Dwudziesty dzień minął odkąd Adam Buczek objął funkcję trenera naszego klubu. Pod jego wodzą Zagłębie zagrało dwa mecze w lidze: 0:0 z Lechem w debiucie, 0:0 z Podbeskidziem oraz 0:0 (5:4 w karnych) z Piastem w PP.
Coś się powtarza?
No właśnie.
Z jednej strony musi cieszyć liczba bramek straconych. Defensywa Buczka, w porównaniu z defensywą Hapala, przestała lub mocno ograniczyła liczbę prostych błędów. Gliwa wraz z parą Banaś – Guldan są jakby mniej elektryczni; Oleksy, którego poziom gry wraz z powrotem do Lubina spadł z hukiem, poprawia się; obrońco – pomocnik Cotra lepiej broni niż atakuje i jest w lepszej dyspozycji niż Paweł; Rymaniak jak to Rymaniak... stać go na wszystko. Łukasz Piątek zaczyna przypominać tego Piątka z Polonii, czyli walczącego i solidnego w defensywie (ale topornego w ofensywie).
Przede wszystkim jednak musi cieszyć, że do defensywy Zagłębia powoli, niepozornie, wręcz kokieteryjnie zaczęło uśmiechać się szczęście. Nie ma przypadkowy odbitek, czy pechowych zagrań. Trzy mecze z zerem z tyłu muszą nie tyle cieszyć, co pozwalają myśleć, że z tyłu w końcu zacznie rządzić spokój.
Z drugiej strony od 300 minut nic do bramki rywali nie wpadło. Trzeba to sobie powiedzieć, że z przodu ostatnio nie dzieje się ciekawie. Kreowanie gry jest drewniane, a forma graczy ofensywnych, żeby nie uogólniać, w delikatnym stopniu nie najwyższa. Razi szczególnie indolencja Michala Papadopulosa, który żyje z aktywności kolegów za plecami. Sam nie jest w stanie stworzyć sobie sytuacji, ani pomóc w jej stworzeniu. Może należy wydać mu bezwzględny zakaz opuszczania pola karnego rywali, albo może czas znaleźć mu partnera do ataku (vide Rakels)? Co gorsza, kontuzja Miłosza znacznie ograniczyła trenerowi Buczkowi pole manewru na skrzydłach.
Tak więc, nie wiadomo jak określić grę Zagłębia. Czy szklanka jest do połowy pusta, czy do połowy pełna?
Pewne jest to, że woda w tej szklance jest trudna do przełknięcia.
Teraz Cracovia
Piątkowy mecz trzeba będzie cierpliwie wybiegać. Cracovia do tej pory gra szaleńczo. I albo kończy tak, jak z Piastem w 1. kolejce i przegrywa 2:3, albo ściga i zagryza Ruch 2:1. Na wyjazdach radzą sobie średnio: bardzo szczęśliwie zremisowali z Lechem i wyraźnie dostali manto od Lechii.
Trzeba w końcu punktować. Najlepiej zacząć od piątkowej wygranej z rywalem, która może wzmocnić pewność siebie tak samo piłkarzy, jak i trenera. Z pewną dozą optymizmu wyczytałem w składzie na pucharowy mecz z Piastem nazwiska Boneckiego i Azikiewicza. Dobrą wiadomością jest też powrót do składu Widanowa. Adam Buczek wprowadza młodych, choć powoli, więc od nich zależy czy tę szansę wykorzystają, natomiast powrót „zabijaki” Bułgara, przynajmniej dla mnie, wprowadza większą pewność w obronie niż obecność Rymaniaka (sorry Bartek, ale Twoja zdecydowanie najbardziej rozwinięta cecha to chimeryczność - raz cię chwalimy, innym razem nie możemy...)
Wszyscy na Przo… WSZYSCY NA B1!!!
Bartek Marchewka