Darvydas Sernas przebojem wdarł się do pierwszej jedenastki tureckiego Gaziantepsporu. W sześciu meczach zdobył już trzy bramki i jest ulubieńcem kibiców w swoim nowym klubie.
Jacek Stańczyk: Jak ci się mieszka w Turcji?
Darvydas Sernas: Bardzo dobrze! Słońce, 20 stopni, super pogoda. Jest wszystko ok.
Gaziantep to faktycznie taka betonowa dżungla, której można się przestraszyć. Tak przynajmniej mówił nam tu Mirosław Szymkowiak. To jak, jest się czego bać?
Bez przesady. Można żyć. Oczywiście, to nie jest miasto jak Warszawa czy Kraków, ale ja tu przyjechałem grać w piłkę, a nie robić zdjęcia. A boisko jest super, warunki do gry bardzo dobre i mi to wystarczy. Wiadomo, jest tu inny klimat, dużo muzułmanów, inna religia. Na szczęście w drużynie był litewski bramkarz Zydrunas Karcemarskas, który bardzo mi pomógł. Teraz jeszcze przyjechała żona, więc w ogóle jest jak w domu.
W Widzewie byłeś superstrzelcem, w Zagłębiu - klapa. W Turcji wejście masz kapitalne. Co się takiego stało, że w przeciętnej ekstraklasie ostatnio ci nie szło, a w mocnej Super Lidze strzelasz gola za golem.
Na pewno ja się nie zmieniłem. Tyle, że tutaj zaczynam wszystko od zera. Jest nowy trener, jest nowa drużyna, wszystko jest nowe. Trudno powiedzieć, to jest piłka nożna. Ale faktycznie, w Zagłębiu szło mi słabo, goli nie strzelałem. Trudno powiedzieć.
Konkretnie. Masz odczucie że trener nie dawał Ci grać? Czy to chodziło o presję związaną z twoim przyjściem - superstrzelca z Widzewa?
Nie wiem. Może dlatego, że był taki okres dla mnie niezbyt dobry. Miałem moment w Widzewie, iż mogłem odejść do Premier League, miałem ofertę z Blackpool. Widzew mnie nie puścił, może byłem trochę załamany. Potem przyszedłem do Zagłębia i... no nie wiem. Wszystko szło nie tak jak powinno. To jest życie. Teraz jest lepiej. Wracam do siebie.
Widać to po bramkach i po tym, że choć ściągał Cię jeden trener, to u drugiego też grasz w podstawowym składzie
Bülent Uygun - bardzo fajny młody trener, bardzo mi się podoba. Z każdym o wszystkim porozmawia, metody treningowe ma europejskie. Poza tym, nie mam wyboru. Liga jest bardzo silna, spójrz tylko na nazwiska jakie tu przychodzą: Drogda, Sneijder. Codziennie trzeba walczyć.
To co, Sernas - lokalna gwiazda?
Nie, nie czuję się tu gwiazdą (choć na pytanie, czy płaci w restauracjach tylko się uśmiechnął). Choć jak strzelę bramkę, to wiadomo - kibice śpiewają o mnie na trybunach. Spokojnie pracuję, robię swoje. To na razie tylko sześć meczów.
I trzy gole. Wbite Fenerbahce, Kasimpasie i Bursasporowi. Który sprawił najwięcej radości?
Pierwszy, w pierwszym meczu. Szkoda, że przegraliśmy, ale ten gol bardzo mi pomógł.
Masz klubie teraz kolegę z ekstraklasy - Abdou Razaka Traore. Była już okazja na ekstraklasowe wspomnienia?
No tak. W Polsce znaliśmy się tylko z boiska. Teraz on przyjechał, od razu żeśmy usiedli, pogadali o Polsce, o ekstraklasie. Świat jest jednak mały.
Chciałbyś tu, w tej dalekiej Turcji zostać?
Życie pokaże. Jednak, jeśli będą zainteresowani, to jak najbardziej. Jak masz coś dobrego, trzeba się tego trzymać.