Zagłębie Lubin pozyskało na zasadzie transferu definitywnego bramkarza Jagiellonii Białystok - Tomasza Ptaka. Kilka chwil po podpisaniu kontraktu postanowiliśmy wypytać 21-letniego piłkarza o szczegóły transferu do Lubina. Z nowym nabytkiem Zagłębia rozmawiał nasz stały współpracownik - Grzesiek Ignatowski.

 

Grzegorz Ignatowski: Witamy w Zagłębiu! Jak to się stało, że trafiłeś do Lubina?

Tomasz Ptak: - Rozmowy toczyły się już od tygodni i w końcu Jagiellonia i Zagłębie osiągnęły porozumienie i dzięki temu tu trafiłem. Podpisałem kontrakt na trzy lata i chcę za to podziękować moim menedżerom z Fabryki Futbolu. Jestem zadowolony z warunków finansowych jakie wynegocjowali, choć muszę przyznać, że to był akurat najmniejszy problem.

Na transfer podobno nalegał Ryszard Jankowski, rozmawiałeś z nim przed złożeniem podpisu na umowie? 

- Tak, wielokrotnie kontaktowałem się z trenerem Jankowskim i wiedziałem czego on oczekuje, wiedziałem jakie nadzieje pokłada we mnie.  

To jakie są te nadzieje, czego od Ciebie oczekuje trener bramkarzy?

- Na pewno nikt mi nie zagwarantuje  miejsca w pierwszym składzie, ale nie przyszedłem tylko po to, żeby zwiększyć rywalizację. Jeśli chodzi o bramkarzy jest Michał Gliwa, jest też młody Dominik Hładun i szykuje się fajna zdrowa rywalizacja.

Widziałeś może, jak przywitali Cię kibice Zagłębia na forach? Ogólnie panuje przekonanie, że Paweł Wojtala powinien znaleźć bardziej klasowego bramkarza. 

- Jakoś nie czytam tych komentarzy, bo za bardzo mnie to nie interesuje jakoś co piszą inni ludzie, którzy czasem po prostu nie znają się na piłce. Opinią to ja się mogę przejmować trenera Jankowskiego, Dawidziuka, Onyszko. Kibice faktycznie mają swoje zdanie i ja je szanuje, ale zbytnio się tym nie przejmuję.

W Jagiellonii przegrałeś rywalizację z Jakubem Słowikiem, który zapadł kibicom głęboko w pamięci po meczu w kadrze, może stąd wzięła się taka opinia?

- Jeszcze raz powtórzę,  ja się opiniami nie interesuje. Zresztą, ja nie uważam, że przegrałem tę rywalizację. Byłem w stu procentach przygotowany psychicznie, żeby bronić w lidze, na taką rywalizację też byłem przygotowany. Trenerzy podjęli decyzję, że bronił będzie Kuba i tyle. 

Z kolei w Stomilu kibice mieli o Tobie bardzo dobre zdanie, dlaczego nie zostałeś w Olsztynie na dłużej?

- Tak, to prawda. Chciałem zostać w Olsztynie,  ale to działacze zrezygnowali ze mnie. Nie mam złości o to, że ze mnie zrezygnowali, wręcz przeciwnie. Wypożyczenie do Motoru Lublin miało wpływ na moją współprace z trenerem Onyszko. Ogólnie czas spędzony w Stomilu wspominam bardzo pozytywnie. 

A jak wspominasz przygodę z Motorem Lublin? Piotr Świerczewski był wymagającym trenerem?

- Trener Świerczewski początkowo na mnie nie stawiał i dopiero po przyjściu Arkadiusza Onyszko zmienił zdanie. Potem zajmował się swoim zespołem, ja miałem inne zajęcia z trenerem Onyszko, który wpłynął na mnie bardzo mocno. To trener, który do mnie dotarł i pomógł mi uwierzyć w siebie, bo nie ukrywam, że jak odchodziłem ze Stomilu, to byłem trochę podłamany. Trener Onyszko dał mi takiego kopa, że znowu uwierzyłem w siebie. Tak więc przygoda z Motorem Lublin, to był taki czas gdzie się ogarnąłem i zrozumiałem wiele rzeczy.

Foto: Fabryka Futbolu

Teraz będziesz walczył o miejsce w składzie z Michałem Gliwą, który ostatnio ma, delikatnie mówiąc, pod górkę. Wydaje się, ze wobec jego słabszej formy jest szansa na miejsce w pierwszym składzie?

- Wiadomo, każdemu zawodnikowi zdarza się kiepski moment, ale mam nadzieję że Michał szybko sobie z nim poradzi i będziemy rywalizować o miejsce w składzie, bo wiem, że na treningach ciężko pracuje. Będziemy się wspierać i ciężko trenować i na pewno będzie to z korzyścią dla zespołu. 

Widziałeś ostatnie popisy Gliwy? Kibice twierdzą, że jest on równie przydatny, co ręcznik zawieszony na poprzeczce…

- Tak wiem, ale nie chce ingerować w zdanie kibiców. Ja uważam Michała za dobrego bramkarza, będę go podpatrywać na treningach i jego uwagi będę brał do siebie. Ale tak jak mówię, trener Jankowski jest od tego, żeby podejmować decyzje kto będzie bronił. My na pewno będziemy dawać z siebie wszystko. 

Śledziłeś do tej pory wyniki Zagłębia?

- Szczerze powiem, że nie śledziłem szczegółowo. Wiedziałem, że piłkarze zaczęli słabo tę rundę, ale tak naprawdę zacząłem śledzić wyniki dopiero, jak się zaczęło zainteresowanie moją osobą. Jestem pewny, że Zagłębie szybko wyjdzie z tego dołka i będziemy zdobywać punkty, bo potencjał jest i trzeba go wykorzystać.

W Lubinie panuje przekonanie, że zespół gra znacznie poniżej oczekiwań. Kibice ogólnie nie są zadowoleni z obecnej sytuacji i mówią o tym coraz głośniej, a w takim przypadku presja rośnie jak chwasty w ogródku. Spotkałeś się kiedyś z taką sytuacją? 

- Wszędzie są duże wymagania. W Stomilu też tak było. Każdy zawodnik musi sobie z tym radzić. Wierzę że w piątek, kiedy zagramy z Ruchem Chorzów, będzie okazja się odbić. Zrobimy wszystko żeby tak się stało i myślę że jak ten pierwszy mecz wygramy to będzie taka odskocznia, po której nabierzemy tej pewności siebie i zaczniemy punktować. 

Rozmawiał Grzegorz Ignatowski - Futbolplanet

źródło:

KONKURS TYPERA

mkszaglebie.pl
Sprawdź swoje umiejętności i typuj z MKSZaglebie.pl. Wygrywaj nagrody!

DODAJ KOMENTARZ (NIEZALOGOWANY)

Możliwość dodawania komentarzy została wyłączona!
 

KOMENTARZE (0)