Nie, nie będzie o „dziurze”, ale może ona być odnośnikiem, jakimś symbolem tych tez, które chciałbym poruszyć w tym tekście. Przed nami zimowe okienko transferowe. I jeśli Zagłębie ma walczyć o coś więcej niż utrzymanie, jeśli przyszły sezon ma być lepszy niż ten, to musi to być okienko w pełni wykorzystane.

 

Nie jesteśmy frajerami. Nie łudzimy się, że od zwolnienia Pawła Wojtali powstało jakieś ciało odpowiedzialne za transfery do/z klubu. W środowisku piłkarskim znana jest maniera trenera Lenczyka do skupienia w ręku dużej władzy, zahaczającej kwestie transferów.

Nie ma czegoś takiego jak scouting, więc dla całej rzeszy menedżero-agentów krążących po Europie, Zagłębie Lubin jest klubem idealnym. Dlaczego? Po pierwsze: stabilna i niezła sytuacja finansowa. Płacimy w terminie i (za) dużo jak na polskie warunki. Po drugie, potrzebujemy nowych zawodników jak tlenu. W kadrze są potrzebni zawodnicy, którzy przede wszystkim podniosą poziom sportowy. Klasowi. Ponadprzeciętni. Ktoś pokroju Quintany, wczesnego Matsuiego. Jednym słowem kogoś, kto zrobi różnicę. A jeśli ktoś jest zdesperowany, to łatwiej go przekonać, chociażby odpowiednio konstruując filmik na Youtube.

Chciałbym się zmierzyć z tematem, w których miejscach zmiana jest potrzebna, a w których piłkarze muszą po prostu mocniej zapieprzać. Bo wydać hajs jest łatwo i szybko, ale i ryzykownie, natomiast żeby Kwiek odzyskał wizję gry z Zabrza, Przybecki w Zagłębiu zaczął grać jak Przybecki w Polonii, to dłuższa perspektywa, ale i bezpieczniejsza.

Ten tekst, tę analizę, traktujcie jako zaproszenie do dyskusji. W komentarzach wrzucajcie swoje propozycje, swoje wizje, polemizujcie ze mną jak i między sobą. Tylko proszę, nie na zasadzie „Wszystkich wyjebać, bo są chujowi…”, „Mietek 213, przestań pierdolić, sam jesteś chujowy…”, „ dawajcie Messiego i Ronaldo i jedziemy po majstra…”. Poziom, drodzy panowie i panie.

Do dzieła.

BRAMKARZ. POTRZEBA ZMIAN – NAGLĄCA

Temat – rzeka w kontekście Zagłębia. Przypomnijcie sobie ile razy w waszych pomeczowych komentarzach używaliście zestawu słów: „Gliwa”, „żenada”, „masakra”, „znowu”, „zjebał”, „nam”, „mecz”.

Zgadza się? To uprawomocnia nasze (moje) stwierdzenie, że musimy mieć nowego bramkarza. Michał Gliwa przez półtorej sezonu nie dał spokoju w bramce, a to jest warunek sine qua non, jeśli chcemy być klasową drużyną. Jego skuteczne interwencje możemy podzielić na palcach jednej ręki, ewentualnie dochodząc do wskazującego drugiej dłoni. Właściwie każde dodatkowe słowo w temacie Gliwy byłoby przesytem. A „afera samochodowa” przybiła stempel pod wyjazdem Michała z Lubina. Nie ma sensu przebąkiwać o jakiejś „drugiej szansie”, czy o nowym otwarciu. Czasem w piłce, jak i w życiu, trzeba dojrzeć do decyzji o zakończeniu współpracy. Wzięliśmy Gliwę, bo był do wzięcia. Nie wyszło. Nie ma sensu się oszukiwać. Szybkie rozwiązanie problemu Gliwy byłoby zarówno dla nas jak i dla niego najlepsze.

Ale bramkarze Zagłębia to nie tylko Michał. Jest Tomek Ptak i Dominik Hładun. Młodzi. Przez to perspektywiczni. Przez to nieograni. Przez to niepewni. A osią tematu bramkarskiego, jak już zauważyliście, jest spokój i pewność. Absolutnie nie odmawiam Tomkowi i Dominikowi talentu i możliwości, które w nich tkwią. Jeśli to przeczytają, to nie mam w zamierzeniu nazywać ich bramkarzami słabymi. Tylko niedoświadczonymi. A nam jest potrzebny bramkarz ukształtowany.

Z reguły do plotek transferowych podchodzę sceptycznie, ale to one tak naprawdę kreują tę transferową rzeczywistość, którą jako fani futbolu się intrygujemy. Działają one na zasadzie synchronizacji potrzeb zainteresowanych stron. W Gliwicach Trela chce więcej pieniędzy ponad to, co oferuje prezes Kołodziejczyk, zresztą też gdzieś tam można wyczytać, że chce zmienić otoczenie. Zubas fantastycznie pokazał się ubiegłą wiosną, to wspomnienie jest ciągle żywe, a na Cyprze w ogóle nie gra. A Zagłębie pilnie potrzebuje bramkarza.

