BARTOSZ MARCHEWKA: Michał, zanim zaczniemy naszą dyskusję przedstawmy stan posiadania. Miejsce szóste i 11 punktów w siedmiu meczach. Czy Twoim zdaniem to wynik: a) ponad stan, b) wynik odzwierciedlający siłę Zagłębia, c) nie jesteśmy gorsi od Piasta Gliwice?
MICHAŁ RYGIEL: Pierwsza myśl chciałaby wybrać opcję „b”, ale skłaniałbym się ku do tej pory ukrytej opcji „d”. Pierwsze sześć kolejek to szaleńcza karuzela. Zagłębie mogło wygrać, przegrać bądź zremisować z każdym i ciężko stwierdzić czy powinniśmy się z 11 oczek cieszyć, czy też mieć poczucie niedosytu. Bądźmy jednak optymistami. To nasz najlepszy start od sezonu 2007/08 (tak, naprawdę osiem lat musieliśmy czekać na zebranie 11 punktów w 7 meczach) i powiem, że jest bardzo dobrze. W związku ze wspomnianą przeze mnie karuzelą nasuwa mi się pytanie – czy wraz z końcem wakacji wygasa nasz abonament na ten rollercoaster? Czy po przerwie na kadrę zobaczymy Zagłębie bardziej ustabilizowane?
B.M: Zwróciłeś uwagę na ważną statystykę, w kontekście tej rozmowy. Przypomnijmy sobie jak zaczynał np. Jan Urban: po 7 kolejkach sezonu 2011/2012 uciułaliśmy cztery punkty, zajmując 15 miejsce. Pavel Hapal w sezonie 2012/2013 miał 5 punktów. A w sezonie spadkowym w siedmiu kolejkach duet Hapal/Buczek wykręcili 5 punktów.
Dlatego musimy na wynik punktowy patrzeć jako na „satysfakcjonujący”. Choć oczywiście pamiętam „występ” przeciwko Termalice, czy mecz w Zabrzu, który powinien zakończyć się przywiezieniem trzech punktów.
Przed nami kolejny etap tej rundy, który zaczynamy w Warszawie. Warto kontynuować styl gry zrodzony w meczu z Lechem Poznań. To ten mecz wykrystalizował grę Zagłębia i zbudował kilku piłkarzy. Najbardziej oczywiście Krzyśka Janusa, który jest najlepszym piłkarzem klubu.
M.R: Cieszę się, że o Janusie wspomnieliśmy tak szybko. Wyobraźmy sobie, jakby funkcjonowało nasze prawe skrzydło gdyby wciąż produkował się na nim król III ligi dolnośląsko-lubuskiej Miłosz Przybecki. Nie ma i nie może być dyskusji co do tego, że człowiek który wybawił nas od „występów” króla to nasz najlepszy zawodnik na tę chwilę. Problem moim zdaniem polega na tym, że Janus w każdym meczu gra na stałym wysokim poziomie, podczas gdy reszta chwieje się gorzej od statku na pełnym morzu podczas sztormu. Gra, według niektórych, toczy się tylko momentami, co potem pozwala trenerowi Stokowcowi na używanie tego argumentu w pomeczowych konferencjach. Mam pod ręką małą szpilkę, by ją wbić w pracę trenera. Cieszy mnie to, że Zagłębie gra płynnie, potrafi przejść z 4-2-3-1 na 4-4-2 czy inną formację. Trzeba jednak wykorzystywać zalety danego ustawienia taktycznego, a „Miedziowi” mają z tym jeszcze problemy. To dlatego pogubiliśmy w co najmniej trzech meczach punkty. Dobrze, że mamy kilka różnych opcji, ale trzeba umieć zrobić z nich użytek.
B.M: Ten pierwszy etap sezonu, to czas budowy i poszukiwania, zarówno w kwestii taktycznej, jak i osobowej. Niech przemówią liczby.
Do tej pory w Zagłębiu zagrało już 20 zawodników, z czego tylko połowa zagrała ponad 50% czasu, tj. ponad 315 minut. Sugestywne jest, że trzech piłkarzy grało od deski do deski, a są to Djordje Cotra, Konrad Forenc i Lubomir Guldan.
Ale zanim poruszymy weryfikację piłkarzy, to chciałbym się odnieść do wspomnianej kwestii taktycznej i pewnej „wrażliwości” trenera Stokowca. Mam na myśli odważne i płynne przechodzenie między formacjami, czego najlepszym przykładem jest w/w mecz z Lechem. Kontuzja Janka Vlaski, czy ofensywne zmiany trenera Skorży wymuszały reakcję naszego sztabu. Chodź przeciwnicy tej tezy zaraz wyciągną mecz w Zabrzu, gdzie te zmiany były wprowadzane za późno.
