Należałoby też podsumować jakoś mijające 12 miesięcy w wykonaniu Zagłębia, ale… Okej:
- zagraliśmy w finale Pucharu Polski
- spadliśmy z ekstraklasy
- mamy trzecie miejsce w I lidze (nie dające awansu)
Wystarczy. Dużo ciekawsze jest to, co przed nami. Gdyby ktoś chciał, to TUTAJ (link) może poczytać o występie piłkarzy w rundzie jesiennej.
Akademia
Na początku krótka refleksja ogólnopiłkarska. Polski futbol (klubowy), po okresie przesileń, z systemu demokratycznego wraca do czasów rządów autorytarnych jednej drużyny. Zauważam jednak zaledwie jeden czynnik, który Wisłę Cupiała z początków XXI wieku łączy z dzisiejszą Legią panów Leśnodorskiego, Mioduskiego i Wandzela. To pieniądz. Duży.
Ale pieniądz „krakowski” był tylko „wydawany”. Natomiast warszawski ma wyraźne cechy „inwestycyjne”. Najczystszym przykładem jest sprawa słynnej piłkarskiej akademii, która na Wiśle nigdy nie powstała. Wiele razy poruszano ten problem, chociażby w „Cafe Futbol”. Patrzymy i widzimy, gdzie dzisiaj jest Wisła, choć oczywiście istnienie takiego bytu, jak akademia piłkarska nie warunkuje w futbolu sukcesów. Jednak jest to kryterium sine qua non do postępowej profesjonalizacji klubu. Dlatego Legia jest dzisiaj w 1/16 Ligi Europy, a Wisła w Myślenicach.
Lubin nie ma, rzecz jasna, potencjału Warszawy, czy Krakowa, ale w żadnym stopniu nie powinno to deprecjonować sensu akademii. Mam jakieś takie wrażenie, że my, kibice, zbyt małą uwagą obdarzamy ten segment działalności naszego klubu. Dlatego serdecznie Was namawiam, abyście w trakcie „prasówki” internetowej zaglądali na stronę akademiakghm.com lub naszego Twittera, gdzie znajdziecie najważniejsze i najnowsze informacje.
Nie wydaje mi się, aby powoływanie się na Legię było z mojej strony jakimś leczeniem kompleksów, czy też małomiasteczkową zazdrością, a takie głosy mogą się pojawić. Mamy Richarda, który, jeśli chodzi o szkolenie młodzieży, jest świetnym fachowcem. Ale inspirowanie się najlepszymi ( i dobrymi) nie zaszkodzi. Piszę bowiem w tym akapicie o wychowaniu nie tylko młodych piłkarzy, ale przede wszystkim młodych ludzi, którzy niedługo wejdą do świata dorosłych, a przez sport, przez futbol, będą mogli w tym świecie sobie poradzić.
Może się wydać dziwne, dlaczego poświęcam akademii tyle miejsca w przewidywaniach na 2015. A to zupełnie normalne. Bardzo bym sobie życzył, żeby w ciągu najbliższych 12 miesięcy trenerzy odnaleźli piłkarski diament, żeby rodzice zapisali na treningi jak najwięcej dzieciaków, żeby inne, poważne kluby dodały nas do grona obserwowanych, aby do pierwszej drużyny przebiła się kolejna sfora młodych wilków. Jednym słowem, aby wszystko w terenie Richarda działało bez zarzutu. Z sercem i rozumem.
Pierwsza drużyna
Wiadoma rzecz, że najbaczniej będziemy spoglądać na wyniki chłopaków Piotra Stokowca. I tutaj właściwie zamierzenia można zredukować do jednego wyrazu: awans.
Wszyscy krzyczą: Awans, awans! A ja zapytam: Ok. Ale jak?
Jak najszybciej?
Raczej jak najrozsądniej.
Awans będzie, jeśli prawidłowo będą działały w Zagłębiu wszystkie organy. Oczywiście najważniejsze jest boisko, ale z nim muszą być zsynchronizowane działania w biurach, w szatniach, w autokarach, nawet w mieszkaniach.
Rozsądny awans to taki, o którym … się nie myśl i o którym w pewnym sensie się zapomina. Bo tak naprawdę, gdy za 12 miesięcy będziemy wspominać ten rok, chciałbym o awansie, o pierwszym półroczu napisać jak najmniej. Właściwie tylko w kontekście budowy zespołu pod grę w ekstraklasie. Z naszym zapleczem, z naszym potencjałem, ze wspomnianą akademią, powinniśmy grać klasę wyżej. Tutaj nie jest nasze miejsce. Ale nikt nam nie da awansu tylko dlatego, że mamy fajny stadion, kibiców czy fajną bazę.
Promocję do następnej klasy trzeba uzyskać sumienną pracą, chęcią poprawy, wyciąganiem wniosków i odrabianiem pracy domowej. Mamy nienajgorszych uczniów, kilku należy się solidna bura, jest tez paru nicponi, którzy zasłużyli na szlaban. Ale jeśli wszyscy oddadzą na boisku 100%, to uzyskamy wysoką średnią, a i w T-Mobile Ekstraklasie nie będziemy grupą, która wszystkie nieprzygotowania wykorzysta do września.
Za 12 miesięcy chciałbym widzieć Zagłębie tam, gdzie dzisiaj jest Wisła, Jagiellonia, Górnik. Bo nas na to najzwyczajniej stać.
Piłkarze
W styczniu najbardziej interesują was transfery. My, jako redakcja, coś tam wiemy. Ale nie będziemy robić z „MKS-u” portalu plotkarskiego, który nabija sztuczną ilość wyświetleń sypaniem niesprawdzonych informacji. Najbliżej jest Damian Piotrowski, to nazwisko wam znane. Dla Damiana ponowny pobyt w Lubinie to chyba ostatnia szansa na uratowanie swojej kariery i osiągnięcie jakiegoś większego sukcesu.
Od piłkarzy przez najbliższy rok oczekujemy gry sercem i gry z rozumem. Zarówno od obecnych, ale i tych, którzy do Lubina zawitają. Zagłębie to specyficzny klub, nie da się ukryć. Przyciąga czasem zdolnych, czasem zupełnie niezłych, czasem śmiesznych, czasem kompletnych dyletantów. Ostatnio dużo więcej było tych z drugiej połówki wyliczanki. Czas to zmienić.
Tak mi się wydaje, że idea zapowiedzi na 2015 nieco się rozmyła, ale tak to z reguły jest, gdy chce się przekazać dużo treści. Na razie tyle. Jak mawiał klasyk „we will see what time will tell”.
***************************************************************************
Profetyzm nie jest moją domeną, dlatego np. już dawno rzuciłem bukmacherkę. Natomiast nic nie stoi na przeszkodzie, abyście to wy zagrali. Zachęcam do pisemnej odpowiedzi na pytanie „Jakie wydarzenie, albo miejsce w tabeli sprawi, że 2015 rok uznacie za udany?” Stawiałem w życiu bardziej składne pytania, ale OK. Niech zostanie.
Bartosz Marchewka