Statystycznie:
23 podania (16 celnych) z czego 10 do przodu (7 celnych) i 13 do tyłu (9 celnych),
3 strzały (1 celny),
14 pojedynków główkowych (9 wygranych),
1 odbiór,
4 straty,
1 akcja przerwana,
0 fauli,
0 razy faulowany.
Podsumowanie:
Kolejny już raz napastnik Zagłębia nie strzela gola. Pytanie tylko, czy w tym meczu Papadopulos mógł wpisać się na listę strzelców? Zabrakło przede wszystkim szczęścia i troszkę precyzji. W polu karnym Michal potrafił się znaleźć, potrafił wyprzedzić obrońców (na filmie od 1:05) i wygrać z nimi walkę o pozycję (na filmie od 0:20 i od 3:55). Żadna z tych sytuacji nie była sytuacją idealną. W dwóch przypadkach skala trudności była jeszcze większa, ponieważ Czech znajdował się poza światłem bramki. Papadopulos mocno dał się we znaki obrońcom Lechii. Wygrywał z nimi zdecydowaną większość pojedynków. Większość jego kontaktów z piłką miał z rywalem na plecach. Pokazał to, z czego jest znany w Lubinie. Dobra gra „ścianę”, siła, przepychanie się, walka o pozycję. Jest pewien progres, bo Michal ani razu nie faulował w walce rywala, a co za tym idzie zakończył mecz bez żółtej kartki. Mało było Czecha w tym meczu, ale to przez to, że mało było Zagłębia w ataku. Taki był pomysł na ten mecz trenera Stokowca. Długimi fragmentami „Papen” był niewidoczny. Jednak jeżeli już Zagłębie przejmowało inicjatywę, był praktycznie cały czas pod grą i dawał partnerom alternatywę do zagrania piłki. Trzeba też podkreślić, że Papadopulos miał spory udział przy bramce dla Zagłębia. To właśnie on „przestawił” Janickiego i uniemożliwił mu przerwanie akcji i dzięki temu Krzysiek Piątek razem z Łukaszem Janoszką wyszli dwóch na jednego. Wypada zatem Michalowi zapisać asystę drugiego stopnia za to zagranie (na filmie od 2:23).
Ocena (w skali od 1 do 10): 5