Komentarze legionistów po wygranej 2:0 z Zagłębiem Lubin.
Inaki Astiz: Szkoda tej kartki, ponieważ nie faulowałem Papadopulosa, co potwierdził sam zawodnik Zagłębia. No nic, muszę pauzować w następnej kolejce. W przerwie powiedzieliśmy sobie, że musimy realizować nasze przedmeczowe założenia. Fajnie zaprezentowaliśmy się po przerwie, zagraliśmy nieźle z tyłu. Co prawda Zagłębie miało swoje okazje, ale i my stwarzaliśmy zagrożenie pod bramką drużyny przeciwnej. Nie czujemy się spokojni, ponieważ przed nami jeszcze dziewięć kolejek i chcemy zgromadzić jak najwięcej punktów. W tej chwili koncentruję się na piłce, a nie myślę o przyszłości. Zobaczymy, jak sytuacja będzie wyglądała zakończeniu sezonu.
Bartosz Bereszyński: Na własnym stadionie chcemy grać jak najlepiej i kontrolować spotkanie. Dzisiaj powinniśmy szybciej wyjść na prowadzenie, jednak gości dwukrotnie uratowały słupki. Gliwę udało się pokonać przed przerwą, co uspokoiło sytuację. Chwilę po wznowieniu gry trafiliśmy jeszcze poprzeczkę. W pełni kontrolowaliśmy wydarzenia na boisku, a Zagłębie stworzyło małe zagrożenie pod naszą bramką. Jesteśmy zdeterminowani, ponieważ wiemy, o co gramy. Chcemy 2 czerwca świętować tutaj tytuł mistrzowski i do takiego celu będziemy dążyć.
Jakub Kosecki: Bez względu na wynik meczu Lecha, my i tak musieliśmy dzisiaj odnieść zwycięstwo. Legia powinna patrzeć tylko na siebie. Kibiców oraz zawodników interesują jedynie trzy punkty. W przerwie meczu powiedzieliśmy sobie, że gramy nieciekawą piłkę, mimo że udało nam się strzelić jedną bramkę. Chyba trochę za dużo graliśmy prawą stroną, przez co byłem za rzadko wykorzystywany. W drugiej połowie „Wlado” podwyższył rezultat, mieliśmy później jeszcze kilka okazji, ale ogółem cieszą trzy punkty. Jak mówiłem, trener dosyć ostro zareagował w przerwie. Ja osobiście lubię takie podejście. Dzięki temu na drugą połowę wyszliśmy nastawieni dużo agresywniej. Forma całego zespołu wzrasta, Legia ma największe indywidualności, ale trzeba do tego też dodać więcej zaangażowania. Moja noga wytrzymała, od upadku trochę bolą mnie plecy i pośladki, ale wyzdrowieję. Lubię intensywną grę, dlatego cieszę się na mecz pucharowy z Ruchem. Osobiście żałuję, że runda jesienna zakończyła się tak szybko, ponieważ dopiero się rozkręcałem, a teraz muszę znowu szukać formy.