Jednak futbol jest nieubłagany i punktów nie przyznaje się za sytuacje stwarzane tylko wykorzystane. Przyznajemy, że ogólnie gra Zagłębia nie wygląda tragicznie i napawa optymizmem, ale potem patrzymy w tabelę i ostatnie wyniki i już optymizm odpływa. Dlatego oczekujemy przede wszystkim konkretów w ofensywie i pewności w defensywie.
Jedziemy do zespołu, który chyba już otrząsnął się z katastrofalnej formy za czasów Dariusza Kubickiego. Robert Podoliński, który prowadzi Podbeskidzie od sześciu spotkań jeszcze nie przegrał notując trzy zwycięstwa i trzy remisy.
Ważną informacją statystyczną jest również ta, że kibice pod Klimczokiem jeszcze nie widzieli zwycięstwa swojej drużyny. Trzy porażki i trzy remisy.
Obyśmy passę drużyny Podbeskidzia podtrzymali.
Najgroźniejszym piłkarzem „Górali” jest nasz dobry znajomy. Mateusz Szczepaniak strzelił w tym sezonie już pięć bramek i jest najskuteczniejszym zawodnikiem. Ta cyfra to jedno, ale „Dziki” pracuje dla drużyny, jest dynamicznym i jednocześnie mocno stojącym na nogach piłkarzem. To na nim jest oparta gra w ataku Podbeskidzia. Będącego pod formą Guldana i Jarka Jacha czeka trudne zadanie.
U nas zabraknie Konrada Forenca i Maćka Dąbrowskiego, którzy pauzują za kartki. Oprócz nich wszyscy są dyspozycji trenera Stokowca. Co istotne, w meczu z Lechem z dobrej strony pokazali się Paweł Żyra i Filip Jagiełło. Naszym zdaniem mogą dać, tak bardzo potrzebny impuls zespołowi.
Zagłębie.
Tylko zwycięstwo.