Pięciu liderów. Za nimi mocno ściśnięta grupa pościgowa. No i ocierająca się o dno Wisła Kraków. Tak wygląda liga po pierwszej reprezentacyjnej przerwie. Do następnej zostały cztery mecze. W tym czasie przed Zagłębiem stoi jedno zadanie – utrzymać stan posiadania.
Dla mnie zawsze rozgrywki „na poważnie” zaczynały się właśnie w tym momencie – gdy kończy się granie w pełnym słońcu, a mecze odbywają się najczęściej przed lub po grillowaniu. Gdy zespoły wchodzą w sezon zmęczone jeszcze (sic!) przygotowaniami. Ligowy wyścig jest regulowany przerwami na reprezentację, ale zawsze ta pierwsza jest cezurą najbardziej istotną.
Szkoleniowcy otrzymali dwa tygodnie czasu na analizę tego, co w przeciągu tych dwóch letnich miesięcy działało lub szwankowało. Jeśli uda im się poprawki przekazać, a zawodnikom je zrozumieć i wdrożyć – to dobrze. Jeśli nie – tej jesieni polecą trenerskie głowy.
„Niepokonani” na start
Głowa Piotra Stokowca trzyma się mocno i niemal na wszystkich patrzy z góry. Tak naprawdę pierwszy czasokres sezonu trzeba ocenić pozytywnie – udało się zachować honor w pucharach a w lidze uniknąć porażki. Stąd pełni optymizmu przystępujemy do meczu z Wisłą Płock.
Ten optymizm jest jednak nieco zmącony przez mecze poprzedzające przerwę reprezentacyjną. W kilku z nich dużo bliżej było utraty punktów niż zwycięstwa; vide Pogoń u siebie czy spotkanie z Arką.
Do zespołu Piotra Stokowca musi wrócić moc. Moc, którą imponowało w pierwszych meczach sezonu czy w niedawnej potyczce z Górnikiem Łęczna. Zagłębie starało się rywalizacje wspomniane w poprzednim akapicie bardziej „przetrwać” niż „wygrać”. Dało się rywalowi zdominować. Zespół o naszych ambicjach takiej postawy nie może przedstawiać, nie na przestrzeni kilku kolejek.
Obudź się, Figo
Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że najważniejszym piłkarzem Zagłębia, kreującym grę ofensywną, jest Filip Starzyński. „Figo” odpoczął przez dwa tygodnie, pominięty przez Adama Nawałkę w powołaniach na Kazachstan.
I nie ulega też wątpliwości, że trochę nam Filip zaginął w akcji. Przestał zaskakiwać błyskotliwymi podaniami, przestał zagrażać rywalom ze stałych fragmentów gry (prawda, „zrobił” gola w Gdyni). Odkąd on zaginął, zaginęła też trochę gra Zagłębia.
Filip czaruje nas od kilku miesięcy i rozbudził nasze apetyty na jego wielką grę. Czekamy. Zwłaszcza, że dostał do gry ciekawego napastnika.
Moim skromnym zdaniem Martin Nespor zrobił więcej „prądu” w Gdyni w kilka minut niż Michal Papadopulos przez cały mecz. Taka „spryciula” na szpicy, szukająca gry, walcząca z obrońcami – to może być idealny partner dla Starzyńskiego.
Wisła i jej stałe fragmenty
Płocczanie na razie bardziej straszą transferami niż grą. Nieoczekiwanie na inaugurację pokonali Lechię Gdańsk, ale obecnie guzdrają się na 13 miejscu w tabeli.
Straszą transferami? Okej, Dominik Furman i Sierhej Krivets nie przykryją Jose Kante i Tomislava Bozicia.
Wisła ma jednak potencjał na dużo wyższe miejsce w tabeli, tyle że jedynym elementem, którym błysnęła do tej pory są akcje bramkowe na zasadzie „Furman kopie – ktoś dostawia głowę”. Były pomocnik Legii i Tuluzy zaliczył już trzy asysty..
Takim momentem przełomowym dla Wisły Płock mogło być pokonanie Legii, jednak nie udało się utrzymać dwubramkowego prowadzenia.
Wisła Płock jest takim zespołem-zagadką. Po dwutygodniowej przerwie może odpalić i zaskoczyć, ale jeśli Zagłębie zagra na 100% swoich możliwości, to trzy punkty zostaną w Lubinie.
Statystyki
W piątek będzie miało miejsce 21. spotkanie „Miedziowych” z „Nafciarzami”. Do tej pory Zagłębie wygrywało dziesięciokrotnie, dwa razy padł remis a osiem razy zwyciężała Petrochemia/Petra/Orlen Płock.
W Lubinie nasi goście odnieśli zaledwie dwa zwycięstwa na dziesięć prób.
Bartosz Marchewka
Zobacz także:
- Kos znów posędziuje Zagłębiu
- Burić bez kartki. Komisja Ligi uwzględniła protest Zagłębia
- Raport kartkowy przed meczem z Bruk-Bet Termaliką Nieciecza
- Najbliższy rywal: Bruk-Bet Termalica Nieciecza
- Nie dać uciec czołówce | Zapowiedź meczu Zagłębie Lubin - Bruk-Bet Termalica Nieciecza
źródło: