Podsumowanie meczu z Górnikiem można skreślić w jednym zdaniu, które soczyście wykrzyczano w stronę piłkarzy. Takiego Zagłębia chcą wszyscy jego kibice. Pewnego, bezbłędnego, a przede wszystkim zwycięskiego. 

 

Dwadzieścia minut perfekcji

Okej, może odleciałem, ale przykładając te pierwsze 20 minut do pierwszego z brzegu wybranego fragmentu z jesieni, żaden z Was nie powiedziałby, że to ta sama drużyna. Te pierwsze 20 minut było po prostu świetne; z pressingiem, z determinacją, z minimalizacją atutów zabrzan. Określiłbym ten okres meczu jako wzór, jak powinni grać gospodarze.

I te pierwsze 20 minut w jakimś sensie przełożyło się na cały mecz. Po zdobyciu bramek odpowiednio się cofnęliśmy, zmuszając Górnika do prowadzenia ataku pozycyjnego. A nikt tak jak my nie wie, że mając w składzie Jeża, jest to zadanie niewykonalne. Będę powtarzał z uporem maniaka tezę, że nie ma w Polsce, i najpewniej długo nie będzie drużyny, która w przeciągu dłuższego fragmentu sezonu będzie skutecznie punktować, stosując tzw. atak pozycyjny.

Defensywa zagrała prawie bezbłędnie, co jest warunkiem sine qua non, do odniesienia dobrego rezultatu (co pokazali obrońcy i bramkarz Górnika). Bardzo uważnie stoperzy (zwróciłbym uwagę na mądrze dyrygującego obroną, pokrzykującego, przekazującego uwagi Bilka), bardzo aktywnie Rymaniak i Cotra. Odpowiedzialnie zagrał Piątek, który z kolei pomagał w ustawieniu Curto, a po przerwie Dżiniciowi. Oddaliśmy zabrzanom piłkę, a mając z przodu świetnie dysponowanego Piecha, rozważnego Kwieka oraz dynamicznych i skutecznych Błąda i Abwo, czyniliśmy pod bramką Górnika wielkie zagrożenie po kontratakach.

Łyżka dziegciu

Nie możemy jednak w pochwałach dla graczy Zagłębia zapomnieć o pierwszej przyczynie naszej wygranej – wielbłądy Zabrzan. Witkowski nie chciał być gorszy niż Gliwa (jak to ktoś skomentował na twitterze: „Suma Michałków musi się zgadzać”), a obrona z Augustynem na czele dała prawdziwy pokaz niedołężności. Oczywiście to nie nasz problem i tym większe brawa dla naszych graczy, że potrafili to wykorzystać, że dali szansę popełnienia tych błędów; tym niemniej to zabrzanie podarowali nam szansę, a my ją wykorzystaliśmy. Nie chcę być posądzany o malkontenctwo, natomiast mam nadzieję, że złapaliście co mam na myśli. Poza tym, trzeba też zaznaczyć fakt, że Górnik zagrał osłabiony absencją: sprzedanego do Chin Mączyńskiego i kontuzjami Olkowskiego i Zachary.

Jednak w piłce wygrywają konsekwentni i ani ja, ani pewnie wy nie macie zamiaru umniejszać triumfu nad rywalem, którego eksperci typowali na walkę o podium. Podkreśliłbym jeszcze raz bardzo odpowiedzialną, uważną i skuteczną grę naszych zawodników. Okej, powtarzam się, ale jeśli przypomnę sobie tę bezwładną jesienną, to trzeba niedzielny dobry występ akcentować.

Co dalej?

Ważne są pytania o konsekwencje tego zwycięstwa. Czy to dobrze, że w pierwszym meczu rundy przyszło ono tak łatwo? Bo tak naprawdę szybka wygrana wcale nie rozwiązała wątpliwości związanych np. z przygotowaniem fizycznym do trudnej wiosny, gdzie oprócz zapewnienia sobie pewnego utrzymania jest przede wszystkim walka o Puchar Polski.

Niewiele możemy powiedzieć o nowych „Miedziowych”. Ale jeśli już, to oceny mogą być poprawne, jak w przypadku Curto i Dzinica, albo dobre, jeśli mówimy o Rodiciu. Co miał wyłapać, to wyłapał, chociażby groźny (haha) strzał z rzutu wolnego Jeża. Jednym słowem wydaje się, że jest to odpowiedni gość na odpowiednim miejscu.

Prawdziwym sukcesem tego meczu będzie przełożenie takiej postawy na inne pojedynki w lidze i pucharze. Jeśli w takim tempie rozegrają jeszcze dwa – trzy mecze, to powinni nabrać rozpędu, potrzebnej wiary we własne umiejętności, co w perspektywie walki o Puchar Polski i czołową „ósemkę" może być niezbędne - szanse na tę „ósemkę" są minimalne, bliskie zeru, ale tylko z takim nastawieniem zawodnicy będą w stanie wygrywać. Ważne, żeby się nie podpalać. Świetny mecz z Górnikiem to tylko jeden mecz. Potwierdźcie swoją dyspozycję w najbliższych spotkaniach.

Piszcie w komentarzach wasze wrażenia z tego meczu oraz jakie macie prognozy na mecz z Koroną. Oczywiście proszę o zachowanie klasy dyskusji. 

Bartosz J. Marchewka

źródło:

KONKURS TYPERA

mkszaglebie.pl
Sprawdź swoje umiejętności i typuj z MKSZaglebie.pl. Wygrywaj nagrody!

DODAJ KOMENTARZ (NIEZALOGOWANY)

Możliwość dodawania komentarzy została wyłączona!
 

KOMENTARZE (0)