Zagłębia tylko Łukasz Janoszka może się pochwalić medalem mistrzostw Polski (srebrny medal z Ruchem Chorzów w sezonie 2011/2012). Także na koniec mały apel do piłkarzy jak i do całego sztabu szkoleniowego: Panowie zagrajcie dla nas kibiców oraz dla siebie, bo bez dwóch zdań na ten medal zasługujecie!
TYLKO ZWYCIĘSTWO!