Zacznijmy Panie Mecenasie od prostego pytania. Wierzył Pan, że kiedyś będzie przewodniczącym rady nadzorczej Zagłębia Lubin S.A.?
- To było moje marzenie. Cieszę się, że to marzenie się spełniło.
Wśród kibiców, którzy czynnie działają na rzecz klubu nie jest Pan anonimową postacią – głównie dzięki pracy dla OZSK. Od czego w zasadzie zaczęła się Pana przygoda z kibicowaniem? Pamięta Pan swój pierwszy mecz na Zagłębiu?
- Takich chwil się nie zapomina! Byłem na tym meczu z tatą i bratem, pojedynek derbowy Zagłębie – Śląsk, skończyło się 7:0 dla nas (sezon 1992/1993 – dop. red.). Potem już zawsze chciałem chodzić na mecze i zostało tak do dzisiaj. Na stanowisko w Zagłębiu powołał mnie właściciel klubu, ale w tej kwestii najbardziej powinienem podziękować mojemu tacie, bo to on „zaraził” mnie miłością do Zagłębia.
Co było jak na razie najlepszą chwilą w Pana kibicowskim życiu?
- Mistrzostwo zdobyte w Warszawie. Jak Roger strzelił bramkę, to jestem pewien, że miałem stan przedzawałowy. To były najdłuższe dwie minuty mojego życia. Taki mecz zdarza się chyba raz w życiu. Wierzę jednak, że moment, w którym Zagłębie będzie grało o mistrzostwo szybko się powtórzy.
Skoro zapytałem o to co było najlepsze, nie mogę nie zapytać o największe rozczarowanie związane z kibicowaniem „Miedziowym”.
- Nie ma co się oszukiwać, dużo ich było w ostatnich latach. Zgoda poprzednich władz KGHM-u na przeciętność w naszym klubie i w efekcie spadek do I ligi.
Jak już wspomniał Pan o właścicielu, jak nowe władze KGHM-u zapatrują się na sytuacje w Zagłębiu?
- To już pytanie do pana prezesa Krzysztofa Skóry. Prezes jest osobą, która rozumie, czym Zagłębie jest dla regionu, dla nas. Sygnał od właściciela jest prosty - Zagłębie ma być mądrze zarządzanym klubem i odnosić jak najlepsze sukcesy sportowe.
To może należy oczekiwać większego wsparcia finansowego ze strony miedziowego potentata?
- Tego nie mogę powiedzieć, ponieważ jest to tajemnicą spółki. Powiem tylko, że takiego wsparcia w postaci silnego właściciela na pewno potrzebujemy. Złote czasy ładowania pieniędzy w Zagłębiu się skończyły. I dobrze – chociaż gdyby wtedy wydano racjonalnie te pieniądze, to teraz bylibyśmy w całkowicie innym miejscu.
Możemy spodziewać się kolejnych zmian personalnych w klubie?
- Co do zmian w strukturach organizacyjnych, będzie to zależne to od właściciela. Jeżeli chodzi o pracowników klubu, to jest kwestia prowadzenia i reprezentacji spraw spółki przez prezesa klubu. No i trzeba pamiętać, że rada nadzorcza jest organem kolegialnym i niezbędna jest opinia, czy też decyzja wszystkich członków rady nadzorczej. Ja jednak osobiście będę rekomendował pewne rozwiązania, ale to nie zależy tylko ode mnie.
Co dalej z trenerem Piotrem Stokowcem i dyrektorem Piotrem Burlikowskim? Obu 30 czerwca wygasają kontrakty.
- W mojej ocenie – podkreślam, że nie mówię w imieniu rady nadzorczej, tylko swoim – na chwilę obecną oboje powinni zostać w klubie. Zagłębie na stanowisku trenera i dyrektora potrzebuje stabilizacji, jednak o ich przyszłości zadecyduje prezes i cała rada nadzorcza.
Zawodnicy z innych klubów – czy jest ktoś kto szczególnie wpadł Panu w oko i chciałby Pan widzieć tego kogoś w miedziowych barwach?
- W klubie od takich spraw jest dyrektor Piotr Burlikowski i nie mam zamiaru ingerować w jego pracę. Ja nie jestem od wyszukiwania piłkarzy, nie mam też zamiaru ingerować w pracę pana Stokowca. To są specjaliści i znają się na tym, co robią. Mam jedno takie małe osobiste marzenie. Chciałbym, aby kiedyś Damian Dąbrowski do nas wrócił. Wiem, że czyta często wasz serwis i chciałbym mu przekazać, że popełniono kiedyś olbrzymi błąd, że nie dano mu szansy w jego rodzinnym Lubinie, ale decyzja w tej kwestii, jeżeli kiedykolwiek będzie możliwość jej podjęcia, będzie należeć do dyrektora i trenera. Skład wymaga wzmocnień i to nie ulega wątpliwości. W porozumieniu z dyrektorem i trenerem będziemy robić wszystko, aby Zagłębie było jeszcze lepsze.
