Właściwie trudno cokolwiek rozsądnego i odkrywczego napisać. Mógłbym potaplać się w bagnie hejtingu, wypisać kto jest patałachem, fajtłapą, gamoniem, nieudacznikiem, jeszcze raz przeklnąć pro-forma Gliwę…

Ale po prostu się nie chce.

Dlaczego mecz przeprosin?

Dorwijcie powtórkę i policzcie gest wyciągniętej ręki wykonany przez zawodników Zagłębia po nieudanych zagraniach.

Najbardziej mierzący jest fakt, że znowu przegrywamy z rywalem, który w piłkę nie grał lepiej. Przegrywamy, bo robimy pieprzone, kuriozalne błędy w obronie. Drugi gol Cracovii to jakiś wyższy poziom abstrakcji.

Najgorsze jest to, że nie gramy źle. To znaczy nie gramy tak źle jak jesienią. Coś się kroiło, po bramce Olka coś się zaczęło fajnego rodzić na boisku. Wydawało się, że zaraz wepchniemy drugą bramkę i zaczniemy ratować sezon.

Tylko my nie spadliśmy jednym czy drugim meczem, tylko sekwencją fatalnych występów jesienią i całkowitą wiosenną bezsilnością, przerwaną pierwszymi meczami.

Spadek musi się przekuć w oczyszczenie. Spadek i pobyt w I lidze, to musi być czas przemyśleń i wyciągania wniosków. Oby nie takich, jak w pomeczowych wywiadach.

Czasem trzeba się cofnąć, żeby pójść do przodu (no kurwa, genialnie!)...

Spadamy. Ale…

źródło:

KONKURS TYPERA

mkszaglebie.pl
Sprawdź swoje umiejętności i typuj z MKSZaglebie.pl. Wygrywaj nagrody!

DODAJ KOMENTARZ (NIEZALOGOWANY)

Możliwość dodawania komentarzy została wyłączona!
 

KOMENTARZE (0)