23 czerwca minęła 30. rocznica historycznego awansu Zagłębia Lubin do ekstraklasy. Z szacunku do piłkarzy i trenerów, którzy przyczynili się do tego sukcesu, przybliżamy atmosferę tamtych czasów. Przez sezon 1984/1985 przeprowadzą nas byli zawodnicy: Andrzej Turkowski i Tadeusz Wiśniewski oraz trener Eugeniusz Różański.

W sezonie 1984/1985 Zagłębie Lubin było jednym z najprężniej rozwijających się klubów w Polsce. W Lubinie dobiegała końca budowa nowoczesnego stadionu, drużyna piłkarska prezentowała coraz wyższy poziom i rosły aspiracje na awans do 1 ligi. Dlatego na przyjście do Lubina zdecydował się młody i ambitny trener Eugeniusz Różański: - Objąłem zespół sezon wcześniej, w rundzie wiosennej przyszedłem do Zagłębia. Pojawił się nawet mały konflikt interesów, bo dla Zagłębia zostawiłem Olimpię Poznań, a byliśmy wówczas liderem drugiej ligi. Ja jednak widziałem dla siebie lepsze perspektywy pracy w Lubinie, niż w milicyjnej Olimpii. To były trudne momenty, bo w sprawę zaangażował się PZPN – wspomina trener Eugeniusz Różański.

Do sezonu 1984/1985 podchodzono w Lubinie już bardzo poważnie. Drużyna do walki o awans budowana była od kilku lat, przed sezonem i w jego trakcie zespół wzmocniono klasowymi piłkarzami. Wszystko to dla kibiców, którzy licznie stawiali się na Stadionie Górniczym. Trybuny pękały w szwach, kiedy meldowało się na nich ponad 12 tysięcy ludzi: - To było dla nas niemożliwe przeżycie, na półtorej godziny przed meczem, kiedy przyjeżdżaliśmy na stadion, trybuny były pełne. Zakłady pracy organizowały autobusy nawet na wyjazdy – wspomina były obrońca Andrzej Turkowski. – Dochodziło nawet do tego, że na wyjazdach przerywano mecze, kiedy nasi fani dojeżdżali na stadion ze śpiewem. Sędzia kazał grać dalej, jak wszyscy usiedli – dodaje Turkowski.

Po pierwszych meczach sezonu Miedziowi byli w czubie, wzmocnienia się sprawdziły, Benedykt Bylicki i Waldemar Sysiak z Górnika Wałbrzych szybko zaaklimatyzowali się w nowym otoczeniu i wnieśli potrzebne doświadczenie do drużyny. Zimą przyszedł Eugeniusz Ptak, choć jego pozyskanie nie było łatwe, bo podpisał wcześniej umowę z Zagłębiem Wałbrzych. - Mieliśmy dobrze grać w piłkę i walczyć o czołowe lokaty, działacze przed kolejnym sezonem postawili właśnie taki cel przed nami, nikt głośno nie mówił o awansie, ale czuliśmy się mocni. W składzie doszło do małej rewolucji, bo szatnia wymagała odświeżenia. Chłopcy rozumieli moje decyzje – zdradza były trener Zagłębia.

Sezon ułożył się tak, że o awansie decydował przedostatni mecz z Olimpią Poznań na na stadionie w Lubinie. – Do tego spotkania podchodziliśmy bardzo spokojni i pewni swoich umiejętności. Wiedzieliśmy jakie są oczekiwania, ale znaliśmy swoją wartość – relacjonuje Andrzej Turkowski. – Oczywiście pojawiły się emocje, jak tylko przyjechaliśmy na stadion i zobaczyliśmy, że kibice nie mieszczą się na obiekcie – dodaje były obrońca.  – Sam mecz z Olimpią rozpoczął się dość nerwowo, choć szybko zdobyliśmy gola. My mieliśmy swoje kolejne sytuacje, rywale też mogli zdobyć gola. Dopiero druga bramka ostudziła nieco rywali, a trzeci gol już całkowicie dobił drużynę z Poznania – relacjonuje Tadeusz Wiśniewski. 

Co więc zadecydowało o tym, że Zagłębie okazało się najlepsze?.– Bardzo ważne były przygotowania do sezonu, trenowaliśmy nawet 4 razy dziennie, bo taki był wówczas trend. Nie wiem czy byliśmy w optymalnej formie, ale tak się wówczas trenowało, głownie nacisk kładziono na przygotowanie kondycyjne. Pracowaliśmy z wymagającym trenerem Eugeniuszem Różańskim i nikt się nie oszczędzał – tłumaczy Tadeusz Wiśniewski. – Później sam skończyłem AWF i mogłem porównać jak rozwinęły się metody przygotowania.