Jeśli któryś z nich trafiłby do Zagłębia, byłbym zadowolony. Byleby nie skończyło się jakimś nieznanym bałkańskim pomiotem, albo zostawieniem Gliwy.

OBRONA. POTRZEBA ZMIAN – NAGLĄCA

Ktoś mądry kiedyś powiedział, że drużynę piłkarską powinno budować się od tyłu. Skoro tak źle jest w bramce, to lepiej nie musi być zaraz przed nią. Defensywa, to formacja potrzebująca zmian natychmiastowych. Zmian na płaszczyźnie stricte personalnej.

Bartek, nie obraź się, ale jeśli zgodzimy się z tezą, że byłeś najlepszym (najrówniej) grającym obrońcą, to jest powód miejsca w tabeli. Pisałem o tym kiedyś, w momencie zwolnienia Hapala. Błąd (nie Adrian) gonił błąd. Tu ktoś kogoś nie pokrył, tu ktoś nie zdążył, tu ktoś dał się przepchnąć, tu ktoś się „skopał”. Sekwencja błędów była postępująca, a obrońcy za sobą mieli, kogo mieli.

Tak jak wspomniałem, najlepszy (choć to wcale nie jest powód do wypinania piersi po ordery) był Rymaniak. Gdzieś tam jeszcze można wrzucić Cotrę, ale on zbyt mocno lawirował między obroną a pomocą. Poza tym, mamy katastrofalną i niczym nie wytłumaczalną obniżkę jakości u takich gości jak Banaś, Oleksy, Widanow. Guldan też grą nie powalał. Przecież Paweł był podstawowym lewym obrońcą u Brosza, jak ten zajmował miejsce pucharowe. A kapitan… Z nim też już dalej nie zajedziemy. Wspominałem o nim kilka razy w tym właśnie kontekście.

W tej formacji potrzeba natychmiastowych zmian. Już! Trzeba wprowadzić nowych ludzi. Oczywiście - nie hurtem, bo nie wierzę, żeby brany za przykład Oleksy grał tak cały czas. Potrzebny natychmiast jest: stoper (najlepiej ze dwóch), solidny lewy obrońca (Oleksy jako pewny zmiennik, Djordje do pomocy), solidny prawy obrońca (Rymaniak na stopera, Widanow odejdzie). Bez przeszczepienia tych organów defensywy będzie tak, jak jest. Narastająca apatia i nawet nie widmo, ale coraz lepiej widoczny zarys spadku.

Może jest ktoś na sali, kto coś powie więcej o Carlosie Silveirze da Graçy "Kayu", albo o Emilio Rafaelu, ponad to co wiemy z trasfermarkt? Nikt? No właśnie. To jest problem, że w kontekście Zagłębia pojawiają się nieznane szerszemu gronu kibiców odrzuty z innych klubów (odpowiednio Belenenses i Platanias Chania, ale w przypadku z Emilio chodzi o niewypłacalność greckiego klubu). Jednym słowem, chłopaki mają niezłe papiery. Tylko że niezłe papiery mieli też, nie przymierzając, Jaliens i Lamey. Gdzieś tam też słyszałem/wyczytałem o Wiluszu. I to już konkretniejszy temat. Zbiera dobre recenzje za grę w I lidze, zbierał już niezłe za wspomnianą wiosnę Bełchatowa. Wykluło to powołanie do kadry na zgrupowanie kadry ligowców w ZEA. I jeśli jest realna możliwość, to moglibyśmy wykorzystać jego dobrą passę i go z I ligi wyciągnąć. Póki jeszcze jakoś gra. O Borisie Godalu nie zapominamy, ale po takiej kontuzji, to jest temat bardziej na przyszły sezon.

POMOC. POTRZEBA ZMIAN – MNIEJ PILNE

Zostawmy defensywę i przyjrzyjmy się temu, co dzieje się z przodu.

Jest względnie lepiej, ale oczywiście daleko od oczekiwań. Jednak tutaj rewolucji przeprowadzać nie należy. Dlaczego? Bo w gruncie rzeczy w obronie są potrzebni gracze pewni (który raz już to słowo pada, zupełnie nieprzypadkowo), silni, uważni. Tacy którzy staną tam, gdzie trzeba stanąć, pokopią rywala po kostkach, nie dadzą się przepchnąć, a jak będzie trzeba to wybiją piłki. Taka prosta, angielska gra.

Natomiast w ofensywie muszą powstać schematy gry. Muszą  pojawić się wyuczone i wytrenowane zagrania. Musi się pojawić równowaga między defensywą a ofensywą. Mówiąc prościej - musi się pojawić to, co określamy stylem gry. Materiał ludzki pomocników mamy niezły. Niezły w tym kontekście, że oni potrafią. Mówię rzecz jasna o wspomnianych Kwieku i Przybeckim, Piątku… Generalnie o całej linii pomocy. Tutaj należy postawić na zgranie i zmusić piłkarzy do podniesienia poziomu swojej gry. Oni po prostu musza grać lepiej.

Generalizowałem przed chwilą całą linię pomocy. Ale nie jest ona wolna od elementów hamulcowych. Mam tu na myśli Jiriego Bilka, który grę na „alibi” opanował do perfekcji. Pozycja, którą zajmuje na boisku, wymaga wzięcia odpowiedzialności za grę. Dlatego tak dobrze Bilek wyglądał na pozycji stopera w ostatnich meczach, gdzie ograniczał się do blokowania i wybijania piłki. Czy jest to wystarczający powód, aby w Zagłębiu został?

Przez całą jesień aż nadto widoczny był brak piłkarza, który wziąłby piłę i wiedział, co z nią dobrego zrobić. Ktoś a’la playmaker. Temat Jeża zostawmy, zastosujmy casus Gliwy. Kwiek, taki bardziej „box to box”. Potrzebny jest facet, który umie strzelić zza pola karnego, który umie rozrzucić piłkę do skrzydłowego, który umie zagrać prostopadle do Piecha. No taki Quintana... Z odrobiną jakiejś magii, ze znakiem jakości. System gry preferowany przez Lenczyka, oparty na czwórce zawodników ofensywnych (napastnik, skrzydłowi, ofensywny pomocnik) wymusza graczy aktywnych i szybkich, umiejących wygrać pojedynek jeden na jeden. Napastnik klasowy jest, skrzydłowi są, ale nie grają tak, jak powinni; natomiast ofensywnego pomocnika nie ma wcale.

Bardzo się cieszę z transferu Janoszki. Nawet nie tyle chodzi mi o umiejętności, co o płaszczyznę charakterologiczną. Nie wygląda na takiego co bałby się krzyknąć w szatni, opieprzyć kogoś. Taki „żywy”. Poza tym Janoszka również dobry piłkarz (na polskie warunki). Cierpimy na wyjątkową indolencję skrzydłowych, szczególnie lewych, gdzie z konieczności musiał grać Cotra. Jednak Łukasz przychodzi z łatką, którą miało wielu poprzedników. I oby go nie dotknął „lubiński wirus”. Mieli być Szwedzi, o którym wiadomo mniej-więcej tyle, że są Szwedami. Ericsson poszedł do ostatniej drużyny belgijskiej ekstraklasy i na placu boju został Bertilsson.

ATAK. POTRZEBA ZMIAN – POTRZEBNI ZMIENNICY

Jest Piech. Może to się wydać mało, ale Piech w formie to bardzo groźna broń. Potrafi się przedrzeć, ma smykałkę do gry kombinacyjnej, ma taki fajny snajperski „bezczelny” charakter. Teraz dostaje w prezencie kumpla z Chorzowa. Powinno być lepiej.

Należy chuchać, dmuchać i szukać wartościowego zmiennika. Woźniak tak szybko, jak się pojawił (Kowal kiedyś go widział w kadrze), tak szybko zaliczył efektowny zjazd. Interesuje się nim Podbeskidzie, co jest bardzo wymowne i w jakimś sensie symboliczne. W przypadku Papadopulosa, sytuacja jest analogiczna do pomocników – musi nastąpić znaczna poprawa. O Rakelsie zapomnijmy. I w kwestii napastników to tyle.

***************************************************************************

Zdaję sobie sprawę, że dla wielu z was taka quasi analiza mogła się wydać powierzchowna, że inaczej powinny zostać rozłożone akcenty. Ale tak jak napisałem wcześniej, to bardziej zaproszenie do dyskusji. Ja tak to widzę. Jak widzicie to Wy? Generalnie wygląda to wszystko jak lubiński rynek – jakoś jest, ale nie ma pomysłu co dalej.

Zapraszam do dyskusji.

PS. W trakcie pisania tekstu pojawił się temat Dziekanowskiego. W mediach robi za eksperta, więc będzie okazja do weryfikacji.

Bartosz J. Marchewka

Foto: Mikołaj Olszewski

 

źródło:

KONKURS TYPERA

mkszaglebie.pl
Sprawdź swoje umiejętności i typuj z MKSZaglebie.pl. Wygrywaj nagrody!

DODAJ KOMENTARZ (NIEZALOGOWANY)

Możliwość dodawania komentarzy została wyłączona!
 

KOMENTARZE (0)