Pierwszą część sezonu Luis Carlos spędził w Moreirense FC, gdzie grywał jedynie w końcówkach, przez co zanotował tylko jedną asystę. Myśleliśmy, że w Ekstraklasie, która jest słabsza od portugalskiej Liga NOS, będzie wyróżniającym się piłkarzem, jednak po kilku miesiącach bacznej obserwacji możemy śmiało stwierdzić, że skrzydłowy niczym nie przypomina tego Luisa Carlosa, który w barwach Zawiszy Bydgoszcz i Korony Kielce wkręcał w ziemię ekstraklasowych obrońców.
W meczach, w których zagrał nie pokazał się z dobrej strony, a jedynym dotychczasowym plusem jego pobytu w Zagłębiu było wywalczenie rzutu wolnego w środkowym sektorze boiska, po którym padł gol w spotkaniu z „Białą Gwiazdą”. Ten mecz w wykonaniu Brazylijczyka moglibyśmy ocenić jeszcze gorzej, bo gdyby sędzia Daniel Stefański byłby bardziej skrupulatny, Luis wyleciałby z boiska po dwóch identycznych i idiotycznych faulach.
Dyrektor sportowy Piotr Burlikowski zabezpieczył jednak interesy Zagłębia, bowiem kontrakt Brazylijczyka wygasa z końcem czerwca tego roku. Jeśli Luis Carlos chce zostać w naszym klubie, musi naprawdę się postarać, bo jak na razie więcej argumentów przemawia za tym, by się jego pozbyć, niż za tym, by skorzystać z opcji przedłużenia kontraktu.
W kolejce na miejsce Luisa Carlosa czekają inni, np. Konrad Andrzejczak, Karol Żmijewski czy przede wszystkim Adrian Błąd. Wychowanek Zagłębia nie prezentował na początku tego sezonu wysokiej formy, przez co najpierw znalazł się na ławce, a następnie poza meczową kadrą. Nie licząc spotkania z Podbeskidziem w 1. kolejce Ekstraklasy w pierwszej drużynie „Adi” grywał jedynie w Pucharze Polski. Obserwując mecze rezerw, widzimy, że wraca do dobrej dyspozycji i zarówno rywali, jaki swoich kolegów w rezerwach przerasta o klasę. Jego dorobek w 3. lidze to 15 meczów i osiem bramek, z czego trzy z nich strzelił w ostatnich dwóch meczach. Warto wspomnieć, że w wielu spotkaniach 25-latek grał na bokach obrony.
Adrian Błąd zapytany przez nas o swoją sytuację w drużynie nie był zbyt wylewny. – Czekam na swoją szansę, czuję, że dyspozycja idzie w górę, więc chcę się w pełni skupić na treningu. Rozmawianie o mojej sytuacji w niczym nie pomoże – powiedział nam wychowanek Zagłębia.
Nieco więcej powiedział Przemysławowi Michalakowi z 2x45.info. - Normalnie trenuję, gram w drugiej drużynie. Wszystko funkcjonuje jak wcześniej, ale decyzje trenera są takie a nie inne, nie jestem na razie brany pod uwagę przy ustalaniu składu. Cały czas walczę i robię swoje. Staram się jednak zrozumieć sytuację. Zagłębie gra bardzo dobrze na wiosnę, większość meczów wygrywa, więc Piotr Stokowiec nie za bardzo ma powody do mieszania w składzie. Ciągle czekam na szansę. Piłkarze wolą siebie nie oceniać, ale szczerze mówiąc, nie mam podstaw, żeby krytycznie patrzeć na swoją pracę. Trenuję z pełnym zaangażowaniem, robię wszystko jak najlepiej, a sądzę, że postawą w rezerwach wysyłam trenerowi pozytywne sygnały, że walczę.
Skoro Carlos ewidentnie zawodzi, a forma Błąda idzie w górę, może warto z korzyścią dla zespołu zrobić małą podmiankę?