Zagłębie jest w małym kryzysie. Nie chodzi jednak o miejsce w tabeli, bo patrzymy na wszystkich z góry. Chodzi o styl gry w ostatnich meczach. Bez błysku, bez dynamiki, bez zaskoczenia. Piast, podobnie jak Pogoń, mógł nas pokonać. Jeśli trafimy w najbliższej przyszłości na zespół bardziej konkretny może być kiepsko. Zagłębie cierpi. Bateria zespołu świeci na czerwono, potrzebny jest czas na naładowanie akumulatorów. Zarówno tych fizycznych, ale chyba też mentalnych. Pasja, która wytworzyła się przez takie mecze jak z Koroną, z Lechem, a przede wszystkim w rewanżu z Partizanem, uleciała. Wsiąknęła w ligową rzeczywistość. Zagłębia obecnie nie stać na tak intensywny pressing jak w lipcu, nie stać na akcje z polotem. Nasz zespół od początku spotkania wyczekiwał kontr, ale zostawiając duże odległości pomiędzy poszczególnymi zawodnikami wychodziły one co najmniej koślawo. W dodatku daliśmy się zepchnąć Piastowi dość blisko bramki Martina Polacka, temperatura w naszym polu karnym stale była wysoka. Gdy udało się przenieść piłkę w okolice pola karnego Jakuba Szmatuły, to taktyka ofensywna sprowadziła się do zasypania go gradem dośrodkowań. Dało to dwie dobre okazje, czyli półprzewrotkę Łukasza Piątka i główkę Łukasza Janoszki. Ale to były dwie sytuacje na 90 minut. A sytuacja "Ecika" była efektem błędu w wyprowadzeniu piłki. Druga połowa to już bezdyskusyjna dominacja Piasta i jej epicentrum w końcowych minutach. Na szczęście dobry dzień miał Martin Polacek, który obronił kilka bardzo groźnych strzałów. Kryzys jest ogólny, ale nietrudno wskazać, że przydałby się pewny i aktywny napastnik. Michal Papadopulos wyciągnięty z pola karnego jest hamulcowym zespołu, a najlepiej to obrazuje sytuacja, gdy dostał piłkę od Starzyńskiego. Najpierw czekał i myślał czy za nią biec, a gdy już dobiegł to się potknął. Brakowało mi u Michala agresji, pazerności w walce o piłkę. Michal nie jest jeszcze po drugiej stronie rzeki, ale na pewno jest już na drugiej połowie mostu. Zagłębiu potrzebne są nowe bodźce. Zarówno w postaci odpoczynku, ale też nowych zawodników. Ostatnie wypowiedzi prezesa Roberta Sadowskiego zwiastują, że na tym polu coś może się jeszcze wydarzyć. Głęboko więc wierzymy, że to tylko chwilowa zadyszka i w kolejnych meczach ujrzymy Zagłębie pełne energii, grające tak jak w końcówce zeszłego sezonu. Bartosz Marchewka
źródło:

KONKURS TYPERA

mkszaglebie.pl
Sprawdź swoje umiejętności i typuj z MKSZaglebie.pl. Wygrywaj nagrody!

DODAJ KOMENTARZ (NIEZALOGOWANY)

Możliwość dodawania komentarzy została wyłączona!
 

KOMENTARZE (0)