W 13. kolejce LOTTO Ekstraklasy dwa spotkania zapowiadają się szczególnie interesująco. Ligowy klasyk, czyli mecz Legii z Lechem zdecydowanie wysuwa się przed peleton. Jeżeli jednak spojrzymy w tabelę, chyba najciekawszym spotkaniem będzie mecz w Białymstoku, gdzie Jagiellonia podejmie Zagłębie Lubin. To nie będzie zwykłe spotkanie. Wokół tego meczu jest wiele podtekstów, ale o tym za chwilę.
Pojedynek w czubie
Jagiellonia to przed tą kolejką druga drużyna ligi. W 12 spotkaniach podopieczni Michała Probierza zdobyli 24 punkty. Łatwo więc policzyć, że "Jaga" zdobywa średnio dwa punkty w meczu. Tracą zaledwie jedno oczko do liderującej Lechii i w niedzielnym meczu będą mieli okazję wskoczyć na pozycję lidera (oczywiście, jeżeli wcześniej punkty stracą gdańszczanie). Zagłębie plasuje się na 4. pozycji w tabeli. Lubinianie zgromadzili na swoim koncie 20 punktów. Po pierwszych kilku kolejkach część ekspertów stwierdziła, że "Miedziowi" są głównym kandydatem do tytułu Mistrza Polski. Drużyna Piotra Stokowca w kolejnych miesiącach nieco wyhamowała, ale wciąż utrzymuje się w ścisłej czołówce. Teraz ci sami eksperci prognozują już tytuł dla "Jagi".
Niepokonani na wyjeździe
Zagłębie to jedyna drużyna w lidze, która nie zaznała goryczy porażki na boisku rywala. Do tej pory lubinianie rozegrali 5 spotkań poza domem. Trzy z tych spotkań wygrali, a dwukrotnie dzielili się punktami. Z czego to może wynikać? W meczach wyjazdowych z reguły nie jesteśmy faworytem. W meczach z Lechem, Piastem, Arką i Legią faworytami, czasami zdecydowanymi, byli gospodarze. Jedyny raz, kiedy szanse Zagłębia wszyscy oceniali wyżej, był ostatni wyjazd do zdziesiątkowanego Ruchu. Jak jest tym razem? Oczywiście faworytem są gospodarze, a bez dwóch zdań taka rola pasuje naszym zawodnikom.
Probierz vs Stokowiec
Niewykluczone, że ciekawiej niż na boisku będzie w wywiadach przedmeczowych i na konferencji prasowej. Trenerzy obu drużyn ostatnimi czasy się nie oszczędzali i mieliśmy okazję przyglądać się grom słownym znanym z konferencji Jose Mourinho czy Football Managera. Wszystko zaczęło się w momencie, kiedy do wiadomości publicznej został podany tytuł filmu o przygodzie Zagłębia w europejskich pucharach. "Pocałunek śmierci". To oczywiście słowa Michała Probierza o awansie polskiego klubu do rozgrywek europejskich. Od początku Piotr Stokowiec prezentował kompletnie odmienne podejście na temat gry w pucharach i podkreślał to na każdym kroku. Na początku sierpnia Michał Probierz odpowiedział i dla oficjalnej strony klubu z Białegostoku powiedział tak: "Piotr Stokowiec ciągle podszczypuje i mówi, że jemu to nie przeszkadza - z całego serca życzę mu powodzenia, ale niech się zastanowi co mówi. Niech popatrzy jak u nas odchodzili zawodnicy, a jak to działa u nich: my nie kupiliśmy zawodników za 500 tys. euro, a sprzedaliśmy prawie za 2,5 miliona. W dodatku u nas grają młodzi zawodnicy, a w Lubinie tylko słyszę o tym, że grają. Jako kolega radzę mu trochę zejść na ziemię." Czekamy więc na ciąg dalszy polskich "mind games".
Jeżeli chodzi o bezpośrednie pojedynki obu trenerów, bilans prezentuje się następująco: 4 zwycięstwa Piotra Stokowca, 3 wygrane Michała Probierza i jeden remis (zwycięski remis dla Piotra Stokowca, który dał awans w rozgrywkach Pucharu Polski). Bilans bramek w tych meczach to 10:9 dla drużyn Piotra Stokowca. Opiekun Zagłębia ma jednak patent na wygrane w Białymstoku. Dwukrotnie prowadził Zagłębie w meczach wyjazdowych z Jagą i oba te spotkania wygrał (2:1 w lidze i 2:0 w Pucharze Polski).
