No… Wybrzmiało to dostatecznie głośno?
Spróbujmy w jakimś stopniu opisać, z kim (z czym) przystępujemy do rozgrywek I ligi, z kim przyjdzie nam się siłować oraz spróbujmy rozrysować scenariusze, które nas mogą spotkać.
„Mercato” pożegnań. Lecz nie jest najgorzej
Transfery? Słychać tylko dźwięk zamykanych drzwi po kolejnych zawodnikach, którzy w glorii i chwale czym prędzej opuszczają Zagłębie.
Po kim tu płakać? Po całej armii najemników, dowodzonych przez kapitana Bartosz „prawdziwi mężczyźni nie spadają z ligi” Rymaniaka? Ja mu odpowiem tak: prawdziwy PIŁKARZ może spaść z ligi, ale potrafi wziąć to na klatę przyjść do klubu i powiedzieć: „Czuję się współwinny i jeśli trener mnie widzi w składzie, to chcę zostać i walczyć o awans”. Oczywiście to nie jest takie proste, wiąże się to m.in. z renegocjacją kontraktów. Ale ja jestem wyznawcą tezy, że jeśli dwóm stronom towarzyszy dobra wola, to idzie się dogadać. W jednym przypadku udało się to w tym oknie, ale to temat na osobną rozprawę.
Zresztą. O nieobecnych dobrze, albo wcale.
Braki kadrowe są uzupełniane z dwóch źródeł: powracający wypożyczeni oraz szeroko pojęta młodzież.
Wiem, że wszyscy oczekiwaliście jakiś konkretnych transferów do klubu. Nawet nie liczyłem, ile razy dostawałem pytanie: „Tej Marchew, a kiedy jakieś transfery…” A ja, nie mając żadnej wiedzy, starałem układać ruchy w klubie w jakiś logiczny porządek. Zatrudnienie Burlikowskiego odczytywałem jako znak, że przy jednoczesnym pozbywaniu się „szrotu” zręcznie uda się ten upust krwi uzupełniać. Nie na zasadzie szaleńczej łapanki, ale przy wykorzystaniu wiedzy i kontaktów Burlikowskiego oraz zawiązanej nici porozumienia między nim, a trenerem (nie wierzę, że takiej nie ma).
Jednak tak przysiadając do składu, to… jestem optymistą. Najbardziej newralgiczne pozycje zostały oczyszczone z dyletantów, a pozostawiono stabilnych oraz wpuszczono młodych zawodników. Czytam wyjściową „jedenastkę” z ostatniego sparingu z UKP Zielona Góra:
Konrad Forenc – dostajesz mega szansę. Wykorzystaj ją, bo my w ciebie wierzymy.
Adrian Błąd – widzę w nim potencjał na takiego angielskiego „full back” – dla niewiedzących, taki Patrice Evra w Manchesterze (bardzo duże SIC!!!!) , albo jeszcze wyżej grającego bocznego obrońcy, taki Dani Alves (tak, tak słyszę wasze rechotanie). Myślę jednak, że przy systemie gry, jaki narzucą nam rywale, czyli przeklęty atak pozycyjny, robienie przewagi przez dynamicznego Błąda może przynieść wymierne korzyści. Ale o taktyce w innym miejscu. Oczywiście obrońca musi przede wszystkim bronić i na tym poletku czeka „Adiego” najwięcej pracy; natomiast solidna praca może przynieść bardzo wiele dobrego.
Boris Godal – po prostu zajebiście, że wracasz.
Jarek Jach – zapominamy o feralnym meczu z Widzewem. Bez nerwów, ale i bez złudzeń. Tak dobrze, jak w okresie przygotowawczym.
Dorde Cotra – jego rywalizacja z Oleksym o miejsce w pierwszym składzie może być pasjonująca. Oczywiście dla piłkarskich koneserów.
Olek Kwiek, Łukasz Piątek – ich liczę za dwóch. Mówię to ex ante* - to na nich w głównej mierze skupi się odpowiedzialność za wynik tego sezonu, co ucieleśnia w postaci opaski kapitańskiej dla Łukasza. Oczywiście ani Kwiek, ani Piątek nie są w stanie wygrać meczu w pojedynkę, ale jeśli taktyka i wszelkie sfery sportowe pozostają w gestii Stokowca, to oni muszą trzymać atmosferę w zespole. Rozluźnić, gdy zbyt spięta i spiąć, gdy zbyt rozluźniona. Bo sytuacja w szatni w dużej mierze odbija się na boisku.
Sebastian Bonecki – okrzepłeś chłopie w tej rundzie. Masz za sobą „karne” doświadczenie z Warszawy. Teraz dostaniesz dużo więcej szans. Działaj.
Wąski – ktoś, kiedyś, gdzieś sypnął tekstem „wraca syn marnotrawny”. Nie – nie zgadzam się. Separacja była potrzebna, tak jemu, jak i klubowi. Porównałbym pobyt w Łęcznej do momentu, gdy rodzice wysyłają swojego syna daleko do wujka, żeby okrzepł, żeby się po prostu ogarnął i dorósł. Teraz jest twój czas.
Łukasz Janoszka – Jednym stwierdzeniem: carte blanche**. Oby przepuklina wyleczona. To też musi być jeden z liderów zespołu, przy swoim doświadczeniu.
Krzysiek Piątek – celowo pominąłem Michala Papadopulosa. Nie dlatego, że go nie cenię. Ale akurat pierwszeństwo w ataku należy się Krzysztofowi. I liga to odpowiedni poligon dla tego młodego „żołnierza”. Dać mu zagrać kilka meczów, dać mu oswoić się z presją, dać powalczyć z wycinakami z solidnie i twardo grającymi obrońcami. Pokazał w dotychczasowych występach jako gracz z potencjałem do roli klasycznej „9”.
Pomijam całą resztę kadry, bo tekst mógłby się zrobić zbyt rozpasły. Spodziewam się, że ten zespół rozpocznie mecz z Flotą, mogą ewentualnie nastąpić zmiany kosmetyczne, jednak nie w kręgosłupie drużyny. Powinien, jeśli będzie zdrowy, zagrać Miłosz Przybecki.
Skład mamy zdecydowanie za silny na I ligę. Nie jest to z mojej strony jakaś przesadna pewność siebie i nie chcę też używać przesadnej skromności. Pod względem kadrowym, organizacyjnym przerastamy rywali. I to my jesteśmy głównym faworytem do awansu.
Aspekt taktyczny
I z tego naszego „faworyzowania” wynika, że rywale będą się cofać. A my musimy atakować pozycyjnie.
Już wiecie, że jestem wyznawcą tezy, że żadna w drużyna w Polsce nie osiągnęła zadowalającego systemu w rozgrywaniu tego rodzaju ataku. Ewentualnie w Legnicy, w Gdyni, w Katowicach, może w Łodzi możemy liczyć na nieco odważniejszą postawę gospodarzy.
To, co wspomniałem przy Błądzie. Kluczowa może być właśnie aktywność bocznych obrońców, którzy muszą robić przewagę, wymuszać zagrania, absorbować uwagę obrońców. Najważniejsza będzie dynamika akcji, umiejętne regulowanie tempa gry np. poprzez nisko osadzoną linię obrony i „rzucanie” piłek za linię obrony do skrzydłowych.
Trzeba sobie uświadomić, że dzisiaj tworzą się zręby pod nowe (ktoś liczy, które to już otwarcie?) Zagłębie. Zupełnie bezładnie kliknąłem na artykuł o średniej wieku zespołów I- ligowych. Wiedziałem pobieżnie, że mamy młodą kadrę, ale bardzo mnie zdziwiło, że ze średnią 22,9 zajmujemy drugie miejsce, zaraz za Widzewem (21,7).
Udana kampania pierwszoligowa jest szansą na zaszczepienie w piłkarzach Zagłębia genu zwycięstwa. Ile razy w trakcie poprzedniego sezonu odnosiliśmy wrażenie, że dwa-trzy kolejne zwycięstwa i to jakoś ruszy do przodu? Dlatego, choć z reguły unikam postania sztampy w moich tekstach, od początku trzeba skupić się na meczu z Flotą, a z gwizdkiem kończącym ten mecz myśleć o tym, jak zagrać jeszcze lepiej w Chojnicach.
Przystępni adwersarze
Pisałem, że przystępujemy do rozgrywek w roli faworytów. Takie samo zdanie panuje wśród naszych rywali, co potwierdził m.in. Wojciech Stawowy, opiekun Miedzi, choć nie wiem czy to reakcja na fakty dokonane, czy też tworzenie presji na naszym klubie (każda liga ma takie mind games, na jaką ją stać).
Mówiąc poważnie, to z trudem przychodzi mi wytypowanie drugiego, solidnego kandydata do awansu. Nie wiem czy się ze mną zgodzicie, ale obecna I liga jest jedną z najsłabszych w ostatnim czasie.
Z reguły głównymi kandydatami do awansu są spadkowicze z Ekstraklasy. Nie można tego powiedzieć w kampanii 2014/2015. Widzew jest targany problemami organizacyjno-zarządczymi, czyli jednym słowem nie ma hajsu. Sukcesem dla łodzian będzie przeczekanie okresu burz i niepokojów wśród spokojnych boisk Niecieczy, czy też Suwałk (no offence).
Analizowanie potencjalnych szans każdej z drużyn oczywiście przewyższa możliwości tego tekstu, a także waszej uwagi. Z całej tej pierwszoligowej hałastry wybrałem te ekipy, które mogą w drodze do awansu najbardziej przeszkodzić.
Arka Gdynia
Dlaczego? Transfery
Wzmocnienia naszych gdyńskich braci muszą przyciągać uwagę fanów I ligi. Tacy piłkarze jak Abbott, Ława, to stare piłkarskie wygi, które mogą dźwignąć zespół doświadczeniem. Poza tym dołączył młody Jagiełło z Legii, Alan Fialho zbierający szlify w rezerwach mistrza Polski (i już zdążył połamać nogę rywalowi w sparingu). Przede wszystkim nowy trener Dariusz Dźwigała, który może dać Arce niezbędny impuls do walki o awans, którego zabrakło w ubiegłym roku. Zagrali ponoć niezły mecz z Panathinaikosem, a na pewno zagrali niezły sparing z Legią.
Mógłbym po sąsiedzku podciągnąć Bytovię Bytów, ale Marcin Kikut, Krzysztof Bąk, czy Karol Piątek, ani nawet charyzma Pawła Janasa, to jednak nie ten kaliber.
Miedź Legnica
Dlaczego? Trener
Krótko. Stawowy to trener, który może zrobić awans z Miedzią. Prezes Dadełło postanowił oszczędzić na nowych piłkarzach, a skusił Stawowego zapewne niemałą pensją i otwarciem kurka transferowego po potencjalnym awansie, a także wolną ręką w tworzeniu sztabu. Przede wszystkim Stawowy to doświadczenie w robieniu awansów, to trener o niezłym warsztacie, a ubiegłosezonowa Cracovia miała momentami przebłyski świetnej gry. Miedź grająca koślawą tiki-takę to abstrakcyjna wizja, natomiast nie wolno jej lekceważyć.
Ad vocem. Kiedyś, sporo czasu przed spadkiem, pisałem, że walka z Miedzią o awans to niedopuszczalny stan rzeczy i jakaś totalna abstrakcja, co było z pewnością podzieleniem waszych myśli. Teraz widzicie, że w futbolu koszmary ucieleśniają się nader niespodziewanie.
Dolcan Ząbki
Dlaczego? Kontynuacja myśli Podolińskiego
Co prawda zespół stracił dwa przednie zęby w postaci Podolińskiego i Zjawińskiego, natomiast jeśli trener Sasal nie będzie zbyt wiele zmieniał, a wprowadzi niezbędne poprawki do stylu Dolcanu, może być groźnym konkurentem do awansu.
GKS Katowice
Dlaczego? Bo musi być ten drugi, a oni przynajmniej mają kibiców
Już kończę…
Sami widzicie, że trudno jest złapać tego drugiego. To też pokazuje, jak w słabej I lidze przychodzi nam grać. Jesteśmy skazani na awans. Dlatego, choć ten tekst już teraz ma ponad 8 tysięcy znaków, to każde słowo ponad wydaje się zbędne.
Kibicom nie będzie dane obejrzeć pierwszego meczu, co nie znaczy, że nie możemy się zjawić pod stadionem i wykrzyczeć nasze żądania względem piłkarzy. Te puste, ale głośne trybuny niech będą symbolicznym początkiem, pierwszy etapem drogi po ekstraklasę. Bo tam jest nasze miejsce. Piłkarze muszą awans zdobyć na boisku, my musimy go wykrzyczeć na trybunach w Lubinie i w całej Polsce. A trochę się będzie trzeba najeździć.
bjmarchew
*z góry, przed wydarzeniem się czegoś
**czysta karta