„Witamy, jesteśmy Zagłębie Lubin i chcemy zabrać nasze trzy punkty. O, dziękujemy i do zobaczenia”. Takie słowa zadziałały w tym sezonie już czterokrotnie. W Białymstoku mają one jednak szczególnie ważny wydźwięk.
Zagłębie zwyciężyło w Białymstoku i jest to zwycięstwo cholernie ważne z wielu względów. Przede wszystkim, konserwuje czołową czwórkę ligi (Lechia, Jagiellonia, Termalika i my). Zagłębie do tej czołówki się doczepiło, co tylko potwierdza dobrą pracę drużyny.
Zagłębie wygrało mecz, w którym przegrywało. Z rywalem, który nie zwykł prowadzenia oddawać. Posiadającym zawodników o uznanej w naszej lidze klasie. Vassiljev, czy najlepszy piłkarz września Przemysław Frankowski. Comeback z takim rywalem jest jeszcze mocniej wart podkreślenia.
Piotr Stokowiec wymienił w swoim zespole sporo elementów. Od początku zameldowali się dawno niewidziani Daniel Dziwniel, Filip Jagiełło czy Arkadiusz Woźniak. I w gruncie rzeczy trzeba ich występ ocenić pozytywnie. Daniel grał odpowiedzialnie i na wysokim, w moim mniemaniu procencie skuteczności w odbiorze. Na pewno nie zaprezentował się gorzej od Dorde Cotry i nie można nie brać go pod uwagę w kontekście kolejnych meczów. Jeśli Daniel zagra więcej minut w systemie gry Zagłębia, jeśli nauczy się pewnych zachowań (a tych może nauczyć się tylko poprzez grę), to z pewnością będzie wzmocnieniem. Filip Jagiełło też nie zagrał źle, przynajmniej nie na tyle źle, by całkowicie go pomijać. W pierwszej połowie był trochę zagubiony, popełnił kilka błędów w rozegraniu, to on nie upilnował Jacka Góralskiego przy bramce. Choć oczywiste jest, że jedno miejsce w środku musi docelowo zabrać Filip Starzyński. Ale z pewnością wczorajsze 70. minut przyda się naszemu młodemu zawodnikowi w walce o miejsce w składzie.
No i jeden z bohaterów. Arkadiusz Woźniak – dwa serca i cztery płuca tego zespołu. Fenomenalny strzał, to owoc zadziorności „Wąskiego”. To nagroda za pracę, którą wykonał dla zespołu.
Drugi bohater to Łukasz Janoszka. „Ecik” to jeden z najbardziej inteligentnych piłkarzy naszej ligi. Jest tam, gdzie być powinien. Wybiera zagrania najbardziej optymalne. To był nasz mózg w tym meczu.
Nie sposób napisać o każdym piłkarzu, ale znowu z niezłej strony pokazał się Jarek Jach. Aleksandar Todorovski po powrocie zagrał solidny mecz, Martin wybronił to, co mógł wybronić, choć można mieć pewne wątpliwości, czy nie powinien wystartować do dośrodkowania Konstantina Vassiljeva. Martin Nespor mógł i powinien mieć co najmniej dwie bramki w tym meczu, ale i tak wszyscy zgodzimy się, że to nasz najlepszy obecnie napastnik. Taka „pchła” ciągle kąsająca szyki obronne przeciwnika – to cenny kapitał.
Cztery minuty to w normalnych warunkach mało czasu, ale w meczu piłkarskim mogą decydować o jego całości. Zagłębie do maksimum było pragmatyczne i trzymało wynik. Choć to nie oznacza, że nie warto dłubać i szukać miejsc do poprawy.
Zagłębie nie przegrało na wyjeździe w tym sezonie. To jest fantastyczny wynik, który warto pielęgnować. Ale przede wszystkim trzeba punktować u siebie. Okazja już w najbliższy poniedziałek z odradzającą się Wisłą Kraków.
Zobacz także:
- Kos znów posędziuje Zagłębiu
- Burić bez kartki. Komisja Ligi uwzględniła protest Zagłębia
- Raport kartkowy przed meczem z Bruk-Bet Termaliką Nieciecza
- Najbliższy rywal: Bruk-Bet Termalica Nieciecza
- Nie dać uciec czołówce | Zapowiedź meczu Zagłębie Lubin - Bruk-Bet Termalica Nieciecza
źródło: