— FotoPyK (@FotoPyK) 28 kwietnia 2016
Zagłębie zagrało kapitalny mecz przeciwko pierwszemu kandydatowi do mistrzostwa. Wygrało z nim w sposób bezdyskusyjny w fazie sezonu, kiedy faworyt powinien być najsilniejszy z całej stawki.
Legia Warszawa wyglądała w Lubinie jak przestraszony beniaminek, który nie bardzo wiedział co się na boisku dzieje. Przyszło ostrzeżenie Arka Woźniaka – nic się w grze Legii nie zmieniło. Strzelił bramkę Jakub Tosik – nic się w grze Legii nie zmieniło. Poprawił Krzysiek Piątek – nic się w grze Legii nie zmieniło.
Ale nie o Legię chodzi w tym tekście.
Chodzi o kapitalny mecz Zagłębia. Mądry taktycznie, wspaniały w przeprowadzeniu. Zastosowany pressing w pierwszej połowie był wręcz przykładem modelowym, wyjętym z podręcznika. Tak to się powinno robić.
Ten mecz
Ten mecz stanie się swoistą wizytówką Piotra Stokowca. Jego znakiem firmowym. „Cześć, jestem trenerem z Polski, a po dwóch latach mojej pracy mój zespół w końcówce sezonu tak gra z liderem i kandydatem do mistrzostwa”.
Ten mecz miał kilku bohaterów i niemal każdemu z zawodników w nim uczestniczących pozwolił zapaść w pamięć kibiców. Na początek Kuba Tosik, który bardzo ładnie odpowiedział prezesowi Legii za pieszczotliwe nazwanie go „kretynem”. Jakkolwiek kopanie po piszczelach Barisicia nie było przejawem inteligencji czy troski o rywala, to rzucanie takich inwektyw prezesowi innego klubu nie przystoi. Trochę to trąciło wieśniactwem.
Ten mecz potwierdził użyteczność Filipa Starzyńskiego, choć tak naprawdę ten fragment trochę wymuszam, bo o „Figo” napisano już wszystko i nic lepszego nie wymyślimy. Jak będzie wyglądało życie bez Starzyńskiego? A może Starzyński zostanie? Niepewność względem jego przyszłości jest nieznośna.
Ten mecz zdała linia obrony, pozbawiona swojego bardzo mocnego punktu w postaci Djordje Cotra. Jakub Tosik na lewej obronie spisał się bez zarzutu, a kwintesencją występu była założenie siatki rywalowi. Znowu o Tosiku? I dobrze, bo sprowadzanie Jakuba tylko do roli boiskowego brutala jest niesprawiedliwe. Więc jeśli obrażałeś go po meczu z Piastem, tak teraz zostaw dobrą ocenę jego występu. Jeszcze plus dla Martina, który wybronił „1 na 1” z goleadorem Nikoliciem. Jego historia to też symbol tego sezonu. Przychodził jako drugi bramkarz, ale w uczciwiej i sportowej walce wywalczył miejsce na placu.
Ten mecz to kolejny zaliczony egzamin dojrzałości naszej młodzieży. Jeśli Krzysiek Piątek w pierwszym sezonie Ekstraklasy w trzech meczach z Legią wbija jej trzy gole, to kogo on ma się w tej lidze bać? Przed jaką obroną czuć strach? Teraz przed „Banią” żmudna wspinaczka treningowa, konsekwentny rozwój i będziemy mieli solidnego napastnika. Bramka? Cudowna i przemyślana. Drugi nasz młodzian, czyli Jarek Kubicki, w pierwszej połowie zaliczył charakterystyczną akcję. Popisał się genialnym odbiorem, by zaraz piłkę stracić i dać Legii szansę na rozwinięcie groźnej kontry. To idealne odzwierciedlenie miejsca w karierze Jarka. Jest na solidnym ligowym poziomie, ale do zostania dobrym piłkarzem jeszcze długa droga. Potencjał ogromny, widzimy jego ciężką pracę i głęboko wierzymy, że go nie zmarnuje.
Gdzie wisi szklany sufit?
Jak czytać to zwycięstwo? Czy to było najnormalniejsze zdobycie trzech punktów?
Mimo wszystko to nie było zwykłe zwycięstwo. Jakkolwiek byśmy tej Legii nie lubili, to jej potencjał jest w polskich realiach porażający. Ale my tę faworyzowaną Legię obnażyliśmy i odstawiliśmy do kąta i zmusiliśmy do refleksji nad ich postępowaniem.
Nie ma sensu dzisiaj dyskutować o tym, czy gramy o puchary, bo Zagłębie się w tą grę wplątało i to ono rozdaje karty.
Ja czytam ten mecz w trochę szerszej perspektywie. Trener Stokowiec ma kontrakt do czerwca, jeszcze nie parafował nowej umowy. Podobnie jak wielu kibiców, umiem patrzeć na naszą ligę i łączyć fakty. Widzę, że np. taki Lech Poznań jest w kryzysie i mógłby się na naszego trenera i jego sztab połasić. Uprzedzam zainteresowanych – nie mam wiedzy poza źródłowej i nic nie wiem o zainteresowaniu Lecha czy innych klubów. Może spekuluję, ale to esencja publicystyki.
Piotr Stokowiec pokonał Legię. Piotr Stokowiec jest zwycięzcą tego sezonu. Ale Piotr Stokowiec jeszcze niczego z Zagłębiem nie wygrał. Awans? To był raczej obowiązek i zaliczenie poziomu podstawowego. Dlatego warto dobry sezon okrasić wejściem do Europy, a później niezawstydzającą kampanią pucharową.
Na naszych oczach buduje się Zagłębie naszych marzeń i oczekiwań. Ale łaska kibica na pstrym koniu jeździ, więc zapamiętajmy ten mecz i wiele meczów z tego sezonu. Kiedy byliśmy dumni z naszego Zagłębia.
Bartosz Marchewka