Piotr Stokowiec to realista czy idealista, który twierdzi, że dopóki piłka w grze, Zagłębie będzie walczyło w ekstraklasie?
Piotr Stokowiec: - Zostałem wychowany wśród pewnych wartości, szanuję i doceniam ciężką pracę. Na szacunek zasługują zawsze ludzie, którzy walczą do końca. Tę cząstkę mojej osobowości staram się zawsze przekazywać zawodnikom. Może się powtórzę, ale to piękne hasło: „Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą”, to moja życiowa maksyma. Kibice oczekują od nas walki, piłkarze mają z siebie dawać wszystko i z tym się zgadzam. Mamy jeszcze szanse na utrzymanie się w ekstraklasie, nie są one zbyt wielkie, ale piłka ciągle pozostaje w grze.
Zespół w kolejnych meczach nie potrafi udokumentować swojej przewagi kolejnymi golami.
- Wierzę, że te nasze starania zostaną nagrodzone. Mimo przewagi w meczu z Cracovią zostaliśmy w Lubinie bez punktów. Statystyki nie wygrywają spotkań, ale przybliżają do zwycięstwa. W ostatnim meczu wykonaliśmy ponad 30 dośrodkowań, 27 razy strzelaliśmy na bramkę, wywalczyliśmy 15 rzutów rożnych, zdecydowanie dłużej utrzymywaliśmy się przy piłce. Niestety przegraliśmy. Chcemy rozwijać tę drużynę i poprawić skuteczność, liczymy na wsparcie kibiców. Do pracy w Zagłębiu przystępuję z gorącym sercem i zamierzam swoim zaangażowaniem zarazić całą drużynę. Praca zawsze się obroni.
Ciężko zarazić swoim optymizmem drużynę, która przegrała ostatni mecz ligowy, mimo przewagi w wielu elementach?
- To trudny czas dla zespołu, tym bardziej, że za kartki wypadł Michal Papadopulos, a występ Arka Piecha w najbliższym meczu stoi pod znakiem zapytania. To właśnie moment, kiedy piłkarze spoza pierwszej jedenastki mają okazję pokazać swoje umiejętności i udowodnić, że zasługują na grę w barwach Zagłębia. Nie jest sztuką funkcjonować, jak wszystko idzie, sztuką jest się podnosić po upadku.
Najbliższe spotkania to dla pana materiał poglądowy przed podjęciem personalnych decyzji. Ludzie o największej ambicji i najmocniejszych charakterach zostaną?
- Wszystkie personalne decyzje zostaną skonfrontowane z wynikami osiągniętymi w ostatnich meczach. Nasze spostrzeżenia przedstawimy zarządowi klubu. Oczywiście późniejsze decyzje zostaną dostosowane do możliwości klubu. Nie ukrywam, że chciałbym zatrzymać pewnych zawodników. Z kilkoma piłkarzami się rozstaniemy. Ale podkreślę raz jeszcze, wszystkie transferowe ruchy musi zaakceptować zarząd. Długoterminową polityka sportowa klubu nie może naruszać fundamentów finansowych spółki.
Będzie kadrowa rewolucja?
- Naszym celem będzie budowa drużyny, które będzie w stanie grać na miarę oczekiwań kibiców. Drużyna po pewnych zmianach ma wrócić na właściwe tory.
Po pierwszym meczu żałował pan decyzji o podjęciu pracy w Zagłębiu?
- Absolutnie! Podejmowałem pracę z pełną świadomością sytuacji, w której znajduje się Zagłębie Lubin. Mam doskonałe warunki do pracy, a polityka klubu jest jasna. Jest też spójna z moją wizją pracy. Lubię pracować z młodzieżą, a tego oczekuje się w Lubinie od trenera pierwszej drużyny. Pomost pomiędzy moim zespołem a Akademią KGHM Zagłębie będzie stale otwarty.
Czyli wychowankowie Akademii wkrótce zasilą pierwszą drużynę?
- Nie zbudujemy nowej drużyny Zagłębia tylko w oparciu o wychowanków Akademii w jeden rok. To długofalowy proces, którego końcowy efekt przyniesie fundament pierwszej drużyny złożony właśnie z wychowanków. Te podwaliny będą mocne i wyważone. Taki kierunek pracy obiorą wkrótce wszystkie kluby w Polsce. Legia i Lech korzystają z wychowanków i ci zawodnicy odgrywają coraz ważniejsze role w swoich zespołach.
Piotr Stokowiec ma więc pewną misję?
- Moim celem jest konsekwentna realizacja celów ustalonych z zarządem i właścicielem. Zagłębie stwarza mi warunki, żebym mógł udowodnić swoje kompetencje.
W treningach z drużyną uczestniczą młodzi zawodnicy rezerw. Kto wpadł w oko?
- To bardzo krótki okres, do treningów zaprosiliśmy kolejnych 4 zawodników i będziemy ich obserwowali. Będę też na meczu Pucharu Polski, który zagrają rezerwy. Krzysiek Piątek to zawodnik, który ma potencjał i to dobry materiał na piłkarza. Warto z nim pracować, bo to chłopak z rocznika 95’ o umiejętnościach na dobrym poziomie. Oczywiście i w tym przypadku sporo pracy przed nami, ale może ona przynieść dobre efekty dla klubu. Przede wszystkim chcę wykorzystywać potencjał zawodników, którzy są już w klubie, dopiero później dokonamy transferów z zewnątrz, o ile będzie taka potrzeba. Przyznam otwarcie, że najbardziej zależało mi wówczas będzie na zawodnikach z Polski. Mają być głodni sukcesów i gry, do Zagłębia nie przyjdą odcinać przysłowiowych kuponów.
Kluczem do sukcesu jest właściwa selekcja?
- To prawdziwa sztuka, by ocenić potencjał zawodnika pod kątem jego przyszłych umiejętności. Oczywiście nie unikniemy konieczności uzupełnienia składu o zawodników w pełni ukształtowanych. Ale powinno się przede wszystkim pracować z pewną wizją na przyszłość. Dobra praca z piłkarzem zakłada jego grę przez kilka sezonów.
Lubin to dobre miejsce do pracy?
- Zagłębie to klub, którego kibicami są ludzie z regionu. Ci kibice ciężko pracują. Mają prawo oczekiwać od drużyny dobry i atrakcyjnej gry oraz pozytywnych emocji. Odpowiada mi to, bo cenię ludzi pracowitych i wymagających. Chcę, by zawodnicy Zagłębia również doceniali warunki, w jakich mogą trenować i stadion, na którym grają oraz swoich kibiców, ciężko pracujących górników.