Od meczu z Podbeskidziem Bielsko-Biała do podstawowego składu wskoczył Jarosław Jach. Trzeba przyznać, że radził sobie bardzo dobrze. W trakcie meczów z Podbeskidziem i Koroną Jarek dobrze wywiązał się ze swoich zadań defensywnych. W obu meczach popełnił tylko po jednym błędzie, a do tego w obu tych meczach wpisał się na listę strzelców. W meczu z Jagiellonią już tak różowo nie było.

Statystycznie:

52 podania (50 celnych) z czego 24 do przodu (22 celne) i 28 do tyłu (28 celnych)

13 pojedynków główkowych (10 wygranych)

8 pojedynków o piłkę innych niż główkowe (6 wygranych)

8 odbiorów

1 zablokowane dośrodkowanie

2 faule

1 żółta kartka

0 strzałów na bramkę przeciwnika

1 gol samobójczy

Podsumowanie:

To zdecydowanie nie był dobry mecz Jarosława Jacha (podobnie jak i całej drużyny). Częściej pod grą był w pierwszej połowie. Od samego początku ten mecz mu się nie ułożył. Asekurując Macieja Dąbrowskiego już w 40. sekundzie sfaulował rywala w okolicach pola karnego i zarobił żółtą kartkę. Do końca meczu musiał więc uważać. O ile trzeba było zagrać gdzieś wszerz z Dąbrowskim, było nieźle. Kolejny problem zaczął się w 6. minucie. Jach starał się wyprowadzić piłkę przy lewym skrzydle jednak podał niecelnie. W efekcie poszła szybka kontra Jagi, po której Mackiewicz trafił w poprzeczkę. Po tej stracie zabrakło powrotu „na gazie”. W 20. minucie kolejny błąd. Ze środka boiska Tomasik grał długą piłkę w strefę Jacha (to było już w naszym polu karnym), a ten puścił piłkę za siebie. Tam już był napastnik rywali, którego starał się powstrzymać Cotra (ale był na straconej pozycji bo raz, że był z tyłu, a dwa każdy kontakt z tyłu w polu karnym może się źle skończyć). Z tej akcji poszło zgranie do środka i tylko dzięki refleksowi Polacka nie straciliśmy gola. W 29. minucie Jarek kolejny raz rozgrywał. Partnerzy nie pomogli, bo nikt nie pokazał się do gry i w efekcie grał do najbliższego (Cotra) „na konia”. Dorde sobie jednak poradził. 42. minuta i kolejny błąd. W pole karne z lewej strony „Jagi” poszło dośrodkowanie po ziemi. Jach pilnował Cernycha, który był tyłem do bramki. Cernych przejął piłkę i spokojnie obrócił się z Jachem na plecach na 7. metrze. Na szczęście była asekuracja ze strony Maćka Dąbrowskiego. W doliczonym czasie pierwszej połowy została zagrana długa piłka od obrońców Jagi w stronę Cernycha i Jarek przegrał ważny pojedynek biegowy. Tutaj mamy pokłosie szybko złapanej żółtej kartki, bo faul w takiej sytuacji to pewna druga żółta. Wiedząc to Jach obchodził się raczej delikatnie z Cernychem i w efekcie Jaga doszła do sytuacji strzeleckiej na 20. metrze.

Druga połowa rozpoczęła się tak samo jak pierwsza. Od faulu. W 49. minucie tuż przy linii środkowej za wysoko podniesiona noga i odgwizdany faul. Tutaj też „śmierdziało” żółtą kartką, a wiadomo co by oznaczała. W 62. minucie wreszcie coś pozytywnego. Dośrodkowanie z lewej strony „Jagi” na Cernycha i świetny wyblok Jacha uniemożliwiający napastnikowi dojście do piłki. W 66. minucie feralna sytuacja. Dośrodkowanie w pole karne, Jach uprzedza napastnika i pakuje piłkę do własnej bramki. Błąd techniczny. Ta piłka powinna zostać wybita na aut, na róg gdziekolwiek. A tak „przelała” mu się po stopie i wpadła w krótki róg bramki. Zaraz po tym Jach się rehabilituje. Świetne otwierające podanie do Cotry, który ma całą lewą stronę wolną. Takich piłek od wyprowadzającego piłkę środkowego obrońcy musi być jak najwięcej. I na sam koniec Jarek zamknął stały fragment gry tak jak robił to w meczach z Podbeskidziem i Koroną. Niestety tym razem wcześniej był spalony.

Ocena (w skali od 1 do 10): 2

Tradycyjnie zapraszam do zagłosowania w ankiecie i wybrać zawodnika, którego weźmiemy pod lupę w meczu z Termaliką Bruk-Bet Nieciecza. 

"Pod Lupą" w meczu z Termaliką powinien być:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

 

źródło:

KONKURS TYPERA

mkszaglebie.pl
Sprawdź swoje umiejętności i typuj z MKSZaglebie.pl. Wygrywaj nagrody!

DODAJ KOMENTARZ (NIEZALOGOWANY)

Możliwość dodawania komentarzy została wyłączona!
 

KOMENTARZE (0)