Na początek jednak słówko wyjaśnienia dlaczego tym razem trwało to tak długo.  Cykl Pod Lupą miał zostać zdecydowanie ulepszony, jednak z powodu kłopotów technicznych się nie udało. Miejmy nadzieję, że już kolejnym razem nic nie stanie na przeszkodzie. 
 
W ramach uzupełnienia należy przypomnieć, że Adrian Rakowski był już "Pod Lupą" podczas wyjazdowego meczu z Lechem Poznań. >>>TUTAJ<<< można przypomnieć sobie jak się spisał.
 
To tyle tytułem przydługiego wstępu. Czas na właściwą analizę.
 
 
Statystycznie:
 
17 podań (12 celnych) z czego 14 podań do przodu (10 celnych) i 3 podania do tyłu (2 celne),
 
1 kluczowe podanie,
 
10 odbiorów,
 
5 strat,
 
8 pojedynków główkowych (6 wygranych),
 
1 raz faulowany,
 
2 strzały (1 niecelny, 1 zablokowany), 
 
2 akcje rywala przerwane,
 
1 strzał zablokowany.
 
 
Podsumowanie:
 
Jak na środkowego pomocnika „Raku” miał mało kontaktów z piłką i ogólnie zanotował małą liczbę podań. Ale to też nie wzięło się z niczego. Plan Zagłębia na ten mecz spowodował takie, a nie inne liczby. A ten plan polegał na tym, aby jak najszybciej dostarczyć piłkę na połowę Cracovii i starać się zagrać szybkim atakiem. Stąd też dużo gry dłuższą piłką. W środku pola też nie było łatwego grania. Za każdym razem na plecach był rywal. Kiedy jednak Adrian miał troszkę więcej miejsca to już potrafił pograć tak jak potrafi najlepiej. Szybka gra z pierwszej piłki i wyjście na pozycje. To właśnie klepka Rakowskiego ze Starzyńskim zapoczątkowała pierwszą bardzo groźną akcję Zagłębia, kiedy to Krzysiek Piątek strzelał wślizgiem. Niedługo później "Raku" świetnie w polu karnym wypatrzył Krzysztofa Piątka i zagrał mu idealną piłkę. Z tego zrodził się rzut karny. Poza tym warto zwrócić uwagę na pracę, jaką „Raku” wykonał w defensywie. Za każdym razem błyskawicznie doskakiwał do rywali i zmuszał ich albo do straty, albo do wycofania piłki. Wiele osób zarzucało mu apatyczność i to, że przechodzi obok meczu. Tym meczem udowodnił, że na boisku zostawia serducho. Druga połowa już była gorsza. Wkradła się niepewność i były dwa niecelne zagrania w okolicach naszego pola karnego. Z perspektywy trybun wyglądało to tak, jakby postawa w drugiej połowie była pochodną tego, ile zostawił w pierwszej połowie. W drugiej ewidentnie brakowało już mocy i w porę zareagował trener Stokowiec przeprowadzając zmianę. Ogólnie jednak uważam, że ze swoich zadań wywiązał się przyzwoicie, zwłaszcza w pierwszej połowie. Oczywiście zawsze może być lepiej, szczególnie patrząc na drugą połowę. Ale jeżeli zawsze będzie takie zaangażowanie to wtedy ewentualne błędy łatwiej wybaczyć.
 
 
Ocena (w skali od 1 do 10): 4
 
 
Z racji tego, że do meczu z Lechią zostało mało czasu na głosowanie, tym razem sami wybierzemy zawodnika, który będzie bohaterem kolejnego odcinka. Po meczu z Lechią wszystko powinno już wrócić do normy. 
 
 
źródło:

KONKURS TYPERA

mkszaglebie.pl
Sprawdź swoje umiejętności i typuj z MKSZaglebie.pl. Wygrywaj nagrody!

DODAJ KOMENTARZ (NIEZALOGOWANY)

Możliwość dodawania komentarzy została wyłączona!
 

KOMENTARZE (0)