- My tych meczów o życie mamy już trochę dość. Co tydzień czeka nas taki mecz i teraz będzie podobnie. Gramy z zespołem, który jest w dobrej formie, wygrał zdecydowanie i zasłużenie ze Śląskiem i my podejdziemy do tego spotkania z dużym szacunkiem i rozwagą - mówi w wywiadzie dla MKS Zagłębie PL trener Podbeskidzia, Czesław Michniewicz.
Grzesiek Ignatowski: Już w piątek Podbeskidzie spotka się z Zagłębiem Lubin. Dla Was to bardzo ważny mecz, zresztą jak każdy kolejny. Można zaryzykować stwierdzenie, że to mecz o życie?
Czesław Michniewicz: - Tak, my tych meczów o życie mamy już trochę dość. Co tydzień czeka nas taki mecz i teraz będzie podobnie. Gramy z zespołem, który jest w dobrej formie, wygrał zdecydowanie i zasłużenie ze Śląskiem i my podejdziemy do tego spotkania z dużym szacunkiem i rozwagą.
Na konferencji po meczu z Lechią mówił Pan, że sześć punktów straty do miejsca gwarantującego utrzymanie jest dla Was jak kula u nogi, jak piłkarze radzą sobie z tą presją?
- Ta presja jest wbrew pozorom coraz większa, bo cel jest już gdzieś tam widoczny, chociaż jeszcze bardzo odległy, ale wszystko co piłkarze robią ma ogromne znaczenie dla nich i dla historii klubu i stąd ta nerwowość w grze w niektórych sytuacjach. Na pewno możemy niektóre rzeczy możemy robić lepiej, potrafimy je robić lepiej, ale w meczu ta presja trochę paraliżuje.
Dla Pana to zwykłe spotkanie ligowe czy może coś więcej, bo największe sukcesy trenerskie odnosił Pan właśnie w Lubinie?
- To nie ulega wątpliwości. Ale dla mnie jest to normalny mecz. Grałem przeciwko Lubinowi pracując w Widzewie czy Jagiellonii. Wiem jak się gra przeciwko tej drużynie, jest to dobry zespół, ma wielu świetnych piłkarzy i indywidualności. Ja mam takie szczęście, że gdzie nie pracuje to gram z Lubinem ale zawsze u siebie. Tak było w Jagiellonii, Widzewie, czy teraz w Podbeskidziu, także nie miałem jeszcze okazji rozegrać meczu na nowym stadionie w Lubinie. Żałuje, bo ten stadion bardzo im się podoba. Szkoda, że za moich czasów takiego obiektu nie było.
Pewnie oglądał Pan mecz Zagłębia ze Śląskiem, jakie nasuwają się wnioski? Czy zwycięstwo 4:0 z mistrzem Polski to efekt słabego Śląska, czy silnego Zagłębia?
- Zagłębie było bardzo skuteczne, ale ich akcje nie były przypadkowe. Świetnie grał Małkowski, znakomicie radził sobie Pawłowski, doskonale też rozdzielali piłki Bilek i Jeż. Jest wiele punktów, których musimy się obawiać w piątkowym meczu. Małkowski w meczu ze Śląskiem przeszedł samego siebie i mam nadzieje, że taki mecz nie przytrafi drugi raz z rzędu, ale inni piłkarze też dostosowali się do jego poziomu. Oczywiście stawka tego meczu była inna, motywacja była zupełnie inna ale jeśli Zagłębie potrafi wygrywać tak ważne mecze, to szansa nawet na puchary jest jeszcze realna.
A gdyby miał Pan wskazać najsilniejszą formację lubinian? Czy poszczególnego piłkarza?
- Jedna osoba nie wygrywa meczów. Zagłębie ma wyrównany skład i wiele indywidualności, ale tą największą jest chyba Szymek Pawłowski, którego ja wprowadzałem do Lubina i uważam, że był to strzał w dziesiątkę. Myślę, że jego najbardziej musimy się obawiać, choć inni piłkarze też mogą wiele zdziałać.
Jaka jest recepta na Czesława Michniewicza na przechytrzenie przeciwnika w piątkowym meczu?
- Oczywiście mamy pewien plan, ale nie będę o nim mówił publicznie. Żaden zespół nie jest anonimowy ani dla nas ani dla rywali. W czasach programów komputerowych i transmisji telewizyjnych można obejrzeć kilka razy każdy mecz drużyny przeciwnej, ale wiedzieć to jeszcze nie to samo co zrobić.
Sądziłem, że powie Pan Robert Demjan, ale na to chyba lubinianie będą przygotowani. Słowak ma świetny sezon i wielu uważa, że Pański zespół jest od niego zbyt uzależniony. Jak to jest w rzeczywistości?
- Na pewno doświadczenie tego chłopaka i sposób gry Podbeskidzia idą w parze. Myślę, że ten zawodnik nie w każdym zespole mógłby się wykazać. My gramy trochę inną piłkę niż pozostałe drużyny i on się w tej grze dobrze czuje. Nie wiem jakby sobie poradził w lepszym zespole, który gra piłkę kombinacyjną, ale styl, który prezentuje Podbeskidzie mu odpowiada i stąd ta jego wysoka skuteczność.
Grzesiek Ignatowski