W czerwcu kończą się umowy Luisowi Carlosowi i Filipowi Starzyńskiemu. Z kolei 31 grudnia wygasa umowa czołowego piłkarza Zagłębia – Łukasza Janoszki. Jakie działania podejmie Pan w stosunku do tych osób?
- Moim osobistym zdaniem jest, że dwójka z wspomnianych piłkarzy powinna zostać w Zagłębiu, jeden z zawodników powinien o nową umowę jeszcze powalczyć. Negocjowanie umów jest jednak w zakresie obowiązków dyrektora Burlikowskiego, z kolei rada nadzorcza wraz z prezesem podejmują ostateczne decyzje w kwestii transferów.
Bez względu na końcowe rezultaty pozostałych meczów, Zagłębie osiągnęło w tym sezonie swój cel. Pewna grupa mistrzowska, dobra gra, a przede wszystkim są w końcu podwaliny pod to, by zbudować coś jeszcze lepszego. Jakie będą cele w nowym sezonie?
- Żadna ósemka, żaden środek tabeli i nie mówmy też, że cel jest osiągnięty. Sezon jeszcze trwa, ja jeszcze wierzę w bardzo dobry wynik. Czas skończyć z przeciętnością, która zjadała ten klub przez bardzo długi czas. Zagłębie ma grać w każdym meczu o zwycięstwo, czy to w Warszawie na Legii, czy u siebie z teoretycznie słabszym przeciwnikiem. Gra o zwycięstwo to gra o mistrza.
Zagłębie będzie walczyło o mistrzostwo? Odważna deklaracja.
- Powiem tak: walczymy o zwycięstwo w każdym meczu i wszyscy zawodnicy oraz pracownicy muszą być tego świadomi. Zagłębie ma reprezentować określony poziom i pewne braki, jakie będą występować mają być zastąpione ambicją i walką. Zagłębie to poważna spółka. Nikt jeszcze szczytów górskich nie zdobył, patrząc na nie wyłącznie z dołu. Oczywiście można schować się w schronisku i wszystko przeczekać, ale wtedy zezwala się na przeciętność, a tej w Zagłębiu naprawdę już starczy. Róbmy spokojnie swoje w ramach przyjętej polityki rozwoju klubu i grajmy w każdym meczu o zwycięstwo.
Kibice Zagłębia długo wyczekują sukcesu, ci młodsi nie pamiętaj już nawet ostatniego mistrzostwa i gry w eliminacjach Ligi Mistrzów. Uważa Pan, że w przeciągu kilku sezonów Zagłębie jest w stanie wrócić na ligowy szczyt i zagrać w rozgrywkach europejskich?
- Spokojnie, bo jutro wszyscy będą mówić, że Dróżdż obiecał Ligę Mistrzów. Chciałbym tylko, żeby każdy zadał sobie pytanie: dlaczego drużyny o niestabilnej sytuacji finansowej mogę odnosić sukcesy, a my z potężnym właścicielem, jedną z wyróżniających się szkółek piłkarskich w Polsce, z taką ilością kibiców, z nowoczesnym stadionem i zapleczem na bardzo wysokim poziomie już nie? Jutro nie zagramy w Lidze Mistrzów, ale w niedalekiej przyszłości, dlaczego nie? Jak mówił ppłk Maciej Kalenkiewicz „Musimy krzewić wśród nas ducha zdobywców, a psychikę obrony i cierpiętnictwa zmienić w wolę zwycięstwa." I takie będziemy mieli zadanie.
A jak zapatruje się Pan na relacje klubu z kibicami?
- Nie ma Zagłębia bez kibiców! To najważniejszy czynnik, jaki stanowi o funkcjonowaniu tego klubu. Ten klub musi się otworzyć na kibiców. Muszą tutaj nastąpić pewne zmiany. Nigdy nie mieliśmy na całkowicie skończonym stadionie wyprzedanych wszystkich biletów i nie ma się co oszukiwać, to nie jest powód do dumy. To moje marzenie, żeby zobaczyć komplet na stadionie w Lubinie. Będą zmiany w tym zakresie, ale najpierw muszę o nich porozmawiać z prezesem, radą nadzorczą i odpowiednimi osobami w klubie. Widzę też tutaj olbrzymią rolę Stowarzyszenia. Będę chciał stworzyć pewną radę doradczą składającą się z osób, dla których Zagłębie to więcej niż nazwa. Będę rozmawiał ze Stowarzyszeniem, z kibicami. Powtórzę jeszcze raz - nie ma Zagłębia bez kibiców i całe Zagłębie musi być zawsze razem. To wy poświęcacie swój prywatny czas, swoje prywatne życie po to, żeby Zagłębie było klubem naszych marzeń i trzeba o tym pamiętać i wam w tym pomagać. Zagłębie musi zadbać o swoją historię, Zagłębie musi wyjść do swoich kibiców i im powiedzieć - jest zaszczytem dla nas, że możemy mieć takich kibiców jak wy. Stąd też mój pierwszy wywiad jest właśnie na waszej stronie, stronie kibiców Zagłębia Lubin. Chcę przekazać tym samym - głos kibiców jest dla mnie niezmiernie ważny.
