Kompromitujące cyferki zaczęły się pojawiać pod koniec poprzedniego sezonu. Runda finałowa Ekstraklasy, Zagłębie praktycznie każde spotkanie gra o życie, a na trybunach pusto. Kolejno na meczach z Koroną, Cracovią i Widzewem na trybunach zasiadło od trzech do pięciu tysięcy ludzi.
Według mnie sprawa jest prosta. Mało kto ma ochotę oglądać tak grające Zagłębie. Chodzi przede wszystkim o wyniki, ale też nie można zapominać o stylu gry, który na chwilę obecną jest jaki jest. I liga zdecydowanie nie pomaga, jeżeli chodzi o zapełnienie stadionu. W ekstraklasie mieliśmy kilka spotkań, które elektryzowały lubinian: mecze ze Śląskiem, Legią, Lechem czy Wisłą. W I lidze będzie zdecydowanie gorzej. Śmiem twierdzić, że tylko dwa mecze będą miały frekwencję godną odnotowania. Pierwszy z nich już za nami, gdzie mierzyliśmy się z Chrobrym. Drugi mecz oczywiście z Miedzią oraz ewentualny ciekawy rywal w meczach Pucharu Polski. I to by było na tyle. Aż strach pomyśleć co będzie na spotkaniach z takimi drużynami jak Pogoń Siedlce czy Wigry Suwałki na wiosnę.
Czy będzie lepiej? Przesłanek jest mało. Przede wszystkim powinny pojawić się zadowalające wyniki połączone ze stylem gry. Od tego wiele zależy. Ewentualnie sądzę, że obniżenie cen biletów mogłoby się przyczynić do wzrostu frekwencji. Szczególnie mam tutaj na myśli te spotkania mniej prestiżowe, o których wspomniałem wcześniej. Marketing klubu stara się organizować jakieś zniżki i promocje, jednak wątpię, czy przyniesie to efekt w dłuższej perspektywie.
Czy będzie gorzej? Według mnie wiele na to wskazuje. Zacznijmy może od tego, że ostatnimi czasy, cytując klasyka, „w tym smutnym jak pizda mieście” pojawiła się rozrywka konkurencyjna. Mam tutaj na myśli Cuprum Lubin, czyli klub siatkarski od tego sezonu grający w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce. Ludzie w Lubinie są spragnieni czegoś nowego, czegoś co dostarczy im więcej radości niż piłkarze, na których się zawiedli niejednokrotnie. Brakuje im tej rywalizacji z najlepszymi i Cuprum stara się wykorzystać swój moment maksymalnie. Nowa hala robi swoje. Niedrogie bilety też nie zniechęcają. Dodatkowy boom po ostatnich Mistrzostwach Świata Zagłębiu nie pomoże. Myślenie kibiców, którzy nie są fanatykami jest tutaj bardzo proste. Mając do wyboru: oglądać medalistów Mistrzostw Świata, czy oglądać takich asów jak Krzywicki, Traore, albo inny Sernas, wybór wydaje się być oczywisty. Aż strach pomyśleć co będzie jak przyjdzie zima, zrobi się zimno, szaro, ponuro i deszczowo. Co wtedy wybierze przeciętny kibic? Ciepłą halę czy może stadion w piątkowy wieczór?
Osobną kwestią jest sama organizacja obu spotkań. Przykładem jest najbliższy piątek i zaplanowane równolegle spotkania: Zagłębie – Sandecja i Cuprum – Skra. Zrozumiałbym to tylko pod jednym warunkiem: telewizja Orange pokazuje spotkanie I ligi, a telewizja Polsat Sport pokazuje siatkówkę. Z tego co mi wiadomo żadna z tych opcji nie jest spełniona i według mnie przeciętny lubiński kibic powinien mieć możliwość obejrzenia obu spotkań na żywo.
Niestety ktoś mądry zadecydował inaczej i mamy teraz do czynienia z rywalizacją pomiędzy Cuprum a Zagłębiem o kibica. Rywalizacją, w której w chwili obecnej Zagłębie jest bez szans.
Osobiście mam nadzieję, że to tylko przejściowa zajawka i ludzie wrócą do korzeni, wrócą na Stadion Zagłębia, ale do tego długa i kręta droga.
Uszy
Przesyłajcie nam swoje teksty na redakcja@mkszaglebie.pl. Z chęcią opublikujemy je na łamach naszego serwisu.