Piszę oczywiście o możliwości załapania się do europejskich pucharów. Jest to perspektywa już bardzo bliska, zwłaszcza w kontekście remisu Pogoni z Cracovią.
Trener Piotr Stokowiec po meczu ze Śląskiem powiedział, że zespół nie jest gotowy do gry w pucharach. Ale gdy do nich przyjdzie, a na to liczymy, to nie wierzę, że nie podejmie wyzwania.
Powtórzę tezę z jednego z poprzednich tekstów: należy przyjąć optykę Adama Małysza. Najważniejszy jest dobry występ i zwycięstwo w każdym następnym meczu. Droga do osiągnięcia tego celu leży w sumiennym treningu. Zwycięskie mecze przyniosą miejsce na podium i występy w Lidze Europy.
Dyskusja o pucharach jest ważna, bo jak zdążyłem zauważyć wśród kibiców powstała teoria „Jeśli gramy o puchary – to nie gra młodzież”. To znaczy, że nie zajmiemy miejsca na podium, jeśli szansy gry i weryfikacji swoich umiejętności nie dostaną tacy piłkarze jak Filip Jagiełło, Paweł Żyra czy Sebastian Bonecki.
Odpowiem tak: A kto powiedział, że się nie da?
Długi rozruch
Zagłębie po sześciu pierwszych minutach przejęło kontrolę nad meczem. Uczyniło w stylu dla siebie typowym, czyli wysokim pressingiem, próbami odebrania piłki już na połowie Górnika i szukaniem wolnej przestrzeni przez Filipa Starzyńskiego i Łukasza Janoszkę. Bardzo celnie spuentował grę Zagłębia komentujący Wojciech Jagoda, który mówił o Zagłębiu prowadzonym przez „dwóch kierowców”.
Ale przyszedł moment w pierwszej połowie, w którym Zagłębie oddało inicjatywę. Kilka groźnych akcji przeprowadził Górnik. Wiele wyjaśniała statystyka strzałów z 30. minuty. Przy Zagłębiu widniały okrągłe zera.
I w trakcie pierwszej połowy odezwała się myśl, że gdzieś w barwy Zagłębia wkradł się znany i lubiany były pomocnik ze Słowacji. Zagłębie grało bez błysku. Bardziej w poprzek boiska zamiast próbować rozwiązać obronę Górnika jakimś niekonwencjonalnym zagraniem. Pierwsza połowa to zdecydowanie najgorszy występ naszych piłkarzy w 2016 roku. Wolna i podszyta niedokładnością.
Ale przyszła minuta 37. Na szczęście Filipowi Starzyńskiego bardzo daleko go poziomu gry Ježa. Po kapitalnym przyjęciu piłki od „Ecika”, które otworzyło przestrzeń do oddania groźnego strzału. Krzysiek Piątek zachował jak nakazuje elementarz napastnika i poszedł za tym strzałem.
Jarosław Kubicki
Niedzielny mecz, to małe święto akademii.
Wiele komplementów napisałem już o Jarku w tym sezonie. Nie zamierzam jednak w tym ustawać tym bardziej, że Jarek zasłużył na nie sumienną pracą. Pod względem siły i doświadczenia wydaje się być kruszyną wobec takich zawodników jak Tomasz Jodłowiec czy Rafał Murawski. Ale dzisiaj 20 – letni Jarosław Kubicki, zaliczający pierwszy sezon w ekstraklasie, jest środkowym pomocnikiem na bardzo solidnym poziomie. Dobrze antycypuje sytuacje boiskowe, ma dobrą wydolność, potrafi podłączyć się do akcji ofensywnej. Zrobił to we Wrocławiu, zrobił to samo w Łęcznej. Kapitalnie to widać przy powtórce.
Jarek startuje do swojej kariery z wysokiego pułapu. Przy właściwym rozwoju może zajść bardzo wysoko. Ale żeby wspomniane komplementy nie przystopowały Jarka, to często powinien on sobie oglądać fragment meczu z Legią i tym, jak przestawił go Tomasz Jodłowiec, moim zdaniem jest najlepszym piłkarzem na tej pozycji w Polsce.
Jak może wiecie zrobiłem dla Weszło! materiał o naszej akademii (gdyby ktoś nie widział: http://weszlo.com/2015/11/25/lubin-jakiego-nie-znacie-tak-sie-tam-szkoli-dzieciakow/) i wiem, że dla trenerów mecz z Górnikiem, to wielki zastrzyk poczucia sensu swojej pracy i motywacji. Oni też mają dzień satysfakcji.
Brawo „Kebsi”, brawo „Bania”!
Zarządzanie meczem
Nie można w ocenie meczu nie podkreślić faktu „wkręcenia” Zagłębia we własne pole karne przez łęcznian. Prowadzenie 2:0, jak powszechnie wiadomo, nie jest wynikiem zbyt komfortowym. Udało się jednak w tej trudnej sytuacji doprowadzić mecz do szczęśliwego końca…
Bez szydery. Ten fragment spotkania powinien zostać zawodnikom dość wyraźnie podany do analizy. Zarządzanie spotkaniem to ważna piłkarska umiejętność. W tym jednym momencie kapitał dwóch bramek mógł zostać stracony, bo Górnik – koślawo i nieporadnie – miotał w nasze pole karne futbolówkę i z tego zamieszania mogła urodzić się bramka. To ważna lekcja dla sztabu szkoleniowego. Za chwilę spotkania z zespołami „ciut” lepszymi w konstruowaniu akcji niż Górnik Łęczna i takich zachowań należy się wystrzegać.
Nazewnictwo grup
Przerwa reprezentacyjna bardzo się przyda. Złapanie chwili oddechu i wolności od meczowej presji, zwłaszcza w kontekście walki w grupie mistrzowskiej.
Z cyklu treningowego zostają wyjęte bardzo istotne elementy. Filip pojechał na kadrę seniorów, dwa Jarosławy i Krzysiek pojechali do trenera Marcina Dorny. Miejmy nadzieję, że po powrocie nie będą w gorszej dyspozycji.
I na koniec taka uwaga, chyba kontrowersyjna. Czy to nam się podoba czy nie to do grupy mistrzowskiej awansowała Legia. Piast, Cracovia, Pogoń, Lech i my awansowaliśmy do grupy pucharowej. Dwa ostatnie zespoły, których nazw nie znamy, będą w grupie niezagrożonej spadkiem.
Bartosz Marchewka