Planujecie się otworzyć jakoś na współpracę z miastem? Obecnie wygląda to bardzo słabo, patrząc z boku: wina leży po obu stronach.
- Nazwa klubu to Zagłębie Lubin i miasto musi zdać sobie sprawę z tego, że w herbie i nazwie klubu występuje także nazwa miasta. Zagłębie wie, że siedziba klubu jest w Lubinie i jest za to zobowiązane, ale moim zdaniem ta współpraca musi być na dobrym poziomie. Powtórzę jeszcze raz: Zagłębie to nasz obopólny interes. Zresztą Lubin w kraju znany jest przede wszystkich z dwóch rzeczy: miedzi i właśnie Zagłębia.
Jeśli już jesteśmy przy sprawach miasto-klub, nie tak dawno gorącym tematem były zmiany właścicielskie w Zagłębiu. Sprzedaż Zagłębia jest dalej możliwa?
- Aktualnie nie ma tematu sprzedaży Zagłębia i ja jako Mateusz Dróżdż nie wyrażę na to nigdy zgody. Gwarantuję kibicom, że ja w tym uczestniczyć nie będę i gdyby coś takiego miało miejsce, to będę robił wszystko, aby do tej transakcji nie doszło.
Finansowanie klubu przez miasto w praktyce się nie sprawdza, co najlepiej widać we Wrocławiu.
- Tak, zresztą nie tylko tam. To jest też olbrzymi problem prawny, ale nie będę zanudzał regułkami. Zagłębie jest specyficznym klubem, ściśle związanym ze swoim właścicielem. Zagłębie ma realizować politykę społecznej odpowiedzialności biznesu KGHM Polska Miedź S.A., ma uwzględniać specyfikę regionu, corporate governance właściciela, ma osiągać określone wyniki finansowe, szukać inwestorów zewnętrznych, ale zarządzanie spółką sportową to jeszcze jeden bardzo ważny aspekt, jak nie najważniejszy - wynik sportowy i to wszystko nie zostanie samodzielnie zapewnione przez żadne miasto w Polsce. Taki związek klubu z właścicielem jest bardzo popularny na świecie. Najlepszymi przykładami są inne „przyzakładowe” kluby takiej jak PSV Eindhoven, Bayer Leverkusen czy VFL Wolfsburg.
Rok 2016 to 70-lecie istnienie Zagłębia Lubin. Czy kibice mogą spodziewać się jakichś konkretnych działań związanych z tą rocznicą?
- Myślałem o tym już przed objęciem tej funkcji, bo wiem, że pewne ustalenia już zostały w klubie poczynione. Będę robił wszystko, co jest możliwe, aby to 70-lecie było obchodzone w należyty sposób. Nie chcę mówić o szczegółach. Są prowadzone pewne rozmowy, ale aby to było prawdziwe 70-lecie, będzie potrzebna nam pomoc właściciela i mam nadzieję, że starczy nam jeszcze czasu, bo jest już go niewiele. Dbajmy o historię klubu i ją pielęgnujmy.
Ostatnio było o Panu głośno w ogólnopolskich mediach za sprawą ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych. Jest Pan pełnomocnikiem OZSK i autorem zmian do wspomnianej ustawy, co z tą sprawą po Pana powołaniu do rady nadzorczej Zagłębia?
- Jeżeli właściciel klubu mi pozwoli i jeżeli wyrazi zgodę na to prezes OZSK, chciałbym sprawę dokończyć. Już kiedyś o tym mówiłem to dla mnie sprawa honoru.
Czego życzyć Panu Mecenasowi?
- Sił, wytrwałości. Chciałbym zaprosić wszystkich kibiców Zagłębia na nasze mecze i już na najbliższy z Ruchem Chorzów. Dziękuję już teraz za okazane wsparcie, ale proszę kibiców także o krytykę, kiedy będzie ona potrzebna. Będę się starał uwzględnić głos kibiców, każdy z nich będzie dla mnie bardzo istotny. Potrzebujemy trochę czasu, pewnych zmian i mam nadzieję, że spowodują one, że Zagłębie będzie najlepsze.