Zagłębie Lubin pozyskało na zasadzie wolnego transferu Arkadiusza Piecha z Ruchu Chorzów. Napastnik znalazł się w 19 osobowej kadrze na mecz z Ruchem i być może zagra przeciwko swojemu byłemu klubowi. Z Arkadiuszem Piechem, nowym piłkarzem Zagłębia Lubin, rozmawia Jakub Pęczkowicz z Gazety Wrocławskiej.
Jakub Pęczkowicz: Po nieudanej przygodzie w Sivassporze wraca Pan do polskiej ligi. Co poszło nie tak w Turcji?
Arek Piech: - Po prostu nie udało mi się tam. Dlaczego tak wyszło, nie wiem. Dawałem z siebie wszystko i na treningach, i gdy dostałem szansę na boisku. Chciałem pokazać, że potrafię grać w piłkę. Wyszło inaczej, niż się spodziewałem, ale nie żałuję tego czasu, który tam spędziłem. Sprawdziłem swoje możliwości w innej lidze i wyciągnąłem odpowiednie wnioski.
Trenował Pan pod okiem słynnego Roberto Carlosa. Jakim jest on człowiekiem?
- To bardzo pozytywny człowiek. Uśmiechnięty facet, który wprowadzał fajną atmosferę do szatni. Potrafił ze wszystkimi się dogadać i przedstawić swoją myśl trenerską w bardzo spokojny sposób.
Jak ocenia Pan poziom tamtejszej ligi w porównaniu z naszą ekstraklasą?
- Liga turecka jest trochę mocniejsza od naszej. Tamtejsze kluby dysponują większymi pieniędzmi niż w Polsce. Dzięki temu mogą sobie pozwolić na bardziej spektakularne transfery. Wystarczy spojrzeć na nazwiska, które tam grają. Ponadto w Turcji gra się szybciej niż u nas. Mnie to odpowiadało i lubiłem tam grać.
Jak ocenia Pan funkcjonowanie klubu pod względem organizacyjnym?
- Nie mogę narzekać, bo wszystko było profesjonalnie załatwiane. Spotkałem się tam z bardzo dobrym traktowaniem. Nie było problemów praktycznie z niczym. Jeśli czegoś potrzebowałem, to zawsze mogłem śmiało o to poprosić. Jeśli chodzi o finanse, to zawsze miałem pieniądze na czas.
Z kolegami z drużyny również dobrze Pan się dogadywał?
- Oczywiście. Wcześniej na miejscu był Kamil Grosicki i on pomógł mi zaklimatyzować się w zespole. Dobry kontakt miałem ze wszystkimi piłkarzami. Klub też o to dbał. Jedliśmy wspólne obiady, czasami wychodziliśmy gdzieś ekipą i to sprawiało, że wszyscy się dogadowali.
Jak ocenia Pan tureckich kibiców?
- Robią bardzo fajną atmosferę podczas meczu. Głośno śpiewają przez całe 90 minut. W Turcji bardzo lubią piłkę nożną, a na stadiony przychodzi bardzo dużo ludzi. Kibice chcą uczestniczyć w życiu klubu. Przychodzą na treningi, pytają o wiele rzeczy. Fajnie to wygląda. Parę razy zdarzyło się, że zaczepili mnie na ulicy i chcieli porozmawiać.
Wraca Pan do Polski, dlaczego akurat do Zagłębia?
- Wybrałem Lubin, bo był najbardziej konkretny w rozmowach ze mną. Wiem, że mają ostatnio problem i nie najlepiej im idzie w lidze, więc chciałbym pomóc. Chcę grać, a nie siedzieć na ławce i na to liczę w Zagłębiu. Pochodzę ze Świdnicy, więc będę miał blisko do domu rodzinnego.
Jak przygotowywał się Pan do nowego sezonu?
- Byłem z Sivassporem na obozie w Holandii. Graliśmy tam kilka sparingów, w których zawsze występowałem przynajmniej 45 minut. Nie martwię się przed występami w Zagłębiu, bo czuję się bardzo dobrze. Z jaką skutecznością będę grał w tym sezonie, to zweryfikuje boisko.
Nie myślał Pan o powrocie do Chorzowa? Kibice Ruchu chcieli znów oglądać Piecha?
- Nie było tego tematu. Bardzo mi miło, że w Chorzowie dobrze mnie zapamiętali. Ja też jestem wdzięczny Ruchowi, bo bardzo dobrze mi się tam grało. Byłem wtedy w dobrej formie i sprawiałem radość kibicom. Sentyment pozostanie na pewno.
Oprócz Zagłębia jakiś klub chciał Arkadiusza Piecha?
- Były oferty z Polski i kilka z zagranicy. Nie chcę jednak mówić, o jakie kluby chodziło. Ten temat jest zamknięty. Teraz jestem piłkarzem Zagłębia.
A ono w tym sezonie prezentuje się fatalnie...
- Zrobię wszystko, by to się zmieniło. Drużyna ma wielką chęć na zwycięstwo. Musimy zdobywać punkty. Musimy ciężko pracować, by nasza gra przynosiła efekty.
Liczy Pan na występ przeciwko Ruchowi?
- Chciałbym zagrać, ale nie wiadomo, czy będę mógł. Cały czas czekamy na mój certyfikat z Turcji.
Gazeta Wrocławska