W swoich pomeczówkach z reguły staram się równo rozkładać akcenty pomiędzy pochwałami i krytyką. Staram się nie ulegać ani nabrzmiałemu huraoptymizmowi, ani nie pogrążać się w beznadziei.

Nie tylko nogi…

I obiektywnie muszę przyznać, że mecz z Chrobrym PIŁKARSKO był jednym z najsłabszym, jeśli nie najsłabszym z meczów w wykonaniu Zagłębia. Chodzi mi o stricte piłkarskie zagadnienia. Od początku meczu to Chrobry grał futbol przemyślany. Oparty na szybkim wychodzeniu z własnej połowy, szukaniu wolnych przestrzeni, aktywnej grze skrzydłowych (zwłaszcza grający po prawej stronie Danielak), cierpliwie wyczekujący na nasze próby zawiązania ataku pozycyjnego. A jak już się utarło w tym miejscu mówić, to my takiego nie umiemy prowadzić, więc wyglądało co najmniej mizernie. Zagrożenie? Przede wszystkim świadome wchodzenie z drugiej linii Kwieka w miejsce Papadopulosa (wykorzystywanie dużo wyższego pressingu Chrobrego, niż czynili to poprzedni rywale) oraz dyspozycja Błąda i Woźniaka, którzy z minuty na minutę grali coraz lepiej.

Punktem wyjścia do takiej krytycznej oceny są poprzednie spotkania. Nie takie siermiężne, jak z Chrobrym, z dużo większą liczba sytuacji. Jednak jak już wiemy, to nie liczba sytuacji podbramkowych składa się na nasze zwycięstwo.

Druga połowa była już lepsza, znacznie dynamiczniejsza niż pierwsza. Chrobry dość szybko opadł sił, ich przejście z defensywy do ofensywy nie było tak płynne. Wykorzystywaliśmy to, czego dowodem była akcja Błąda, bardzo sumienna gra Woźniaka (dla mnie gracz meczu).

Cierpliwość, konsekwencja i koncentracja się opłaciły. Nie układała się gra tak, jakbyśmy tego chcieli. Najsłabszymi ogniwami w pierwszej połowie byli młodzi: Jach i Kubicki, którzy z czasem mieli mały „egzamin dojrzałości”, gdy z boiska zeszli Łukasz Piątek i Olek Kwiek. I oni, i Bonecki, Kowalczyk w jakiejś części ten egzamin zdali. Swoje umiejętności muszą podnosić poprzez grę, a mogą ją wywalczyć na treningu. Mieli też fajne przetarcie, jeśli chodzi o atmosferę na trybunach. Bez zbędnych pochwał, ale odhaczam dobry występ.

… a przede wszystkim głowa.

Tu będzie krócej. I powtórzę słowa z poprzedniego akapitu. Cierpliwość. Konsekwencja. Koncentracja. Udało się strzelić i utrzymać zwycięstwo w rękach. Dzięki głowie. Przy pomocy nóg. Czyli do zwycięstw w tej trochę komicznej lidze potrzebny cały organizm. Potrzebna jest dobra gra wszystkich formacji. W piątek dobrze zagrała defensywa. Czas na zespolenie reszty elementów i utwierdzenie ich w bardzo ważnym spotkaniu w Grudziądzu. Krzysztof Piątek, brawa za bramkę!  

Jesteśmy jednak uzależnieni od jednego piłkarza. W meczu z Chrobrym wszystko w obronie trzymał Guldan. Bez niego jak bez ręki, nogi, głowy.

PS. Tym tekstem, który podaliśmy na chłodno kilka dni po meczu, kończymy wątek Chrobrego. Czas na Grudziądz i ROW Rybnik!

bjm

źródło:

KONKURS TYPERA

mkszaglebie.pl
Sprawdź swoje umiejętności i typuj z MKSZaglebie.pl. Wygrywaj nagrody!

DODAJ KOMENTARZ (NIEZALOGOWANY)

Możliwość dodawania komentarzy została wyłączona!
 

KOMENTARZE (0)