To jeden pozytyw. Drugi to nakreślenie i stosowanie pewnej arytmii w grze ofensywnej.
Lewe skrzydło to „królestwo” Djordje Cotry. To on jest wahadełkiem, prującym „tam i nazad”. Dzieje się tak, bowiem Łukasz Janoszka szuka miejsca w środku pola, stając się alternatywą w rozegraniu w przestrzeni 16-30 metrów przed bramką przeciwnika. Takie ustawienie ma swoją zauważalną wadę, jaką jest pokaźna dziura na tej flance, co skłania rywala do kontrataków. Ale umiejętne przewidzenie takiej sytuacji i ustawienie środkowych pomocników może zniweczyć ataki rywala.
Zupełnie inaczej jest z drugiej strony, gdzie prawe skrzydło jest linearne. Todorovski i Janus współpracują zgodnie, choć na dobrą ocenę tej części boiska pracuje głównie Polak.
M.R: W świetle tych minut muszę zadać parę kluczowych pytań - czy Piotr Stokowiec jeszcze, mimo sześciu kolejek i dwóch spotkań pucharowych nie znalazł swojego „once de gala?” Jeśli dalej eksperymentuje, to czy możemy uznać okres przygotowawczy za dobrze przepracowany? A może jest wytrawnym strategiem, rotującym zawodnikami tak jak powinien?
Wyłączmy z rozważań kontuzję Jana Vlaski, oby leczenie przyniosło efekty, niezależnie od tego kiedy ma zostać zakończone. O miejsce obok nowego generała środka pola, Jakuba Tosika wciąż powinniśmy mieć rywalizację między czterema zawodnikami - Adrian Rakowski, Łukasz Piątek, Jarosław Kubicki i Sebastian Bonecki.
Wielu kibicom w Lubinie, jak również i mi, marzyłby się w tej układance jeszcze jeden element - Filip Jagiełło, który sam podkreśla, że lepiej czuje się na „ósemce”. W miarę możliwości oglądam jego poczynania na boiskach III ligi i jest on postacią zdecydowanie wyróżniającą się w drużynie rezerw Zagłębia. „Miedziowi” chcąc narzucić swoje tempo i swój styl gry potrzebują takiego zawodnika jak Jagiełło, który będzie swoją wizję rozegrania akcji rozpoczynał pod jednym polem karnym, a kończył pod drugim.
Adrian Rakowski również jest w stanie pokazać taki futbol, na szczęście mieliśmy okazję zobaczyć to w kilku spotkaniach. Niezwykle zastanawia mnie, i wierzę, że Ciebie też, renesans formy „Raka”. Skoro nie grał w I lidze, to jakim cudem nagle ma już dwa gole na koncie w Ekstraklasie? Czy można dla tego fenomenu znaleźć jakiekolwiek logiczne wytłumaczenie? Należy mu się szacunek i uznanie za to, że z pozycji piłkarza w Lubinie skreślonego powrócił z przytupem.
Co do Kubickiego, nie muszę dodawać nic poza tym, że doskonale pamiętam Twoją tezę z rozgrywek pierwszej ligi i zgadzam się z nią w stu procentach. Siła, masa i rzeźba powinny być priorytetami młodego pomocnika Zagłębia.
Czekam również na odpowiedź Łukasza Piątka, zapewne nie powiedział ostatniego słowa, choć równie dobrze może zimą pakować się i wyjechać. Kto wie, może to rozwiązanie byłoby nawet bardziej opłacalne dla Zagłębia. W środku pola Piotr Stokowiec ma kłopot, który zwiększy się jeszcze bardziej, gdy do zdrowia wróci nasz słowacki magik.
