Przed nami trzecia kolejka LOTTO Ekstraklasy. Na Stadion Zagłębia przyjeżdża dzisiaj Bruk-Bet Termalica. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że to mecz jak każdy inny, ale ludzie, którzy śledzą ekstraklasę, wiedzą, że to starcie lidera z wiceliderem.  Sensacyjny początek rozgrywek Mało kto się spodziewał, że po dwóch kolejkach właśnie tak będzie prezentował się czub tabeli. Zagłębie nie miało prawa się tam znaleźć, bo nie można łączyć gry w pucharach z grą w lidze, bo miało krótsze urlopy, bo zawodnicy będą zmęczeni fizycznie i psychicznie po rewanżu z Partizanem, bo bo gra z Lechem, który w tym sezonie już musi odpalić. Jednak nic z tych rzeczy. Zagłębie pokazuje, że można wszystko pogodzić. W kadrze przecież nie znajduje się 11 zawodników tylko znacznie więcej. A cieszy przede wszystkim to, o czym mówi trener Piotr Stokowiec: "Numery na koszulkach się zmieniają, ale nasza gra się nie zmienia". I tak w pierwszym meczu z Koroną błyszczał Krzysztof Janus, który mniej grał w pucharach. W drugim meczu bardzo ważnego gola zdobył Papadopulos. On też w meczach eliminacji Ligi Europy wchodzi raczej z ławki. Co więcej, Zagłębie jeszcze nie straciło gola (z Koroną wygraliśmy 4:0, z Lechem 2:0). A tutaj w obu meczach zagrał Jarek Jach a swoją szansę dostał też Jakub Tosik. Pozycja drużyny z Niecieczy to chyba największa niespodzianka in plus w całym sezonie. Termalica po dwóch meczach ma, podobnie jak Zagłębie, komplet punktów. Na inaugurację ligi ograli rewelacyjną ostatnio Arkę Gdynia 2:0. W 2. kolejce mierzyli się z Cracovią, która przed sezonem zaliczyła epizod w pucharach. Ten mecz podopieczni Czesława Michniewicza wygrali 3:2 i była to kolejna niespodzianka. Wróćmy jednak do pierwszego meczu Bruk-Betu. To Arka prowadziła grę, grała przyjemniej dla oka, miała swoje sytuacje, których jednak nie potrafiła wykorzystać. Termalica zaś wykorzystała praktycznie wszystkie sytuacje, które miała. Z Cracovią było podobnie. To goście przeważali, stworzyli więcej sytuacji, oddali więcej strzałów. Jednak im też nie udało się chociażby zremisować. Termalica to wciąż niewiadoma Za nami dopiero dwie kolejki. Termalica oba mecze grała u siebie. Teraz przyjdzie im po raz pierwszy zagrać na wyjeździe. I to zagrają nie z byle kim, bo czeka ich podróż do Lubina, do trzeciej drużyny ubiegłego sezonu, do drużyny, która wygrała 7 spotkań z rzędu w Ekstraklasie. W Niecieczy latem nastąpiła zmiana na stanowisku trenera. Piotra Mandrysza zastąpił Czesław Michniewicz. Była to zmiana dość zaskakująca. To właśnie Mandrysz wprowadził drużynę z Niecieczy do najwyższej klasy rozgrywkowej. Następnie utrzymał Termalicę w lidze. Ale co ważniejsze Bruk-Bet miał swój styl. Każdy, kto w poprzednim sezonie dość regularnie oglądał mecze Ekstraklasy z pewnością to potwierdzi. Termalica za wszelką cenę starała się grać piłką i nie wybijać jej na oślep. I to nieważne z kim grali, zawsze chcieli pograć w piłkę. Teraz po zmianie szkoleniowca mamy zmianę stylu. Za trenera Michniewicza drużyna z małopolski gra zdecydowanie więcej dłuższą piłką kładąc zdecydowanie większy nacisk na defensywę. Ale trener gości jeszcze do końca nie wie czego się spodziewać. Jak powiedział dla oficjalnej strony Niecieczy: "Jestem  ciekawy jak wypadniemy, po dwóch wygranych na własnym stadionie. Mamy pewne oczekiwania. Liczymy na podobne zaangażowanie, pewien sposób grania i skuteczność. Chcemy jak najlepiej zaprezentować się na tle wymienianego w mediach jako faworyta Zagłębia, być może nawet do mistrzostwa Polski w tym sezonie. Myślę, że to będzie wyrównany mecz." Nieco większy optymizm płynie od zawodników z Niecieczy. W wypowiedziach dla swojej klubowej telewizji zawodnicy zapowiadają, że jadą do Lubina zagrać swoje, że chcą wrócić z trzema punktami. Nieco ostrożniejszy jest jedynie Gutkovskis, który mówi, że po zwycięstwach w dwóch pierwszych meczach, w Lubinie chcą po prostu nie przegrać. Na kogo uważać? Wspomniany Vladislavs Gutkovskis to chyba największe zagrożenie ze strony drużyny Czesława Michniewicza. W meczu z Arką zdobył gola i zaliczył asystę. W meczu z Cracovią dołożył kolejnego gola. Ta ligowa forma to jednak nie przypadek. Łotysz już w sparingach regularnie trafiał do siatki rywali. W meczach kontrolnych przed tym sezonem trafił do siatki rywali pięciokrotnie. Drugim groźnym zawodnikiem jest Słowak David Guba. Przyszedł do Niecieczy ze słowackiego Trenczyna. A jak zagrał Trenczyn w meczu z Legią widzieliśmy. Guba był silnym punktem tej drużyny w ostatnich dwóch sezonach. W tym czasie zdobył dwa mistrzostwa kraju i zdobył dwa puchary krajowe. W Termalice radzi sobie póki co dobrze. Szczególnie w meczu z Cracovią pokazał dobrą formę i był jednym z lepszych zawodników na boisku, mimo że nie zanotował ani asysty ani bramki. Ktoś jeszcze? Myślę, że warto wspomnieć o Patryku Frycu. A to w kontekście długich wyrzutów z autów. NA to jednak powinniśmy być przygotowani po czwartkowym meczu z Duńczykami. Wtedy też jednak byliśmy przygotowani a skończyło się tak jak wszyscy pamiętamy. Lubińskie akcenty Nie sposób nie wspomnieć o dwóch postaciach z drużyny dzisiejszych gości. Przede wszystkim do Lubina przyjeżdża trener Czesław Michniewicz. Wszyscy w Lubinie pamiętają co osiągną z naszym klubem. To pod jego wodzą Zagłębie Lubin zdobyło mistrzostwo Polski w sezonie 2006/2007 oraz zdobyło Superpuchar na starcie następnego sezonu. Minęło ponad 9 lat a trener Michniewicz dopiero po raz drugi przyjedzie do Lubina w roli trenera drużyny gości. Po raz pierwszy przyjechał w zeszłym sezonie razem z Pogonią Szczecin. Wtedy w pamiętnym meczu Zagłębie zremisowało 1:1 po fantastycznym golu Łukasza Piątka. Tamten mecz utkwił jednak w mojej pamięci ze względu na liczbę strzałów, którą oddało Zagłębie. 31 uderzeń na bramkę rywala. Jakim cudem wtedy nie wygraliśmy? Na oficjalnej stronie trener Michniewicz mówi tak: "Zdobyłem z Zagłębiem mistrzostwo Polski, trudno nie mieć sentymentu do tego klubu. Wbrew pozorom, w Lubinie w roli trenera gości, byłem tylko raz z Pogonią Szczecin w poprzednim sezonie. Teraz trafiamy na bardzo dobry okres Zagłębia. Niedawno zdobyło medal, wygrało dwa mecze w Ekstraklasie, w tym na wyjeździe z Lechem Poznań. Walczy w europejskich pucharach."  