Przygoda trenera Hapala z Lubinem najprawdopodobniej dobiega końca. Nawet wtedy, jeśli zachowa posadę do niedzieli. Mam na myśli raczej coś, co nazywamy wyczerpaniem formuły.

 

Aby uczciwie rozliczyć okres panowania Hapala na ławce trenerskiej, trzeba mu oddać, że pozbierał całkowicie rozbity zespół po rundzie jesiennej sezonu 2011/2012 i na wiosnę Zagłębie było najlepszą drużyną ligi. Może nie widowiskowa, może nie efektowna, ale stabilna i odpowiedzialna gra systematycznie przynosiła punkty. Tamta wiosna miała być solidnym fundamentem do budowania silnego Zagłębia. My, kibice, mieliśmy prawo myśleć, że w końcu trafił się odpowiedni człowiek na odpowiednim miejscu, że następny sezon zakończy się miejscem gwarantującym miejsce w europejskich pucharach. 

Nie nadał stylu

Po tym fajnym okresie pozostało tylko wspomnienie. Od roku Zagłębie Lubin jest co najwyżej ligowym przeciętniakiem, które od czasu do czasu zagra świetny mecz, vide z Wisłą w grudniu ub. roku, czy kwietniowe derby. Czyli cały JEDEN mecz na rundę. 

Hapal nie nadał naszemu zespołowi oryginalnego stylu. Nie wydobył potencjału, który ma Zagłębie. Trudno znaleźć jakąś cechę charakterystyczną "Miedziowych" pod jego wodzą, tak jak np. grę Korony kojarzymy z walką i agresją, Śląska ze stałymi fragmentami gry. W meczach udanych całkiem sprawnie funkcjonowały skrzydła; we wspomnianych meczach bohaterami byli przecież odpowiednio: Pawłowski i Małkowski. 

Gra Zagłębia Lubin nie została oparta o wyćwiczone schematy, większość spotkań opierała się raczej na improwizacji, gry na zasadzie „co będzie, to będzie”. Podobnie wygląda początek sezonu. Mecz z Pogonią był biciem głową w mur. Taktyka na Piasta skończyła się, gdy ze zmęczenia padł Przybecki (jedyny wygrany tego spotkania). Mając taką „9” jak Papadopulos i takiego skrzydłowego jak Przybecki i stworzyć jedną (sic!) stuprocentową sytuację i to dla lewego obrońco-skrzydłowego (sic!) Cotry. Słabo. Zwłaszcza, gdy tę jedną sytuację podzielimy przez dwa mecze. 

Jak wyglądają liczby Hapala?

51 meczów - 20 zwycięstw, 10 remisów, 21 porażek. Trzeba jednak pamiętać, że w tej wyliczance jest 8 zwycięstw, 3 remisy i zaledwie dwie porażki w trakcie wspomnianej rundy wiosennej kampanii 2011/2012.

Konkluzja?

Zespół zaliczył solidny zjazd. Ani liczby, ani gra nie bronią Hapala. 

Nie podniósł umiejętności

Hapal ufał i ufa głównie tym piłkarzom, których kiedyś spotkał na swojej drodze. Zaufał, że Jeż może stać się prawdziwym reżyserem gry, że Bilek to świetny defensywny pomocnik, że Papadopulos będzie killerem, że Godal stoper nie do przejścia…

Żaden z zagranicznego zaciągu Hapala nie dźwignął Zagłębia na wyższy poziom. Zresztą, żaden z piłkarzy pod jego wodzą nie stał się gwiazdą ligi. Pawłowski przecież swoją markę wyrobił na długo przed przyjściem sympatycznego skądinąd Czecha. 

Przeciwnie.

Przy Hapalu nie rozwinął się mający swego czasu spory talent Woźniak, za słabo wykorzystywany był potencjał Rakowskiego. Jednak prawdziwym dowodem na to, że Hapal nie pomógł piłkarzom Zagłębia w rozwijaniu się jest obecna forma Adama Banasia. Wtedy, wiosną, najpewniejszy punkt zespołu, teraz popełniający błąd za błędem. 

O defensywę właśnie można mieć największe pretensje. W nawiązaniu do poprzedniego fragmentu tekstu, Hapal nie stworzył obrony solidnej i pewnej, raczej była ona często sklecona naprędce i upstrzona błędami. Trzeba jednak uczciwie przyznać, że w dużej mierze szkodziły kontuzje, chociażby w poprzednim sezonie, gdy w pierwszych dwóch kolejkach odpadli podstawowi stoperzy. Hapal nie wyeliminował jednak katastrofalnych pomyłek w kryciu, nie znalazł właściwego ustawienia; roszada na pozycji obrońców była za duża. A miejsce w bramce dalej dzierży Michał Gliwa, który przy całym szacunku, jest po prostu słabym bramkarzem. 

Oczywiście nie tylko i nie przede wszystkim trener odpowiada za formę piłkarzy, jednak trener bardzo dobry potrafi nakręcić zawodnika, sprawić by cyklicznie podnosił swoje umiejętności. Można wylewać hektolitry potu, jednak przyniesie to efekt, jeśli będzie to właściwie ukierunkowane. Dla mnie dowodem na to, że jest to możliwe, jest Leszek Ojrzyński. Z Korzyma - zabijaki zrobił w końcu Korzyma – zabijakę i snajpera. Wspomnienie o tym, jak bardzo Jan Urban wpłynął na Łukasika, Furmana, czy Bereszyńskiego zamyka sprawę. Trener nie jest tylko od wystawienia składu, przeprowadzenia zmian i odprawy w szatni. Trener, jak sama nazwa wskazuje ma trenować zawodników i czynić z nich lepszych piłkarzy. 

Nie ma już nic...

Jednak głównym zarzutem w stronę Hapala jest to, że nie widać perspektyw na wyciągnięcie przez niego zespołu z kryzysu. Kwestia zwolnienia nie została podniesiona tylko ze względu na dwie ostatnie porażki; mamy bowiem w pamięci całą przeciętność poprzedniego sezonu. Wydaje się, że Zagłębie Hapala osiągnęło limit swoich możliwości. Nawet jeśli dotrwa do niedzieli i wprowadzi jakieś zmiany należy je odczytywać raczej na zasadzie „tonący brzytwy się chwyta”. 

Stawianie piłkarzom i trenerom lubińskiego klubu określonych wymagań, jak gra w pucharach, jest usprawiedliwione ze względu na warunki panujące w klubie. Można rzec, że tam gdzie powinny być normalnością, w polskich realiach są specyfiką. Pavel Hapal nie jest trenerem słabym. Jednak jego styl prowadzenia drużyny w naszych realiach się nie sprawdził. Czeski myśliwy z Kromieryża żadnego trofeum w Lubinie nie upolował. Upolował jedynie pokaźną kolekcję podobizn polskich królów.

ZAGŁĘBIE TO MY!

PS - Piłkarze Zagłębia muszą mieć świadomość, że w głównej mierze to oni przyczynili się do zagrożonej pozycji swojego trenera. Spora część z nich przychodziła do klubu za Hapala i razem z nim może opuścić błogie miejsce, jakim jest Lubin. 

PS 2 - Wspominam często Koronę, bo brak umiejętności nadrabiają sercem. A to jest w piłce najważniejsze. 

Bartek Marchewka

 

źródło:

KONKURS TYPERA

mkszaglebie.pl
Sprawdź swoje umiejętności i typuj z MKSZaglebie.pl. Wygrywaj nagrody!

DODAJ KOMENTARZ (NIEZALOGOWANY)

Możliwość dodawania komentarzy została wyłączona!
 

KOMENTARZE (0)