Zawodnik otwarcie przyznał, że czuje się związany z Dolnym Śląskiem i jako dziecko marzył o tym, by grać dla Zagłębia.
- Po powrocie z Turku, gdy pojawiły się konflikty z kibicami i problemy finansowe, pojawiła się możliwość przejścia do Zagłębia. A gra w tym klubie od czasów Radka Kałużnego była moim marzeniem. Bardzo chciałem tam przejść. Dlaczego się nie udało? - Wzięli tego Widanowa, którego trener Hapal potem przesunął na bok obrony. Ale to i tak byłby cud, gdybym przeszedł do Zagłębia. W Widzewie zagrałem z pięć meczów, więc w grę wchodziło tylko wypożyczenie. Ale próbowałem, by w końcu spełnić swoje marzenia. 40 kilometrów od domu. Zawsze tam jeździliśmy. Stadion z tą koroną, gdzie była też giełda, robił ogromne wrażenie. Weszło to młodemu chłopakowi w głowę - mówił w lutym 2014 roku dla Weszło.
Choć umowa wiążąca Sebastiana Maderę i Lechię Gdańsk wygasa za pół roku, piłkarz zrobi wszystko, by odejść już latem. Opowiedział o tym serwisowi ekstraklasa.net.
- To jest tylko moja decyzja, taką podjąłem i jeżeli jest taka możliwość, to chciałbym odejść na pół roku przed wygaśnięciem mojego kontraktu. Spędziłem w Gdańsku fajne, niezapomniane chwile i w takiej atmosferze wolę odejść. Mam pół roku ważny kontrakt i gdybym nie odszedł teraz, to stałoby się to za pół roku. Konkurencja nie miała znaczenia i w ogóle tego nie rozpatrywałem. Zresztą teraz też była, bo w kadrze są przecież Jarek Bieniuk i Krzysiek Bąk. Nie grałem za ładną twarz, a rywalizacji o miejsce w składzie nigdy się nie bałem.
O przebiegu sprawy będziemy informować na łamach naszego serwisu.