Na Twitterze dziennikarz Mateusz Borek podał we wtorek, że piłkarz został bardzo źle potraktowany przez przedstawicieli „Miedziowych”. Według informacji dziennikarza Polsatu, Wisio ustalił warunki kontraktu z Zagłębiem, rozwiązał kontrakt z Sankt Pölten, miał podpisać umowę z Zagłębiem, tymczasem klub go wystawił, zrywając rozmowy.
To dość dziwna sytuacja, bo obrońca już ma nowego pracodawcę… Wraca do austriackiego klubu, z którym jednak przedłużył kontrakt do 2017 roku! Można wysnuć podejrzenie, że Zagłębie kolejny raz mogło być czyjąś kartą przetargową.
Wisio był jednym z zawodników przymierzanych na środek obrony, z naszych informacji wynika, że nie porozumiał się z Zagłębiem, bo jego zdaniem „Miedziowi” złożyli mu zbyt niską ofertę kontraktu. Obrońca nie pomoże nam więc w walce o powrót do T-Mobile Ekstraklasy. Ze sportowego punktu widzenia – szkoda, bo tak doświadczony zawodnik byłby dobrym partnerem dla Lubo Guldana.
Sporo w tym wszystkim kontrowersji, bo Wisio sugeruje, że ustalił niemal wszelkie warunki kontraktu „na gębę” i już jechał do Lubina. Z kolei dyrektor sportowy Zagłębia Lubin Piotr Burlikowski potwierdził, że prowadził z zawodnikiem negocjacje, ale panowie nie doszli do porozumienia w kwestii finansów. W dodatku dyrektor Zagłębia przedstawił zawodnikowi całą procedurę transferową w klubie i przypomniał między innymi o obowiązkowych badaniach medycznych. Piotr Burlikowski przekazał, że dysponuje korespondencją e-mail z piłkarzem, którą ujawni, gdy ten będzie nadal sugerował, że został niepoważnie potraktowany przez Zagłębie.