Partizan Belgrad. To już nie są „ogórki”, „pastuchy” czy inni amatorzy, z którymi mieliśmy odpadać w pierwszej rundzie. To nazwa, która budzi szacunek. Ale nie może rodzić strachu.
Na początek rzucę tezę, być może kontrowersyjną. Zwycięstwo 3:0 ze Sławiją Sofia było ostatnim, które dla Zagłębia Lubin było powinnością w tej edycji Ligi Europy. Teraz już nic nie musimy. Całą śmieszność za występ polskich drużyn w Europie „wzięła” na siebie Cracovia. Odpadnięcie z Partizanem nie będzie wytykane palcami.
Ale to oczywiście nasza perspektywa. Perspektywa kibica. Piłkarze muszą wyjść na boisko w Belgradzie z jedną tylko myślą: zagrać dobry mecz. Dobry czyli taki, który nie zamknie rywalizacji już w Serbii. By wracać do Lubina z satysfakcją, ale i nadzieją.
Rację mają też ci, którzy są pragmatykami i oczekują przeskoczenia belgradzkiej przeszkody. Można bowiem zagrać dobry mecz w Belgradzie i przegrać 0:4 (odpukać!). Jasne, że tak. W piłce chodzi o triumfy. Przystępując jednak z pozycji „słabszego” odwagę łatwo można pomylić z brawurą. Nie możemy się na Partizana rzucić, jakby to był ostatni mecz w historii klubu. W składzie rywali jest kilku ciekawych graczy, którzy przewyższają naszych zawodników techniką, doświadczeniem, szybkością.
A propos szybkości…
Wszyscy wiecie, że do Partizana dołączył Miroslav Radović. Jego znamy. Ale nie on jest najważniejszy w zespole Ivana Tomicia.
Nemanja Mihajlovic. 20 lat. W Partizanie od stycznia tego roku. Lewe skrzydło. 13 asyst.
Zagra na Aleksa Todorovskiego, który był najsłabszym ogniwem w meczach ze Sławiją. To będzie dla „Todiego” trudny sprawdzian. Dla niego to też szczególny mecz. Mimo tego, że gra dla reprezentacji Macedonii, jest Serbem, całe życie mieszka w Belgradzie. – Bardzo miło wrócić do Serbii. Tu się wychowałem, tutaj stawiałem pierwsze kroki w piłce nożnej, tutaj mieszkam całe życie. Partizan to dobry zespół, ale Zagłębie nie stoi na straconej pozycji – mówił nam przed meczem z Partizanem.
„Miedziowi” do mecz z Partizanem przystąpią bez większych problemów kadrowych. Nikt nie narzeka na urazy, w dodatku do rozgrywek zgłoszony został Sebastian Madera i bardzo możliwe, że wraz z Danielem Dziwnielem znajdzie się w osiemnastce na najbliższy mecz.
Nie ulega wątpliwości, że gra musi być lepsza niż w dwumeczu ze Sławiją. Potrzebna jest większa konsekwencja w grze i lepsza skuteczność. Pesymistycznie zakładam, że nie będziemy mieli tylu okazji ile z Bułgarami, dlatego im więcej ich zakończy się bramką, tym lepiej dla nas.
Do boju Zagłębie!
Zobacz także:
- Kos znów posędziuje Zagłębiu
- Burić bez kartki. Komisja Ligi uwzględniła protest Zagłębia
- Raport kartkowy przed meczem z Bruk-Bet Termaliką Nieciecza
- Najbliższy rywal: Bruk-Bet Termalica Nieciecza
- Nie dać uciec czołówce | Zapowiedź meczu Zagłębie Lubin - Bruk-Bet Termalica Nieciecza
źródło: