Pogoń
Pierwsza myśl podpowiadała, aby zapowiedź niedzielnego meczu opatrzyć subtelną grą słowną w tytule. Jesteśmy na zwycięskiej ścieżce, zbliżamy się do czołowych miejsc w tabeli i w końcu – gramy z Pogonią. To wszystko przemawiało za tym, aby użyć sformułowania – Pogoń za czołówką. Po chwili rodzi się jednak pytanie - czy obecna gra Zagłębia wygląda na wyczerpującą gonitwę, w której celem jest uplasowanie się na pozycji gwarantującej puchary? „Miedziowym” nie można odmówić zaangażowania i determinacji w zdobywaniu punktów. Nie w tym rzecz. Wszystko to jest jednak przemyślane i momentami można odnieść wrażenie, iż w pełni zaplanowane. Odniesione zwycięstwa nie są przypadkowe, osiągnięte w ostatnich sekundach. W końcu nie są wynikiem lepszej dyspozycji jednego zawodnika, który, używając potocznego języka, ciągnie za sobą całą drużynę.
Ostatnia sobota była wyjątkowo dobra. Zwycięstwo, pełna kontrola nad spotkaniem i to co dodaje temu wszystkiemu jeszcze większego kolorytu – wszystko to odbyło się na stadionie we Wrocławiu. Pomijając fakt, iż istotniejsze dla wielu były wydarzenia mające miejsce tuż po końcowym gwizdku sędziego, to Zagłębie tego dnia było wyznacznikiem pomysłu, skuteczności oraz efektowności.
Która „ósemka”?
Podopieczni Piotra Stokowca po 26. kolejce plasowali się na piątej pozycji. Z dorobkiem 37 punktów mamy przewagę 6 oczek nad drużyną zajmującą niezwykle istotne 9 miejsce. Wiele wskazuje na to, iż postawiony przed sezonem cel jest już niemal zrealizowany. Nie jest nam jednak potrzebne spoglądanie za plecy i oczekiwanie, iż inni będą grali na naszą korzyść. Plan minimum nie jest równoznaczny z osiągnięciem pełnej satysfakcji. Zagłębie stać na grę w „górnej ósemce” i choćbyśmy mieli podzielić los naszego najbliższego przeciwnika, który w zeszłym sezonie w grupie mistrzowskiej zdobył jedynie punkt, to dla beniaminka jest to ogromna szansa. Szansa na zakorzenienie stabilizacji oraz zdrowej atmosfery w klubie. Jasnym jest, że wpadnięcie w wir walki o każdy punkt decydujący o pozostaniu w najwyższej klasie rozgrywkowej, prowokuje wiele pochopnych oraz niezrozumiałych decyzji. Nie chcę być źle zrozumiana. Nie po to walczy się przez 30 kolejek, aby ostatnie siedem uznać jedynie za formę przygotowania drużyny do kolejnego sezonu. Osiągnięcie komfortu w postaci bezpiecznego miejsca oraz brak ciężaru gatunkowego, jakim jest presja sukcesu, działa wyłącznie na korzyść lubinian oraz może być przyczyną wielu nieoczekiwanych niespodzianek.
Mistrzowie remisów
Pogoń w obecnym sezonie była drużyną, która najdłużej utrzymywała status niepokonanej. Dopiero 13. kolejka okazała się być dla „Portowców” pechowa. Pogromcą została Cracovia, która na własnym stadionie wygrała 3-1.
Piłkarze Czesława Michniewicza wyjątkowo często dzielą się punktami ze swoimi przeciwnikami. W rozegranych dotychczas 26 meczach zanotowali 12 remisów, odnieśli 10 zwycięstw oraz 4-krotnie musieli uznać wyższość rywala. W tym sezonie do siatki rywala trafiali 32 razy, z kolei 26 goli stracili. Najlepszym strzelcem drużyny, z dorobkiem 6 goli, jest reprezentant młodzieżowych reprezentacji kraju – Łukasz Zwoliński.
Wszystkie te statystyki składają się na 42 punkty, plasujące Pogoń na czwartym miejscu w ligowej tabeli.
Biorąc pod uwagę wyłącznie rozgrywki Ekstraklasy oraz I ligi. Dotychczas zmierzyliśmy się 37 razy. W 11 spotkaniach lepsza była Pogoń, 16-krotnie mecze kończyły się podziałem punktów, a w 10 meczach lepsze okazywało się Zagłębie. Ostatnie nasze zwycięstwo z „Portowcami” to mecz inaugurujący rundę wiosenną w sezonie 2012/2013. Wtedy w bardzo ciężkich warunkach pogodowych, lubinianie zwyciężyli 3-0 po golach Rymaniaka, Pawłowskiego oraz Papadopulosa.
Niepotrzebny ruch
Pogoń swój mecz poprzedzający spotkanie z Zagłębiem rozegrało w poniedziałek. „Portowcy” na własnym stadionie ulegli Ruchowi Chorzów 2-3. Gdy wydawało się, iż piłkarze Czesława Michniewicza są na najlepszej drodze do zdobycia kompletu punktów, w bardzo solidnych dotychczas szykach obronnych pojawiło się wiele nerwowości oraz w rezultacie rażące błędy. Najlepiej w stworzonym zamieszaniu odnalazł się szczecinianin – Patryk Lipski. Młody pomocnik reprezentował jednak barwy chorzowskiego klubu i to on miał ogromny udział w szczęśliwym zwycięstwie „Niebieskich”.
Za kartki pauzować będą Jarosław Fojut oraz Jakub Słowik.
Miło(sz) wrócić
W zespole naszego jutrzejszego rywala możemy odnaleźć nazwisko, które przez niekrótki okres widniało w szeregach naszej drużyny. Piszę oczywiście o Miłoszu Przybeckim, który w barwach Zagłębia grał zarówno w Ekstraklasie jak i po spadku w I lidze. 25-latek dotychczas w Pogoni rozegrał 22 mecze, z czego aż 15 razy wchodził z ławki.
Niedzielne spotkanie będzie wyjątkowe również dla naszego zawodnika – Macieja Dąbrowskiego, który w Szczecinie rozegrał 70 meczów, w których zdołał zdobyć 7 bramek. Tak imponujący wynik jak na stopera oraz stabilne miejsce w pierwszej jedenastce okazały się być niewystarczające w oczach byłego trenera „Portowców” – Jana Kociana. Dąbrowski został wypożyczony do I-ligowego wtedy klubu z Lubina na pół roku. Po awansie do Ekstraklasy na zasadzie transferu definitywnego stał się nieodłączną częścią naszego zespołu.
WSZYSCY NA STADION!
G. Grabowska