Jeśli chodzi o Janoszkę, to przyznam że uwielbiam jego styl gry. Przez jakiś czas myślałem, że może być Maćkiem Małkowskim 2.0, ale to zupełnie inny typ gracza. Schodzący boczny rozgrywający, który tworzy przestrzeń dla Cotry i robi zarazem przewagę w środku pola. Szuka miejsca między linią pomocy a obrony rywala, potem w to miejsce wchodzi i robi różnicę. Oczywiście wymaga to zwiększonego nakładu pracy od defensywnego pomocnika (czytaj: Jakuba Tosika, bo zapewne poza absencjami kartkowymi miejsca w składzie nie straci), który najzwyczajniej w świecie musi łatać dziurę zostawianą przez rajdy Cotry i buszującego w przestrzeni Janoszkę. Janus pracuje na dobrą ocenę prawej flanki, bo nie musi się martwić o defensywę. Tę kwestię rozwiązuje niezapędzający się do ataków Todorovski, który na szczęście szybko otrząsnął się po katastrofie na otwarcie sezonu. Reasumując - oba skrzydła działają jak powinny, ale bardzo chciałbym poprosić Piotra Stokowca o dodanie kolejnej broni do naszego arsenału – włączmy do ataków środek pola. Na dłuższą metę pałowanie piłki na skrzydła i wrzucanie na Papadopulosa przestanie być efektywne.
B.M: Właściwie powiedziałeś wszystko, co chciałbym dodać w kontekście piłkarzy. Ale poruszyłeś temat Filipa Jagiełły. Włączmy do dyskusji lubińską młodzież.
Zabrzmi to brutalnie, ale kontuzja Vlaski to dla Filipa szansa. I dla klubu też, aby zweryfikować umiejętności Filipa i ocenić jego przydatność w klubie. Do tej pory nie bardzo miał miejsce, w którym mógłby się czepić podstawowego składu. Środek pola, tworzony przez trio: Rakowski, Tosik i „ktoś” prezentuje się co najmniej nieźle.
Warto zwrócić uwagę natomiast na sposób postępowania z Erykiem Sobkowem. Od trzech kolejek dostaje szanse od trenera Stokowca na złapanie kilku minut na najwyższym poziomie ligowym. Moim zdaniem to idealne rozwiązanie na wprowadzanie młodego piłkarza. Bez znaczenia, czy się bronimy (Górnik Zabrze), czy atakujemy i prowadzimy grę (Lech, Ruch). Z czasem ten margines czasowy dla Eryka powinien się rozszerzać i dzięki temu dajemy sobie szansę na zbudowanie solidnego, ligowego napastnika.
Michale, ale przyjemnie się pisze o faktach pozytywnych. A co w grze Zagłębia wymaga znacznych napraw?
M.R: Kończąc wątek Jagiełły, z minutami dla Filipa powinno być tak samo jak z prawem jazdy, które zdał niedawno. Trzeba dawać mu klucze do auta na krótkie, ale regularne przejażdżki żeby po kilku miesiącach jazdy nie bał się jechać deszczową nocą po autostradzie. Priorytetem oczywiście jest zatrzymanie Filipa w Zagłębiu, ale żeby do tego doszło trzeba przekazać mu jasny komunikat - jest dla Ciebie w tym klubie, wielka przyszłość, chcemy żebyś został dyrygentem tej drużyny i zaczniemy dawać ci minuty. Jestem przekonany, że odpali.
Eryka trochę mi szkoda. Nie gra w III lidze i nie gra też zbyt wiele w Ekstraklasie. Sam rozwój poprzez trenowanie z pierwszą drużyną nie da chyba tak wiele, jak regularne występy. Pewnie, że z miejsca nie wygryzie „Papena” czy „Bani”, ale szkoda byłoby wyhamować jego karierę w momencie, gdy wielkie banery na obiektach Zagłębia głoszą „inwestujemy w młodzież”. Uważam również, że naturalnym zmiennikiem Krzysztofa Janusa powinien być Konrad Andrzejczak, on również zasługuje na grę. Ma znakomite odejście, pokrętło w nodze i dośrodkowanie, a więc w wieku 19 lat ma już więcej narzędzi niż Miłosz Przybecki. Czas sprawdzić go w akcji.
Do poprawy koniecznie musi być koncentracja. Przepraszam bardzo, ale jeśli od razu po meczu z Lechem piłkarze Zagłębia pracowali z psychologiem, a w następnym spotkaniu potrafili zagrać dobrze tylko 45 minut, to coś tu jest nie tak. Wszystko rozbija się o te zrywy, może zamiast psychologa Zagłębie powinno korzystać z doradztwa Adama Małysza? Dwie równe połowy, tyle.
Miedziowi muszą także lepiej grać w starciach z teoretycznie słabszymi zespołami. Podbeskidzie, Termalica, Korona, Górnik – 2 punkty w tych starciach to jest nieporozumienie. Takich drużyn jest w Ekstraklasie jeszcze kilka i jeśli zaprezentujemy przeciwko nim taki futbol to na czołową ósemkę będziemy mogli sobie popatrzeć w telewizji.
Obserwuj autorów na Twitterze