Pierwsze zdanie dzisiejszej zapowiedzi jest niezwykle przykre, a zarazem ukazujące komizm sytuacji, w której się znaleźliśmy. Każdy z nas ma świadomość, iż polskie stadiony nie są wypełniane po brzegi w czasie każdego meczu. Zauważamy, że kluby z naszej ligi mają ogromny problem z przyciąganiem kolejnych potencjalnych kibiców na trybuny. Tymczasem, wojewoda dolnośląski decyduje się na zamknięcie lubińskiego stadionu ze względu na tzw. incydent. Nasza liga jest pełna tego rodzaju „incydentów”, mam na myśli w tej chwili oprawy kibicowskie, które z pewnością są swego rodzaju przyczynkiem dla wielu osób do zakupu biletu i pojawienia się na meczu swojej lokalnej drużyny. Tego rodzaju zapobieganie powstawaniu kolejnych niebezpiecznych sytuacji na trybunach jest jak widać skuteczne w 100%. Osobiście, w czasie meczu z Jagą nie zauważyłam choćby flagi, nie wspominając już o racach. Być może Wy byliście bardziej spostrzegawczy? Nawet z perspektywy transmisji telewizyjnej? Na chwilę obecną chciałabym jednak okazać pełnię uznania dla osób, które podjęły tak stanowcze kroki w kierunku zniechęcania kolejnych kibiców do zakupu karnetów. Karnetów, które mają być gwarancją miejsca, zaoszczędzenia czasu i nerwów. Jednak przy takim rozwoju sytuacji, staną się one symbolem naiwności oraz ogromnego altruizmu w stosunku do ukochanego klubu.

Wracając do aspektów czysto sportowych. Ostatnie spotkanie w wykonaniu Zagłębia nie było takim, które mogłoby napawać optymizmem przed nadchodzącymi kolejkami. Podopieczni Piotra Stokowca od pierwszych minut mieli problem z przedostaniem się w okolice bramki białostoczan. Kolejne podania wymieniane między Jachem i Dąbrowskim nie przynosiły najmniejszego efektu. Z kolei nieliczne zagrania piłki w kierunku formacji ofensywnych zazwyczaj kończyły się natychmiastową stratą oraz niebezpieczną kontrą ze strony drużyny przyjezdnej. Niepotrzebne było prowadzenie jakichkolwiek statystyk w czasie wtorkowego meczu. Jagiellonia mimo, iż nie operowała piłką w tak dużym wymiarze czasu, była dużo groźniejsza, a najlepszym tego dowodem są sytuacje, które stwarzali sobie kolejno: Mackiewicz, Cernych czy Świderski. W pierwszej połowie nie przyniosło to jednak żadnych rezultatów. Jednak w czasie drugich 45 minut przyjezdni stwarzając kolejne mniej lub bardziej groźne okazje do zdobycia gola, w końcu osiągnęli swój cel. Tym samym, po 90 minutach, w pełni zasłużenie przegrywamy. Na tą chwilę nie potrzebujemy już szczegółowych analiz ostatniego meczu. Najważniejsze są teraz fakty, które zastajemy obecnie. Plasujemy się na 6. miejscu ze stratą trzech punktów do wyprzedzającego nas Ruchu. Jednocześnie, tuż za nami jest krakowska Wisła ze stratą zaledwie jednego punktu.

Jak ważny będzie jutrzejszy mecz, w kontekście naszej sytuacji w tabeli, pokazują różnice, które dzielą kolejne zespoły. Zwycięstwo z Termaliką pozwoli nam nieco odetchnąć. Z kolei porażka czy też remis mogą ponownie pochłonąć nas w otchłanie strefy spadkowej.

Klub z Niecieczy w ostatniej 18. kolejce zmierzył się ze Śląskiem Wrocław. Dla Termaliki był to drugi mecz w tym sezonie, który mogli rozegrać jako pełnoprawni gospodarze. Pierwsze ze spotkań na stadionie w Niecieczy, mimo swojej zaciętości oraz ogromu emocji, nie zakończyło się dla gospodarzy pozytywnie. Popularne „Słoniki” uległy rozpędzonemu Piastowi 3:5. Dla piłkarzy Piotra Mandrysza była ta druga porażka z rzędu. We wcześniejszej kolejce ich pogromcą okazało się być Podbeskidzie Bielsko-Biała. Dla Termaliki spotkanie ze Śląskiem było tym samym ogromną szansą na zrehabilitowanie się swoim kibicom za nieudaną inaugurację zmodernizowanego stadionu oraz za spotkanie 17. kolejki z Jagiellonią Białystok, które nie zostało rozegrane w pierwotnym terminie ze względu na obfite opady śniegu.

Mimo ogromnych ambicji oraz nietuzinkowej motywacji, spotkanie w Niecieczy zakończyło się remisem. Po golach Jacka Kiełba z rzutu karnego oraz Dawida Plizgi bezpośrednio z rzutu wolnego, na tablicy po 90 minutach widniał wynik 1:1. Gospodarze byli bliscy wywalczenia kompletu punktów już w doliczonym czasie gry, gdy świetne podanie Babiarza z zimną krwią zamienił na gola ponownie Plizga. Euforię wśród zawodników Termaliki bardzo szybko ugasił sędzia liniowy. Zasygnalizował on pozycję spaloną strzelca bramki, co było decyzją w pełni właściwą.

Reasumując, Termalica obecnie może się pochwalić 21. punktami w ligowej tabeli. Należy jednak pamiętać o zaległym meczu, który „Słoniki” mają rozegrać w połowie grudnia. Bilans bramkowy klubu z Niecieczy to 19 goli zdobytych oraz 24 stracone. Najlepszym strzelcem naszego najbliższego rywala jest były zawodnik „Miedziowych” – Dawid Plizga (3 bramki). Wśród najbardziej skutecznych asystujących graczy pośród kadry Termaliki widnieje również były piłkarz Zagłębia – Wojciech Kędziora (4 asysty).

W szeregach Zagłębia nie wystąpi Łukasz Janoszka, który w ostatnim spotkaniu zobaczył swoją 4. żółtą kartkę w tym sezonie. Po absencji spowodowanej ilością żółtych kartek do kadry meczowej powraca z kolei Lubomir Guldan. W Termalice zabraknie na pewno solidnego bramkarza Sebastiana Nowaka.

Zapowiedź ostatniego spotkania pomiędzy Zagłębiem a Termaliką zatytułowałam „Choć wróg twój jest rzędu mrówki, zaliczaj go mimo to do słoni!”. Jak dobrze pamiętamy, lubinianie ulegli wtedy podopiecznym trenera Mandrysza 0:1. Tym samym, wpisali nasz klub do historii, jako pierwszy, który został pokonany przez klub z Niecieczy w Ekstraklasie. Gdy przypominam sobie styl z tamtego spotkania, to w mojej głowie pojawia się bardzo intrygujące pytanie – który mecz był gorszy w wykonaniu naszych piłkarzy, ten w Mielcu czy ten, który rozegrali w ostatniej kolejce? Z pewnością oba zasługują na czołowe miejsca w kategorii tych, których oglądanie jest zagrożeniem dla poczucia estetyki oraz zaprzeczające wszystkiemu, czego o piłce nożnej zdążyliśmy się dowiedzieć.

G. Grabowska

źródło:

KONKURS TYPERA

mkszaglebie.pl
Sprawdź swoje umiejętności i typuj z MKSZaglebie.pl. Wygrywaj nagrody!

DODAJ KOMENTARZ (NIEZALOGOWANY)

Możliwość dodawania komentarzy została wyłączona!
 

KOMENTARZE (0)