Po raz kolejny byliśmy świadkami dosyć dziwnego meczu w naszej rodzimej ekstraklasie. Gdyby ktoś tylko zobaczył wynik na telegazecie, czy portalu livesports.pl bez statystyk mógł powiedzieć: To Zagłębie grało dobrze w piłkę. Otóż nie grało. Od samego początku gra toczyła się pod dyktando „Białej Gwiazdy”, która raz po raz kombinacyjnymi akcjami próbowała rozerwać zasieki obronne „Miedziowych”.
Gra obronna
Przez pryzmat dobrego wyniku, ciężko mi to mówić, ale w meczu popełniliśmy dużo prostych błędów, szczególnie w grze defensywnej. Abstrahując od bramki na 0:1 dla Wiślaków, która obciąża konto Dżinicia, zbyt dużo w centralnej części boiska miał do powiedzenia Stilić. Środek pola został zdominowany przez Bośniaka, który próbował akcji zaczepnych z Sarkim i Brożkiem, za to jego vis a vis w pomarańczowej koszulce Curto, poza naprawdę fenomenalnym trafieniem z rzutu wolnego i centrostrzałem z początku drugiej części spotkania, wykazywał się dużą biernością szczególnie w odbiorze piłki. W ofensywie było już lepiej, ale więcej oczekuje się od króla strzelców mME (Skrzyński co tydzień może to ja też). Na plus można zaliczyć grę Bilka i Rymaniaka, dzięki którym nasza prawa strona była nieźle zabezpieczona. Fakt, gol padł z akcji zapoczątkowanej naszą prawą flanką, ale na trafienie Burligi złożyło się właśnie bierne zachowanie Manuela i piłkarski kryminał Elvedina. Djorjde Cotra po raz kolejny udowodnił, że lepiej gra, gdy jest bliżej bramki rywala niż naszej, natomiast z każdym meczem widać progres. Rodić nie miał zbyt wiele szans na pokazanie się (pierwszy celny strzał Wisły, to ten bramkowy Burligi z 73. minuty), natomiast widać, że gra wygląda lepiej niż z panem G. za plecami naszych defensorów.
Noty wg Ignata (skala 1-10)
Rodić - 5
Rymaniak - 5
Bilek - 5
Dżinić - 2
Cotra - 4
Guldan - 4
Gra do przodu
Piątka zawodników na widelcu, z których najlepiej wypadł Arek Piech. Pomimo bramki (dosyć szczęśliwej, ale jednak ważnej bramki) biegał tradycyjnie z wywalonym jęzorem między obrońcami. Przez 90 minut było to jałowe, nie przynosiło efektu w postaci odzyskanej piłki na 30-40 metrze od bramki Miśkiewicza. Papadopulos wyjątkowo apatyczny, podobnie jak Kwiek, który chyba rozegrał najsłabsze spotkanie tej rundy. Poza tym zmarnowana sytuacja z pierwszej połówki po niezłym zagraniu Bertilssona. Szwed, również technicznie kiepsko, jednak znów nadrabiał walką. Wszystko to złożyło się na przeciętny występ i zmianę w 45. minucie.
Noty wg Ignata
Curto - 5
Kwiek - 3
Bertillson - 4
Papadopulos - 3
Piech - 7
Zmiany
Zmiennicy, a w zasadzie jeden, gdyż dwanaście minut Janoszki, czy dwie minuty Piątka ciężko poddawać jakiejkolwiek ocenie. Skupię się więc na Abwo, który ode mnie dostaje notę "4". Średni występ czarnoskórego pomocnika, który w tej rundzie przyzwyczaił nas do lepszych rozgrywek. Trzeba również dodać, że był nieźle powstrzymywany przez Piotra Brożka, który wypadł najlepiej ze wszystkich lewych obrońców grających na Davida. Asysta przy golu na 2:1 Piecha, również warta odnotowania, więc był to taki średni występ z przebłyskami (czytaj tańcem w stylu Johna Travolty po samobóju Nalepy).
Gracz meczu
Arkadiusz Piech: gol, dużo walki i asysta, którą można mu zapisać, gdyż to on dał się sfaulować przy golu wyrównującym.
Podsumowując. Zagłębie wygrywa z Wisłą 3:1, chociaż wynik nie odzwierciedla do końca tego, co działo się na murawie. Teraz myślimy już tylko o meczu z Lechią Gdańsk i pucharowym starciu z Arką, bo PP to dla nas priorytet.
Piotr „Ignat” Ignatowicz
PS. Chcieliśmy wyróżnić Kubę Kajetańczyka, który w fajny sposób podsumował mecz: "Mecz ogólnie mówiąc "elektryczny i dziwny". Przyjemna dla oka piłka Wisły, przebudzenie Curto, ofensywnie grający i dramatyczny w obronie Dżinić, kontra megazabójcze w ataku Zagłębie. Mamy nadzieję, że lubinianie z kolejki na kolejkę tylko się rozkręcą, a na własnym stadionie zachowają co najmniej tę formę, bo takie Zagłębie jak w końcówce chcemy oglądać."
Ogólnie wszystkim dzięki, bo trochę prac przyszło, co nas cieszy! Pozdro 5!