- Kusi, żeby napisać Wielki Piątek – jednak to określenie jest już zarezerwowane i w konwencji tekstu zabrzmiałoby co najmniej sztampowo. Niemniej, ten najbliższy 19 lipca, dla dużej grupy polskiego społeczeństwa jest bardzo ważny - pisze w swoim tekście jeden z kibiców Zagłębia, Bartek Marchewka.
Ważny Piątek
Kusi, żeby napisać Wielki Piątek – jednak to określenie jest już zarezerwowane i w konwencji tekstu zabrzmiałoby co najmniej sztampowo. Niemniej, ten najbliższy 19 lipca, dla dużej grupy polskiego społeczeństwa jest bardzo ważny.
Rozpoczyna się kolejna kampania naszej rodzimej, swojsko zatytułowanej T-Mobile Ekstraklasy. Sezon 2013/2014 będzie wyjątkowy ze względu na zadaną reformę, która zwiększa liczbę meczów, co ma się odbić w poprawieniu poziomu. Zdań „za” restrukturyzacją jest tyle samo, co „przeciw”. Dla mnie fakt najważniejszy i przeważający o słuszności reformy, to ten, że będziemy grali szybciej (w sensie terminarza) i dłużej. Po którymś sezonie nasi kopacze zaskoczą i wdrożą się w ten system, dzięki czemu polskie kluby przetrwają wszelkie letnie ormiańskie, azerskie, kazachskie, cypryjskie pucharowe wojaże.
Transfery do…
Zostawmy reformę.
Jestem kibicem Zagłębia Lubin. Czekam na ten sezon cierpliwie, nauczony doświadczeniem lat poprzednich. Kilka ostatnich sezonów „Miedziowi” grali na zasadzie: „Jesień odpuszczamy, wiosną zapieprzamy”. Przykład najbardziej jaskrawy, to rzecz jasna sezon 2011/2012, w którym jesienią, cytując klasyka, śmierdziało spadkiem, by na wiosnę Zagłębie było najlepszą drużyną w kraju.
Pamiętam, jak w marcu 2011 roku przychodził dziś zwycięski Janek Urban. Pamiętam, jak na spotkaniu z kibicami przed wspomnianym sezonem 2011/2012 zapewniał, że w Lubinie jest w stanie uszyć zespół na miarę pucharów. Pamiętam także, jak przychodzili do nas znani gracze jak Rachwał, Gancarczyk, Małkowski, Sernas i Telichowski. Może niezbyt wybitni, ale na naszą ligę w pewnym sensie klasowi. I również pamiętam, jak trenerowi Urbanowi poszło. Po 12. kolejce (Choć trenerem był przez 11 meczów, odwołano mecz w 1. kolejce z Legią w Warszawie), po zdobyciu 10 punktów został zwolniony. Można domniemywać, że coś z przygody z Zagłębiem Jan Urban wyniósł, przecież błędy uczą najlepiej. Dziś pozwala mu to święcić wielkie triumfy na Łazienkowskiej.
Potrzebowałem nawiązania do tamtego okresu, by choć krótko przedstawić stan na dzisiaj. Nie jest to oczywiście zestawienie w skali 1:1, jednak pewne luźne związki można znaleźć. Właśnie w kwestii transferów.
W obecnym okienku transferowym do Zagłębia przyszli zawodnicy, którzy poprzedni sezon mogą uznać za udany i wyrobili sobie dobrą markę. Aleksander Kwiek w nieźle spisującym się Górniku Zabrzu grał stabilnie i był jedną z pierwszoplanowych postaci. Łukasz Piątek przez cały sezon był sercem, płucami, głową, rękami, nogami umierającej Polonii, grał w niej nawet, gdy już nie był jej zawodnikiem, symbol stabilności i determinacji. Miłosz Przybecki na wiosnę wyprzedzał wszystkich i jest potwierdzeniem tezy, że kogo jak kogo, ale nad Wisłą skrzydłowych nigdy nie zabraknie. Do tego wrócił z Piasta Gliwice Paweł Oleksy, co rozwiązuje problem na lewej stronie defensywy. Przyszedł mający niezłe CV Ljubomir Guldan. Oczywiście CV nie wyznacza piłkarskiej jakości, ale nie można powiedzieć, że wziął się znikąd.