Drugą osobą łączącą oba kluby jest Kornel Osyra. Wychowanek KP Brzeg Dolny od najmłodszych lat szkolił się w Zagłębiu. W Lubinie pojawił się wiosną 2009 roku. Początkowo grał w rozgrywkach juniorskich oraz w Młodej Ekstraklasie. Tam też zdobył mistrzostwo i wicemistrzostwo Polski. W seniorskiej drużynie jednak nie zadebiutował. Po konflikcie z jednym z trenerów opuścił Zagłębie. Swego czasu głośno o nim było w mediach. Udzielił kilku wywiadów i media nadały mu przydomek "Al Capone z Lubina". Przeciwko Zagłębiu zagrał do tej pory trzykrotnie: 5 minut w zremisowanym meczu 1:1 w sezonie 2012/2013 oraz dwa pełne mecze w zeszłym sezonie (u siebie Piast wygrał 2:0, w Lubinie górą było Zagłębie 4:1). Niewygodny rywal Z Termalicą jakoś łatwo nam się do tej pory nie grało. Zbyt wiele tych spotkań jednak nie było. Ogólny bilans spotkań to jedno zwycięstwo Zagłębia, dwa remisy i jedno zwycięstwo niecieczan. Od dwóch sezonów mierzymy się regularnie z drużyną z małopolski. W I Lidze dwukrotnie padł remis 1:1. W Niecieczy to Zagłębie prowadziło a Termalica goniła wynik. W Lubinie to było ostatnie spotkanie w I Lidze. Wtedy to do samego końca Zagłębie musiało gonić wynik. W samej końcówce Papadopulos zdobył gola na wagę remisu. W Ekstraklasie było równie ciężko. W 4. kolejce poprzedniego sezonu Zagłębie zagrało w Mielcu z Termalicą. Tamto spotkanie było jednym z najgorszych w całym sezonie w wykonaniu "Miedziowych". Ostatecznie przegraliśmy 0:1 po golu Pavola Stano i tym samym zapisaliśmy się na stałe w historii Bruk-Betu Termalici. Tamten mecz to było pierwsze zwycięstwo w historii występów "Słoników" w Ekstraklasie. W rewanżu rozgrywanym w Barbórkę lepsi okazali się podopieczni Piotra Stokowca. Wygraliśmy tamto spotkanie 2:0 po golach Jakuba Tosika i Arkadiusza Woźniaka. W tamtym meczu czerwoną kartkę obejrzał Bartłomiej Babiarz i trzeba przyznać, że to znacząco ułatwiło zadanie Zagłębiu. Jak ten mecz widzą bukmacherzy? Kolejny raz to Zagłębie jest faworytem bukmacherów. Sytuacja jest podobna do tej, która miała miejsce przed meczem z SonderjyskE. Kursy na "Miedziowych" wahają się w granicach 1.80-1.90. Jednak według bukmacherów Termalica ma mniejsze szanse niż Duńczycy. Zwycięstwo "Słoników" to kursy rzędu 4.50-4.90. Remis to kursy około 3.50. Mimo wpadki z Duńczykami to Zagłębie jest na fali. Termalica to wciąż zagadka i bukmacherzy sugerują, że po dwóch zwycięstwach musi przyjść słabszy mecz gości. Miejmy nadzieję, że tym razem się nie pomylą.   Termalica to nie jest rywal, który działa jak magnes na kibiców Zagłębia. Widzów nie będzie tyle co na spotkaniach w europejskich pucharach. Warto jednak przyjść dzisiaj na Stadion Zagłębia. Zagra w końcu lider z wiceliderem. Zagra nasze Zagłębie, które ostatnimi czasy udowadnia, że w piłkę grać potrafi efektownie, efektywnie i przede wszystkim ambitnie. Zawodnicy walczą od pierwszej do ostatniej minuty. A że czasami zdarzy się słabsze 45 minut jak w meczu z Duńczykami? Trudno, taki jest sport. Taka jest piłka nożna. W piłkę nie grają roboty, tylko ludzie, którzy mogą mieć słabszą chwilę. I w takich chwilach jesteśmy potrzebni My Kibice. Dlatego warto dzisiaj wygrać się na Stadion Zagłębia i pomóc chłopakom odnieść kolejne zwycięstwo. WYGRAJ TO DLA NAS, ZAGŁĘBIE WYGRAJ TO DLA NAS!  
źródło:

KONKURS TYPERA

mkszaglebie.pl
Sprawdź swoje umiejętności i typuj z MKSZaglebie.pl. Wygrywaj nagrody!

DODAJ KOMENTARZ (NIEZALOGOWANY)

Możliwość dodawania komentarzy została wyłączona!
 

KOMENTARZE (0)