Jak informuje dzisiejszy Przegląd Sportowy, Zagłębie Lubin obserwuje Mateusza Maka i Kamila Wacławczyka z GKS-u Bełchatów. Nie ujmując umiejętności obu pomocnikom, przypomina nam się małe, trafne powiedzenie.
"Jak się ściąga zawodników z Polonii Bytom, to się gra jak Polonia Bytom."
Padło ono bodajże w serwisie weszlo.com i dotyczyło ściągnięcia przez Jana Urbana Błażeja Telichowskiego i Michala Hanka ze spadkowicza ekstraklasy. Jak zagrali w Zagłębiu i ile się w nim utrzymali - wszyscy wiedzą.
Podobnie jest teraz. W dobie kryzysu i poważnej inwestycji, jaką jest budowa akademii, Zagłębie nie może pozwolić sobie na wielomilionowe transfery i poszukuje zawodników wolnych (Kwiek) lub tych, których kontrakty może rozwiązać PZPN (Wszołek).
Sprawa ewentualnego przyjścia Maka i Wacławczyka do Zagłębia uzależniona jest jednak od pozostania GKS-u Bełchatów w ekstraklasie. W przypadku spadku tej drużyny, będą oni do wzięcia za darmo.
Wacławczyk to urodzony w Lubinie 26-letni pomocnik. Przez niemal całą swoją karierę występował w (Górniku) KS-ie Polkowice, z którego zimą w sezonie 2011/2012 przeniósł się do bełchatowskiej drużyny. Młodszy brat Kamila, Dawid, był testowany przez Zagłębie w meczu z Odrą Opole podczas letnich przygotowań do obecnego sezonu.
Z kolei Mateusz Mak to 22-letni uniwersalny pomocnik, który w obecnym sezonie miał kilka problemów z kontuzjami. Utalentowany zawodnik w bieżących rozgrywkach wystąpił w pierwszej drużynie "Brunatnych" 13 razy i strzelił jedną bramkę.