Lechia Gdańsk chyba znalazła w końcu właściwego człowieka na ławce trenerskiej. Opcja „amerykańska” prezentowana przez Piotra Nowaka w swojej początkowej fazie jest skuteczna. Lechia pod jego wodzą zdobyła sześć punktów w trzech meczach. Nie możemy jednak na porażkę w Kielcach patrzeć bez wzięcia pod uwagę stanu murawy. Wydaje się, że Piotr Nowak wprowadził do szatni Lechii spokój, a piłkarze przekonali się do proponowanej przez niego wizji futbolu.
Lechia Piotra Nowaka opiera się na dynamicznej grze i szybkim przechodzeniu z obrony do ataku. Wprowadził rzadziej spotykane w ekstraklasie ustawienie taktyczne 3-5-2. Trójka obrońców incydentalnie angażuje się w akcje ofensywne, skupiają się na swojej pracy w tyłach i często są wspomagani przez defensywnego pomocnika, którym najczęściej jest Daniel Łukasik. Choć w ostatnim meczu z Piastem Gliwice obecność Grzegorza Wojtkowiaka sprawiała, że Lechia dosyć płynnie przechodziła do ustawienia czwórką obrońców i dwójką napastników: Grzegorz Kuświk – Marco Paixao. Dlatego piłkarze Zagłębia muszą być skoncentrowani przez całe spotkanie i nie pozwolić się zaskoczyć.
Odpowiedzialność na kreowaniu akcji spoczywa na drugiej linii, gdzie kluczową postacią jest Milos Krasić. Co prawda odznaczył się niezbyt wielką inteligencją w meczu sobotnim, łapiąc drugą żółtą kartkę, ale widać, że wraca do dobrej fizycznej dyspozycji.
Trzeba podkreślić bardzo mocny skład zespołu Piotra Nowaka. Bracia Paixao, wspomniany Kuświk, dynamiczny Michał Mak, wcale niecienki w tej rundzie Jakub Wawrzyniak… Lechia Gdańsk zaczęła grać na miarę swojego potencjału.
Co nie znaczy, że należy się jej bać. Tym bardziej, że Zagłębie na wiosnę gra świetnie, choć zdobyło mniej punktów. Pisaliśmy na naszych łamach już wielokrotnie, że piłkarze Piotra Stokowca mogą się podobać za zaangażowanie, walkę, pressing. Do tego doszła skuteczność. Dlatego mecz na stadionie Zagłębia dla kibica postronnego zapowiada się bardzo ciekawie.
Lechia przyjedzie do Lubina osłabiona brakiem kontuzjowanego Sławomira Peszki oraz zmagającego się z anginą Sebastiana Mili. Do gry wraca Gerson, ale trudno się spodziewać, by wygryzł kogoś z tercetu: Rafał Janicki, Mario Maloca, Wawrzyniak.
W Zagłębiu sytuacja kadrowa jest bardzo dobra. Wraca po zawieszeniu Djordje Cotra, który na pewno zagra na lewej stronie defensywy. Poza kontuzjowanym Janem Vlasko wszyscy piłkarze są do dyspozycji trenera.
Zwycięstwo w tym meczu znacznie przybliży nas do grupy mistrzowskiej, a to wydaje się głównym celem „Miedziowych”. Chociażby z tego powodu warto udać się we wtorkowy wieczór na stadion Zagłębia.