Michal Papadopulos, który w poprzednim sezonie imponował skutecznością i stanowił o sile ofensywnej Zagłębia jest obecnie w bardzo słabej formie i ma na swoim koncie tylko jedną bramkę. Sam zawodnik szuka przyczyn swojej nieskuteczności.
W obecnych rozgrywkach Michal trafił do siatki jedynie raz - w wygranym 2:0 meczu z Ruchem Chorzów. To zdecydowanie za mało, jak na napastnika, który kilka miesięcy wcześniej trafiał jak na zawołanie. Poprzedni sezon "Misiek" zakończył z 12 bramkami na koncie (11 liga +1 Puchar Polski). - Mój problem leży w głowie. Zablokowałem się, taki już jest los napastnika. Do tej pory zdobyłem jedną bramkę, ale co to za wynik? – mówi w rozmowie z Faktem czeski napastnik.
Gdy był u progu swojej kariery, wiele osób twierdziło, że może być wielkim piłkarzem. Życie zweryfikowało jego plany, nie udało się między innymi w angielskim Arsenalu Londyn. – To było prawie dziesięć lat temu. Trenowałem tam z najlepszymi piłkarzami świata, jak Cesc Fabregas, a moim przyjacielem był Gael Clichy. Gdy wyjechałem z Londynu załatwiał mi bilety na mecze, ale kontaktu nie mamy od kiedy przeszedł do Manchesteru City – dodał Papadopulos.