Bologna i Milan to dla mnie opowieści starszych kibiców, fotografie i filmy. Dinamo Mińsk - mglista przeszłość. Steaua Bukareszt, to szybko zgaszona nadzieja. Dzisiaj Zagłębie rozgrywa kolejny mecz w rozgrywkach europejskich, który, jednocześnie, staje się najważniejszym meczem w historii od blisko 10 lat.
Serbowie sprawiają wrażenie bardzo pewnych siebie. Wręcz butnych. Czytam wypowiedzi trenera Ivana Tomicia czy „Rado” i schodzą się one do jednego punktu: Zagraliśmy bardzo dobrze w Belgradzie, zabrakło udokumentowania naszej wielkiej przewagi kilkoma bramkami.
Trudno negować ową przewagę. Remis chwiał się do ostatnich chwil. Ale udało się go utrzymać, a mecz w Lubinie to nowa historia.
Historia, u której bram stoi Zagłębie. Stoi Piotr Stokowiec. Przejście Partizana, tak nieoczekiwane tydzień temu, staje się dzisiaj bardziej realne.
Bo sprowadzenie meczu w Belgradzie tylko do „częstochowskiej” obrony jest dosyć niesprawiedliwe. Druga połowa to kilka efektownych wyjść Zagłębia z własnej połowy, sprint Łukasza Piątka czy znowu groźny rzut rożny. Suma dobrych momentów pozwala mieć nadzieję na dobry wynik jutro.
Dla kilku naszych zawodników to w ogóle najważniejszy mecz w karierze. Weźmy chociażby młodzież, która pod Piotrem Stokowcem przeszła od meczów z Wigrami Suwałki, czy Stomilem Olsztyn (przy całym szacunku!) do walki o trzecią rundę Ligi Europy z Partizanem Belgrad. Dla Jarka Kubickiego i Krzyśka Piątka to kolejny stopień w karierze.
Kto wie, czy nie najważniejsze zadanie w piłkarskim życiu nie czeka Aleksandra Todorovskiego. Zadanie to nazywa się Nemanja Mihajlovic. To zdecydowanie najgroźniejszy piłkarz Partizana. Jego szybkość i technika to fundament gry Serbów. Trzeba koniecznie go zminimalizować.
Ale druga połowa meczu w Belgradzie wskazała jedną ważną cechę, której ewidentnie brakowało w pierwszej części.
Odwaga. Bez odwagi i wiary w zwycięstwo nic się nie osiągnie. To też jest motywująca odsłona tego meczu – Zagłębie musi wygrać. Musi być co najmniej o tą jedną bramkę lepsze. Dobrze, że zdarzył się w niedzielę taki mecz jak z Koroną, choć nijak nie możemy kielczan do Partizana przyrównać. Ale strzelenie w krótkim czasie czterech bramek to ważny sygnał dla rywala i duża dawka pewności siebie.
W takich meczach kluczowe mogą okazać się stałe fragmenty gry. Pod tym względem prezentujemy się bardzo dobrze, a już bramka z Koroną Macieja Dąbrowskiego to wyższy stopień wtajemniczenia.
Kluczowe będzie też wejście w mecz. Jeśli przetrzymamy napór Partizana, a taki pewnie nastąpi, jeśli odgryziemy się kilkoma szybkimi kontrami, to zdenerwowanie rywali może potęgować. I pętać im nogi. Nie wolno nam pęknąć na początku, trzeba trzymać koncentrację.
I wykorzystywać nadarzające się okazje.
Nasi piłkarze podchodzą do tego meczu ze spokojem – wierzą w swoje umiejętności, ale też mają świadomość z kim grają. – W meczu z Partizanem Belgrad na pewno będziemy chcieli postawić swoje warunki, ale pamiętajmy o tym, że będziemy się mierzyć z bardzo silnym zespołem. Będziemy starali się odpowiednio do tego meczu dopasować i zrealizować wszystkie plany na to spotkanie. Musimy pokusić się o jakąś bramkę na początku, bo to nam na pewno przy dobrze grającej defensywie da awans – powiedział po meczu z Koroną Kielce pomocnik Krzysztof Janus.
Zapowiedź wymaga pewnych informacji o składach. Do Lubina nie przylecieli Leonardo, który dołączył niedawno do zespołu, Walerij Bożinow oraz Iwan Bandałowskij, który rozwiązał kontrakt z klubem. U nas pauzuje Michal Papadopulos. Poza tym wszyscy zdrowi i o występie decydować będzie tylko forma sportowa.
Nie ma co przedłużać.
To wielki wieczór w historii Zagłębia Lubin. Nie może Cię zabraknąć!
Zobacz także:
- Kos znów posędziuje Zagłębiu
- Burić bez kartki. Komisja Ligi uwzględniła protest Zagłębia
- Raport kartkowy przed meczem z Bruk-Bet Termaliką Nieciecza
- Najbliższy rywal: Bruk-Bet Termalica Nieciecza
- Nie dać uciec czołówce | Zapowiedź meczu Zagłębie Lubin - Bruk-Bet Termalica Nieciecza
źródło: