Słowo, może dwa wstępu

Doczekaliśmy się. Rozgrywamy swój pierwszy, od reformy wprowadzonej w 2013 roku, mecz w grupie mistrzowskiej. Chwila nie tyle historyczna, co dająca obraz tego, jaką metamorfozę w ostatnim czasie przeszło Zagłębie. W proces zmian i kształtowania nowej wizji naszego klubu wpisała się degradacja z najwyższej klasy rozgrywkowej. Z perspektywy czasu można to głośno powiedzieć – spadek okazał się czynnikiem niezbędnym, zmuszającym działaczy do odważnych decyzji. Powtarzam utartą już regułkę. Tysiące razy wałkowana była również kwestia zatrudnienia trenera Stokowca oraz zaufania, które otrzymał od otoczenia związanego z Zagłębiem. Nieraz wspominano o wychowankach, którzy przebojem wdzierają się do struktur pierwszej drużyny. Wciąż słyszymy o dobrej atmosferze w drużynie. Teraz pozostaje zadać pytanie. Kiedy ostatnio tak wiele dobrego słyszeliśmy i czytaliśmy o Zagłębiu? Pochlebne opinie zdają się pojawiać niemal wszędzie. Do niedawna każdy, choćby najmniejszy pozytyw, jaki udało się dojrzeć w grze „Miedziowych” był doceniany wyłącznie przez osoby z klubem związane. A swoistą mantrą, którą w Lubinie i całej Polsce odnośnie Zagłębia powtarzał każdy, były – marazm, duże pieniądze i nazwiska kilku wyróżniających się niekoniecznie pozytywnie zawodników.

Mamy drużynę, o której mogę pisać w każdym wstępie i za każdym razem wiem, że Was nie oszukuję. Jasne, trzeba do tego podchodzić z rozwagą i sporym dystansem. Jednak z drugiej strony, czy przez ostatnie lata nie tworzyliśmy większej fikcji i nie zakłamywaliśmy rzeczywistości? Czy tych pojedynczych przypadków zwyżki formy podopiecznych Hapala, Lenczyka i innych, nie odbieraliśmy zbyt euforycznie? Epizodyczne zwycięstwa z potentatami naszej ligi przysłaniały nam kompletnie obraz Zagłębia, które tydzień wcześniej w koszmarnym stylu przegrało z klubem nie potrafiącym od 10 meczów strzelić gola, nie wliczając tych samobójczych.

Tabela zmienną jest

Rundę finałową rozpoczynamy na czwartym miejscu, z dorobkiem 23 punktów. Nasz najbliższy przeciwnik plasuje się na pozycji nr 7, tracąc do Zagłębia cztery oczka.

Wiele emocji w ostatnim tygodniu przyniosła decyzja Trybunału Arbitrażowego, której bezpośrednim uczestnikiem była Lechia Gdańsk. Jak dobrze pamiętamy, zarówno gdańszczanie jak i Ruch Chorzów na początku lutego tego roku zostali ukarani ujemnym punktem, było to związane z nieopłaceniem zobowiązań finansowych w wyznaczonym terminie. Dzień przed rozpoczęciem 30. kolejki zaskoczyła nas informacja na podstawie której, Lechia przed decydującą kolejką, będąc jedną z drużyn walczących o grupę mistrzowską, odzyskuje punkt, który utraciła kilka miesięcy wcześniej. W tej sytuacji po ostatniej serii rozgrywek awans do grupy mistrzowskiej uzyskały Lechia i Podbeskidzie. Jednak wraz z wycofaniem skargi przez Lechię i ponownym odebraniu punktu, w tabeli nastąpiła niezwykle istotna zmiana – w miejsce Podbeskidzia wskoczył Ruch Chorzów.

Nowa(k) Lechia

Lechia w rundzie jesiennej obecnego sezonu miała aż 4 trenerów. Jednych w większym wymiarze czasowym, drugich na zaledwie jedno spotkanie, nie zmienia to jednak faktu, że karuzela trenerska w Gdańsku narzuciła zawrotne tempo. Gdańscy działacze poszukiwali osobowości, która byłaby w stanie poprowadzić zespół naszpikowany, jak na polskie warunki, gwiazdami największego kalibru. Na horyzoncie pojawił się 19-krotny reprezentant Polski – Piotr Nowak. Mecz debiutującego w roli pierwszego trenera Nowaka, najlepiej obrazuje to, co Lechia prezentowała w rundzie wiosennej na własnym stadionie. 5-0 z Podbeskidziem, 5-1 z Jagiellonią, 3-1 z Piastem, 1-1 z Termalicą oraz rezultat z ostatniego spotkania 2-0 z Ruchem. To właśnie domowe spotkania dały lechistom szansę gry w grupie mistrzowskiej. Dużo gorzej wyglądały bowiem statystyki, jakie klub z Gdańska osiągał na wyjazdach. Lechia na boiskach swoich rywali w 4 meczach uzbierała jedynie 2 punkty.

Gdańszczanie przyjeżdżają do Lubina jako drużyna, która od 5 meczów nie przegrała żadnego spotkania. Ostatnia porażka Lechii przypada na pierwszy dzień marca. Właśnie tego dnia podopieczni Piotra Nowaka nie zdołali przeciwstawić się drużynie…Zagłębia Lubin. We wspomnianym spotkaniu gola dla „Miedziowych” w początkowej fazie drugiej połowy strzałem dystansu zdobył Filip Starzyński.

Zagrożeni i wykluczeni

W kadrze Zagłębia znajduje się czterech zawodników zagrożonych absencją w 32. kolejce. Jarosław Jach oraz Łukasz Piątek (3 żółte kartki). Lubomir Guldan i Aleksandar Todorovski (7 żółtych kartek). Trener Stokowiec nie ma do dyspozycji wyłącznie Jana Vlasko, który przechodzi obecnie rehabilitację oraz Jakuba Tosika, na którego Komisja Ligi nałożyła karę 2 meczów dyskwalfikacji za wyjątkowo brutalny faul w czasie meczu Zagłębie – Piast.

W Lechii zagrożeni są: Maloca, Stolarski, Wiśniewski i Wojtkowiak (3 żółte kartki) oraz Janicki (7 żółtych kartek).

Po prostu przyjść

Widzimy się jutro na Stadionie Zagłębia. Tak jak wtedy, gdy oscylowaliśmy w dolnych częściach tabeli. Tak jak wtedy, gdy odnosiliśmy spektakularne zwycięstwa i kompromitujące porażki. Po prostu, dla Zagłębia!

Do zobaczenia!

G. Grabowska

źródło:

KONKURS TYPERA

mkszaglebie.pl
Sprawdź swoje umiejętności i typuj z MKSZaglebie.pl. Wygrywaj nagrody!

DODAJ KOMENTARZ (NIEZALOGOWANY)

Możliwość dodawania komentarzy została wyłączona!
 

KOMENTARZE (0)