Przewinęło się kilka razy słowo „stabilność”. Patrząc na dzisiejszy skład Zagłębia, to - poza bramką - na każdej pozycji jest właśnie stabilnie. Szczególnie w pomocy. Stawiam tezę, że dzisiaj Zagłębie ma trzeci najmocniejszy środek pola w lidze; w ostatnim sparingu z Miedzią Legnica w środku grali Kwiek – Bilek – Piątek. Do tego pakietu dodajmy jeszcze przecież jedną z najlepszych „9” ligi, czyli Michala Papadopulosa.
Nie można określić inaczej tego okienka transferowego w wykonaniu Zagłębia, niż „dobre”. Wzięliśmy graczy przeważnie w naszej lidze sprawdzonych, dla których gra w poukładanym klubie może być wyzwaniem, może pomóc w osiągnięciu jeszcze lepszej formy i wielkich sukcesów.
Poza tym, w perspektywie długiego sezonu bezcenne może okazać się wsparcie młodej krwi, której Zagłębiu nie brakuje. W składzie na sezon 2013/2014 są: Dominik Hładun (rocznik 95), Maciej Kowalski-Haberek (94), Sebastian Bonecki (95), Konrad Andrzejczak (96), Piotr Azikiewicz (95), Jan Wojciechowski (94) i Damian Kowalczyk (95).
Transfery z…
Łatwiej zwolnić trenera niż kilku piłkarzy. Naprawdę ?
Lira, Hanzel, Małkowski, Horvath, Costa, Trochim, Tunczew, Wilczek. Ekwueme…
Jasne, kończyły im się umowy. Ale nie wahano się zrezygnować z zawodników, którzy grali często, ale nic więcej już Zagłebiu dać nie mogli. Tą sporą wyrwę uzupełnią zawodnicy wymienieni w poprzednim „rozdziale”, wspierani przez młodzież.
Wyłączam z tego grona Szymona Pawłowskiego, który sam chciał opuścić nasze Zagłębie.
Nie ma co się więcej na ten temat rozwodzić, poza złożeniem podziękowań za grę i życzyć powodzenia w nowych klubach.
Miedziowo-czarny koń?
Nie jest moją intencją wręczanie medali przed sezonem, jednak nie trzeba być jakimś geniuszem i mieć wizjonerskie zacięcie, by ułożyć czub tabeli. Potencjał zgromadzony zarówno w Warszawie, jak i w Poznaniu, pozwala przewidywać, że prędzej czy później Legia i Lech odskoczą reszcie stawki. Pozostaje więc walka o miejsce nr 3. Lecz gdzie tego trzeciego szukać?
Tisze jedziesz, dalsze budiesz (z ros. „Ciszej jedziesz, dalej zajedziesz”) – kolejny frazes. Piłkarze Zagłębia muszę mieć świadomość, że w Lubinie oczekuje się gry o wyższe lokaty niż 7-8. Wszystko od strony organizacyjnej jest dopięte na ostatni guzik, pensje (co w tej lidze nie jest normą; vide Śląsk, Widzew, Górnik Zabrze i wiele innych) wpływają na konto na czas, jest całkiem przyjemny stadion, są fanatyczni kibice. O tym wszyscy wiedzą. Od kilku lat nie działa tylko jedna sfera – sportowa.
Nie oczekuję, jako kibic, mistrzostwa rok w rok. Nie akceptuję jednak grania tylko pół sezonu. Zresztą, poprzedni piłkarze Zagłębia i tak skończyli najszybciej w lidze, dokładnie 28 kwietnia, po rozgromieniu u siebie w Derbach Dolnego Śląska Śląska Wrocław 4:0. Stworzone warunki i obecny skład pozwalają myśleć o pucharach w Lubinie, jednak aby przekuć marzenia w rzeczywistość, musi być determinacja i wola zwycięstwa. Do końca.
Epilog
To, co napisałem było z góry opatrzone błędem. Materia, o której traktuję to POLSKA PIŁKA. W dodatku jestem kibicem jednego z najbardziej irytujących zespołów w tej lidze. Wiesz, że potrafią grać, ale częściej tego nie robią, niż robią.
Zresztą nieważne. Wszystkie dywagacje mają termin ważności do piątku, do 18:00. Od tej pory liczy się tylko mecz z Pogonią. Od 18:00 do ostatniego gwizdka nie kibicuj głową, tylko sercem i głośno dopinguj.
Bartosz Marchewka
Obserwuj autora: marchewkowepoletko.blogspot.com