Jeden vendettę udało się zaliczyć, czyli pokonać na wyjeździe Podbeskidzie. Ocena ogólna tego meczu powinna być pozytywna, wyłączając oczywiście abstrakcyjną bramkę Demjana, poprzedzoną rajdem Jakuba „Alberto Tomby” Kowalskiego. Zagłębie zagrało lekko, z polotem, przede wszystkim z pomysłem na grę. Udało się szybko strzelić wyrównującą bramkę, a wszyscy wiemy, że strzelanie bramek Zagłębiu nie szło ostatnio najlepiej.
W 17. kolejce jedziemy do zespołu, której niektórzy eksperci przyklejają łatkę niespodzianki. I trudno z tym polemizować, bo przed sezonem wszyscy widzieli Koronę, sklecaną naprędce, jako pierwszego spadkowicza.
Dzisiaj Korona jest jedną pozycję nad nami, mając na koncie 23 punkty. W tym sezonie ekipa Marcina Brosza imponuje przede wszystkim na wyjazdach, zdobywając w delegacjach aż 18 punktów, tracą zaledwie dwie bramki (jedną ukradł padolino Nemanja Nikolic). U siebie jest dużo gorzej, Korona na Kolporter Arenie wygrała zaledwie raz... w pierwszej kolejce z Jagiellonią Białystok.
Zespół Korony, to zespół. Zdanie pozornie jest głupie, bo chcąc wyróżnić jednego zawodnika, od którego drużyna jest uzależniona trzeba się mocno nagłowić.
Najwięcej minut na boisku spędzili Vlastimir Jovanovic, Kamil Sylwestrzak i Vladimirs Gabovs. Najwięcej bramek (cztery) strzelił Michał Przybyła, który strzelił bramkę również w Lubinie. Naszym zdaniem zespół Korony zyskał dużo więcej jakości i pewności od czasu przyjścia do klubu Maćka Wilusza. Razem z Radkiem Dejmkiem stworzyli ciekawy duet stoperów.
Wyniki Korony nasuwają jedną tezę. Jest to zespół dużo lepiej czujący się w grze z kontry, kiedy oddaje pole rywalom. Konstruowanie ataku pozycyjnego nie jest mocną stroną zespołu Marcina Brosza, co on sam podkreślał przed ostatnim meczem w Białymstoku.
Tak czy inaczej, zespołowi Korony należą się słowa uznania.
Dla Zagłębia zwycięstwo w Bielsku-Białej było bardzo potrzebne. Mamy nadzieję, że to odblokuje nasz zespół, który w końcu dobrą grę potwierdził korzystnym wynikiem.
W meczu piątkowym na pewno nie zagra pauzujący za kartki Rafał Grzelak. Na konferencji przedmeczowej Marcin Brosz zapowiedział pewną rotację w zespole: - Po Białymstoku było widać, że gramy 13-14 zawodnikami dużą liczbę spotkań. Kadrę mamy szerszą i to jest chyba odpowiedni moment, żeby dać szansę innym zawodnikom. Oni tego też oczekują. Wymienność funkcji jest ważna, dlatego zmiennicy zagrają, ale nie będzie to rewolucja. (za sportowefakty.wp.pl).
U nas ciągle pauzuje Konrad Forenc. Nie wiadomo, czy w kadrze znajdzie się ranny w poprzednim meczu Damian Zbozień. Ciągle widmo wykluczenia wisi nad Todorovskim, Cotrą i Janoszką. Wraca za to po przymusowej przerwie Maciej Dąbrowski. Jesteśmy ciekawi, jak Piotr Stokowiec zestawi parę stoperów, zwłaszcza w kontekście niezłej formy Jarosława Jacha.
Tylko zwycięstwo!