- Faktycznie nazywano mnie katem, bo przywiązywałem ogromną wagę do przygotowania motorycznego drużyny. Taki trend wówczas panował, jednak ja pracowałem trochę inaczej, niż inni trenerzy. Dzięki zagranicznym stażom, choćby u słynnego trenera holenderskiego Rinusa Michelsa w FC Köln (1980 rok), wiedziałem jak pracuje się z zawodnikami na zachodzie. Jako jeden z pierwszych trenerów badałem tętno moich zawodników, czym byli wówczas zdziwieni. Byłem wymagający, jednak nigdy nie miałem problemów z szatnią. Później, kiedy pracowałem w Pogoni Szczecin, nazywano mnie „kacikiem”, nic więc się nie zmieniło w kwestii moich wymagań względem piłkarzy.

- Graliśmy dla nowego stadionu, bo budowano tego molocha, którego trzeba było w przyszłości zapełnić kibicami. Budowa zaczęła się opóźniać, a nasz awans zmobilizował wszystkich do pracy. Pomagało nawet wojsko i więźniowie, by obiekt był gotowy na inaugurację nowego sezonu (budowę obiektu GOS rozpoczęto jeszcze w latach 70-tych) – dodaje Andrzej Turkowski.

- Graliśmy oczywiście dla naszych wspaniałych kibiców, Lubin nie jest największy, w trakcie meczów ulice pustoszały, wszyscy przychodzili na stadion, a dzięki tej mobilizacji nasi kibice przebijali się przez fanów z większych miast – uzupełnia Wiśniewski. Miedziowi wygrali z Olimpią Poznań 3:0, wywalczyli upragniony – pierwszy w historii awans do ekstraklasy. Zagłębie zakończyło sezon z dwupunktową przewagą nad Gwardią Warszawa.

Zagłębie 3:0 Olimpia
(3’ Ptak, 20’ sambój – Polarek, 83’ Mądrachowski (k))

Zagłębie: Wichłacz – Mądrachowski, Wiśniewski, Sysiak (80’ Gurga), Turkowski, Bylicki (75’ Chwaliszewski), Kubot, Dragan, Kurant, Ptak, Stańko.

Cały sezon zakończyła uroczysta gala w restauracji Lutnia, zawodnikom wręczono odznaczenia i pamiątkowe kryształy. – Taka była wówczas moda, my czuliśmy się wyróżnieni przez kibiców, byliśmy ich „maskotkami”, każdy nas zagadywał, zaczepiał, motywował. Człowiek ze wzruszeniem wspomina o tamtych czasach – z uśmiechem mówi Andrzej Turkowski.
Pierwszoligowy sezon Zagłębie zainaugurowało 28 lipca 1985 roku meczem z GKS-em Katowice. Miedziowi pokonali rywali 1:0, a premierową bramkę w ekstraklasie zdobył ulubieniec lubińskiej publiczności Eugeniusz Ptak. Na trybunach zasiadło blisko 30 tysięcy ludzi.

Kadra Zagłębia Lubin 1984/1985

Trenerzy: Eugeniusz Różański (I trener), Stanisław Samiec (II trener), Andrzej Wojciechowski (asystent), Zygmunt Stanowski, Wojciech Wąsik

Zawodnicy: Marek Szpularz, Wiesław Stańko, Andrzej Turkowski, Tadeusz Wiśniewski, Jerzy Wichłacz, Jacek Wiśniewski, Dariusz Płaczkiewicz, Zenon Gurga, Waldemar Sysiak, Sławomir Wałowski, Benedykt Bylicki, Eugeniusz Ptak, Roman Mądrachowski, Jarosław Chwaliszewski, Sławomir Kurant, Waldemar Pierończyk, Jan Trojniarz, Mirosław Dragan, Janusz Kubot.

Tekst zaczerpnięty z oficjalnej strony Zagłębia Lubin - zaglebie.com.

źródło:

KONKURS TYPERA

mkszaglebie.pl
Sprawdź swoje umiejętności i typuj z MKSZaglebie.pl. Wygrywaj nagrody!

DODAJ KOMENTARZ (NIEZALOGOWANY)

Możliwość dodawania komentarzy została wyłączona!
 

KOMENTARZE (0)