Problemy Zagłębia
Przed niedzielnym meczem Piotr Stokowiec będzie miał spory ból głowy. W czasie ostatniego meczu z Lechią swoje czwarte żółte kartki obejrzeli Jakub Tosik i Jarosław Kubicki. Oznacza to, że ich występ w Białymstoku jest niemożliwy. A jak ważni są to zawodnicy niech świadczy fakt, że Jakub Tosik do tej rozegrał wszystkie mecze w tym sezonie w lidze w pełnym wymiarze czasowym (nie licząc końcówki meczu z Lechią, gdzie zszedł do szatni szybciej przez czerwoną kartkę). Jarek Kubicki nie zagrał tylko w meczu drugiej kolejki, kiedy odpoczywał przed meczem w europejskich pucharach. O ile zastępstwo na prawej obronie wydaje się być naturalne i na tej pozycji zagra wracający do zdrowia Todorovski, o tyle zestawienie środka pola wydaje się nie być takim łatwym zadaniem.
Cesarz Estonii
Jeżeli mowa o środku pola, to nie sposób tutaj nie wspomnieć o liderze "Jagi". Konstantin Vassiljev. Estończyk w tym sezonie gra jak z nut. 7 goli i 5 asyst w tym sezonie mówi wszystko. Jeżeli chodzi o dorobek strzelecki, już wyrównał wynik z poprzedniego sezonu. A to dopiero 1/3 obecnych rozgrywek. Na Vassiljeva w środku pola harują dwaj inni pomocnicy: Góralski i Romańczuk. Ciekawe zatem jak drugą linię zestawi Piotr Stokowiec. Pewniakiem do gry jest Łukasz Piątek i to on zapewne będzie liderem drugiej linii (bo na występ od początku Starzyńskiego nie liczę). Pytanie tylko czy Piątek w środku pola będzie miał dwóch partnerów czy tylko jednego? A to już zależy od taktyki. Zagłębie, podobnie jak w poprzednim sezonie nie jest przywiązane do jednego ustawienia. Bardzo często 4-4-2 zamieniane jest na 4-5-1 i odwrotnie. Wygląda więc na to, że w środku szansę rehabilitacji za mecz z Lechią otrzyma Adrian Rakowski i ewentualnie ktoś jeszcze (przy ustawieniu 4-5-1.
Probierz vs Madera
Kolejny smaczek mamy na linii Michał Probierz – Sebastian Madera. Kiedy jeszcze obaj panowie byli w Białymstoku doszło między nimi do konfliktu. Oficjalne stanowisko klubu i trenera Probierza mówiło o tym, że chodzi o niewłaściwą dietę zawodnika. Nie trzeba jednak być specjalnie kumatym, aby domyślić się, że to był tylko pretekst, a chodziło o coś zupełnie innego. W meczu z "Jagą" Sebastian raczej zacznie mecz na ławce rezerwowych, bo do gry wraca Lubomir Guldan. Jeżeli jednak zajdzie taka konieczność, Madera wejdzie na boisko i z pewnością będzie chciał coś udowodnić Michałowi Probierzowi.
Łyk historii
Będzie to 26. spotkanie między Jagiellonią a Zagłębiem. Do tej pory bilans jest korzystniejszy dla Zagłębia, które w dotychczasowych 25 spotkaniach górą było 11 razy. Jagiellonia wygrywała ośmiokrotnie. a sześć razy padł remis. Stosunek bramek jest również na korzyść "Miedziowych" (29:23). Pierwszy historyczny mecz miał miejsce w 1987 roku. Wtedy w Białymstoku padł bezbramkowy remis. Ostatni mecz, to pojedynek w Lubinie, gdzie górą byli goście, którzy wygrali 2:0. Mamy nadzieję, że po niedzielnym meczu Zagłębie jeszcze poprawi ten bilans.
TYLKO ZWYCIĘSTWO!
Zobacz także:
- Kos znów posędziuje Zagłębiu
- Burić bez kartki. Komisja Ligi uwzględniła protest Zagłębia
- Raport kartkowy przed meczem z Bruk-Bet Termaliką Nieciecza
- Najbliższy rywal: Bruk-Bet Termalica Nieciecza
- Nie dać uciec czołówce | Zapowiedź meczu Zagłębie Lubin - Bruk-Bet Termalica Nieciecza
źródło: