Pod koniec 2012 roku pierwszy zespół Zagłębia Lubin zasilili zawodnicy z Młodej Ekstraklasy. Jeden z nich porozmawiał z nami o pierwszym treningu, zgrupowaniach i wielu innych sytuacjach związanych z jego przejściem do dorosłej piłki.
Zielu: Zacznijmy od tego, jak się znalazłeś w pierwszym zespole?
Mateusz Magdziak: - Po zajęciach lekcyjnych zbierałem się na obiad do restauracji, kiedy to zadzwonił do mnie trener Karmelita. Po cichu liczyłem, że zaprosi mnie na trening pierwszego zespołu. No i stało się. Tego samego dnia udałem się na trening popołudniowy. Byłem wtedy w koszulce z napisem „ po życia kres”, a trener Oto wraz z Pavlem Hapalem uśmiechnęli się i powiedzieli „urodzony Zagłębiak”.
Jak wspominasz te pierwsze zajęcia?
- Początek był stresujący. Nie wiedziałem, czy mam powiedzieć dzień dobry, czy może też cześć, a nawet czy podać rękę. Ja mam 19 lat, młody jestem, a niektórzy około 30. Zespół w szatni, wraz ze sztabem trenerskim, miło mnie przywitał, a stres opadł. Wspominam do tej pory pierwszy kontakt z trenerem Hapalem - twardy gość i znakomity trener, który jest miły dla otoczenia i zawodników. Miłe to było, gdy chłopaki podpowiadali mi jak zagrać, oczywiście jak źle zagrałem to pokrzyczeli, ale to akurat jest normalne, bo i z tym się spotkamy w każdym zespole.
Rozumiem, że zawodnicy z pierwszej drużyny wyciągnęli do Ciebie pomocną dłoń?
- Tak, na treningach nie było takiego czegoś jak pokazywanie, że to ich miejsce, a ja muszę dopiero zapracować na przejście do seniorów. Nikt nie pokazywał mi, że moje miejsce jest w Młodej Ekstraklasie.
Jak sądzisz, zastałeś na stałe w pierwszym zespole Zagłębia?
- Nigdy nie ma pewności. Obecnie czekam na wiadomość od trenera Hapala. Trener chce, by kadra liczyła 25 osób, a jest nas troszkę więcej. Trzeba być ciągle czujnym i ciężko pracować, żeby zostać docenionym. Jest jeszcze czas do rozpoczęcia ligi, więc daję z siebie wszystko na treningach.
Mateusz, masz za sobą treningi w zespole z Młodej Ekstraklasy i Ekstraklasy. Duże są różnice?
- Są podobne do siebie. Wygląda to tak, jakby trenerzy byli ze sobą w stałym kontakcie w sprawie treningów. Różnicę zauważyłem w gierkach. W Młodej, jako obrońca miałem dużo czasu nad zastanowieniem się jak rozegrać piłkę. W pierwszym zespole jest tego czasu niewiele, trzeba szybko podjąć decyzję, inaczej straci się piłkę. Kolejna różnica jest na treningach strzeleckich. W zespole Młodej Ekstraklasy nie było problemu ze strzeleniem bramki, zaś w pierwszym zespole jest już problem i nie zawsze mi się to zdarza. Bramkarze w młodzieżowej drużynie posiadają ogromne umiejętności, lecz po prostu zawodnicy strzelający mają więcej pola do manewru, w pierwszym zespole jest go już mniej.
Następnie przyszedł czas na pierwsze Twoje zgrupowanie z zespołem Ekstraklasy.
- Była to dla mnie dobra nowina. Moją ciekawość wzbudzało wszystko, począwszy od tego jak treningi są zbudowane, kończąc na tym, jak będą wyglądały sparingi i kto będzie w nich grał.
Na tym zgrupowaniu skupiliśmy się nad wytrzymałością. Dużo czasu spędziliśmy biegając po lesie, na siłowni oraz na hali. Zaskoczeniem pozytywnym był dla mnie aerobik, tego się w ogóle nie spodziewałem.
W Wągrowcu rozegrałeś też mecze kontrolne.
- Rozegrałem trzy spotkania: z Nielbą Wągrowiec, Wartą Poznań oraz Olimpią Grudziądz. W pierwszym i ostatnim meczu rozegrałem po 45 minut, zaś w spotkaniu z Wartą zaledwie 30 minut, ponieważ zostałem kontuzjowany. Przeciwnik nie ładnie potraktował mnie wchodząc wślizgiem. Na szczęście zakończyło się na lekkim opuchnięciu i mogłem wrócić do treningów.
Sparingi oceniam na plus, dawałem z siebie wszystko i grałem do przodu, nie przegrywałem praktycznie pojedynków jeden na jeden.
Następny obóz w Turcji. Podobno mieliście nie jedną kontrolę Policji jadąc na lotnisko do Niemiec?
- Oczywiście, mieliśmy śmieszne porównanie Policji w Polsce i w Niemczech. Funkcjonariusze Polscy, kiedy nas zatrzymali, rozpoznali nas i nie sprawdzali dokumentów, tylko spytali gdzie jedziemy. Chwilę po przekroczeniu niemieckiej granicy zatrzymali nas po raz kolejny, ale tym razem już niemieccy policjanci. Wszyscy się wtedy musieliśmy wylegitymować, a kierowca wraz z autobusem zostali poddani szczegółowym badaniom.
Jak byś ocenił zgrupowanie w Turcji?
- Dużo trenowaliśmy z gumami, sporo treningów taktycznych oraz ćwiczeń stałych fragmentów gry. Rozegraliśmy turniej Gold City Cup oraz jeden mecz sparingowy po powrocie. W Turcji mało grałem, zanotowałem tylko 5 minut gry w spotkaniu z Torpiedo Moskwa. Oceniając wszystkie mecze z ławki możemy być zadowoleni z siebie. Graliśmy twardą piłkę i starannie pracowaliśmy nad wygraną. Ostatnie nasze spotkania w Turcji wygrywaliśmy w karnych. Widać, że treningi strzeleckie nie poszły na marne.
Podsumowując obozy możesz powiedzieć, kto czuwa nad atmosferą w zespole oraz z kim najlepiej się Tobie współpracowało?
- Na pewno Adam Banaś – boiskowy walczak. Na boisku twardy i nieustępujący kapitan, a na treningach świetny kolega potrafiący doradzić i służyć pomocą. Po za boiskiem potrafi dać wiele cennych rad, przez co wiesz nad czym musisz popracować.
Za moment spotkanie z Pogonią Szczecin, jaki obstawiasz wynik?
- Ciężko wytypować wynik, ale mam nadzieje i liczę na to, że 3 punkty zostaną w Lubinie.
Na koniec takie pytanie z innej bajki. Kto Cię najbardziej wspiera w życiu piłkarskim?
- Cała rodzina; mama, tato i brat. Dodatkowo motywują mnie też wujkowie, a przede wszystkim wujek Andrzej z kuzynką Sandrą i jej mężem Krystianem, także Dagmara z mężem, których serdecznie pozdrawiam. Rodzina jest ciągle blisko mnie i wszyscy bez wyjątku starają się mnie wspierać i dopingować.
Z "Magdim" rozmawiał "Zielu".
MKS Zagłębie PL